Budowania zaufania do siebie i świataMówiąc szczerze, najpierw zdecydowałam się sama być terapeutką, zanim wybrałam terapeutkę dla siebie. Z perspektywy wielu już lat pracy nad sobą, ze sobą, na rzecz siebie, co jakiś czas stale powtarza mi się w głowie pytanie: o co właściwie chodzi z tą terapią, co mi to daje? Czy ja potrzebuję drugiej osoby, na początku zupełnie obcej, żeby żyć? Pytanie to pozostawiam żywym dylematem, ale o terapii na pewno mogę powiedzieć, że okazała się zupełnie czymś innym niż myślałam, że jest. Wiele godzin docierania do siebie, bólu, płaczu, radości, powolnego budowania zaufania do siebie i świata. Efekt? Wciąż ta sama ja, może więcej czująca, wyraźniej widząca siebie w relacji do innych, przyznająca się do potrzebowania tych innych. Bliżej swojego życia. Warto? Warto.

Reklama