Wsparcie społeczne w profilaktyce i leczeniu depresji poporodowej

 

Obecnie, coraz więcej kobiet świadomie przygotowuje się do macierzyństwa. Wybierają odpowiedni moment, zaczynają dbać o fizyczne zdrowie długo przed ciążą, wnikliwie studiują poradniki dotyczące opieki nad niemowlęciem, budowania więzi. A gdy już zajdą w ciążę pilnują wizyt kontrolnych, skrupulatnie poddają się potrzebnym badaniom, są pilnymi uczestniczkami szkół rodzenia, zdobywają wiedzę na temat porodu. Szykują także dziecięce pokoiki, wyprawki, przydatne w opiece nad maluszkiem akcesoria. Niestety nierzadko, w ferworze przygotowań do przyjścia na świat dziecka, przyszłe matki nie pamiętają o sobie. Ich uwaga skoncentrowana jest jedynie na technicznych przygotowaniach do porodu. Zakładają, że do roli matki przystosowała je natura i instynkt macierzyński podpowie jak kochać i opiekować się potomkiem. Umyka im, że zgodnie z naturą, człowiek jest istotą nie tylko biologiczną, ale także społeczną. Że nie wystarczy przyszykować swojego ciała na ciążę i macierzyństwo, ale należy zadbać również o aspekt psychiczny. Na dobrostan psychiczny w dużej mierze wpływ mają relacje z innymi. Nabierają one szczególnego znaczenia dla kobiet spodziewających się dziecka i młodych matek.

Reklama

 

Obecność innych kobiet

 

Dawniej kobiety uczyły się roli matki żyjąc w wielopokoleniowej rodzinie, obserwując bardziej doświadczone kobiety, pomagając im w opiece nad dziećmi. Rodzono w otoczeniu innych, doświadczonych, bliskich kobiet. Poród stanowił wydarzenie, w które zaangażowana była cała rodzina, krewni. Dziś, przekaz międzypokoleniowy jest zaniedbany. Zastępują go książki, medialne poradnictwo, także przyjaźnie. Przyjęcie nowonarodzonego dziecka odbywa się często w gronie wyłącznie jego rodziców. Kobiety, coraz częściej mieszkają w oddaleniu od swoich bliskich – matek, sióstr, babć, ciotek, wieloletnich przyjaciółek, przez co ich udział w narodzinach i okresie poporodowym jest ograniczony. Nie docenia się znaczenia obecności bliskich osób, zwłaszcza kobiet, w macierzyństwie.

 

Doświadczenie przynależności do świata kobiet, poczucie ich dostępności, akceptacji, daje przyszłym i młodym mamom poczucie wsparcia, wzmacnia poczucie godności, wartości i pewności siebie. Sprawia, że kobieta czuje się ważna, akceptowana. Nie czuje się sama.

Reklama

 

„Przed samym porodem nie opuszczała mnie myśl, że chcę być ze swoją mamą. Ja, 35-letnia, niezależna od wielu lat kobieta, mającą z matką umiarkowany kontakt, w obliczu porodu i perspektywy stania się matką tak bardzo potrzebowałam wsparcia swojej mamy…”

 

Ważność rytuałów

 

Kiedyś ciąży i narodzinom dziecka towarzyszyły liczne rytuały mające na celu pomoc w urodzeniu zdrowego dziecka i jego ochronę. Miały strzec przed złem także matkę i ojca noworodka. Obniżały lęk dając poczucie kontroli nad losem i przyszłymi wydarzeniami. Wzmacniały społeczne więzi, budowały relacje. Wyposażały w wiedzę doświadczonych matek. Pozwalały oderwać się od uciążliwych myśli, które nawiedzają kobiety tuż przed porodem i w pierwszym okresie macierzyństwa. Tak więc rytuały posiadały spore znaczenie adaptacyjne.

 

Modny ostatnio „Baby shower”- przyjęcie organizowane przez siostry, przyjaciółki i kuzynki na cześć przyszłej mamy, jest przykładem współczesnego rytuału. W niektórych rodzinach panuje zwyczaj obdarowania młodej mamy przez ojca dziecka biżuterią, która jest symbolem podziękowania za trud włożony w ciążę i poród. Nie bez znaczenia są również okoliczności i atmosfera, w jakiej świeżo upieczona mama, wraz z dzieckiem, wychodzi ze szpitala. Powrót do domu po porodzie pozostaje w pamięci każdej kobiety. To ważne, czy ktoś czeka.

 

„Rodziłam wiele lat temu, a pamiętam to, jakby było wczoraj. Ze szpitala odebrali mnie mąż z bratem. Jechaliśmy do domu przestrzegając wszystkich zasad ruchu drogowego, jak nigdy. Byłam tym nieco rozbawiona, ale jednocześnie czułam się bardzo bezpiecznie. W domu czekało nas uroczyste powitanie. Mieszkanie było czyste, panował w nim nieskazitelny porządek, a w powietrzu unosił się zapach rosołu i ukochanych przeze mnie pierogów z serem. Przywitała mnie cała najbliższa rodzina: mama, dziadkowie, teściowie, siostra męża z dziećmi. Czułam ich radość, czułam się wyjątkowo. Nie jesteśmy idealną rodziną, zawsze były między nami spory. Ale w tamtej chwili wszelkie nieporozumienia odeszły w niepamięć. Nie czułam się sama.”

 

„Baby blues”

 

Samotność, niepewność, lęk, przytłoczenie obowiązkami są przeżyciami, które tuż po porodzie mogą zaskoczyć kobiety. Bardziej dotkliwe bywają dla kobiet wchodzących w macierzyństwo bez sieci wsparcia społecznego, w osamotnieniu.

 

Z badań wynika, że ponad 90% kobiet przeżywa swoje macierzyństwo niezgodnie z wcześniejszymi przeczuciami. Zwłaszcza w pierwszej ciąży, trudno kobiecie przewidzieć jak będzie się czuła jako ciężarna i po porodzie. Niejednokrotnie okazuje się, że wyobrażenie szczęśliwego macierzyństwa ma się nijak do rzeczywistości.

 

Po okresie poporodowym ryzyko problemów natury psychicznej u wielu kobiety wzrasta. Może przybrać formę łagodnego przygnębienia, ale może również przerodzić się w stan na tyle ciężki, że wymagający hospitalizacji.

 

W okolicy trzeciego dnia po porodzie, następuje zmiana poziomu hormonów – spadek poziomu estrogenów i progesteronu, przy wzroście poziomu prolaktyny. Przemianom hormonalnym nierzadko towarzyszy nagła zmiana nastroju. Szczęśliwa z powodu narodzin dziecka młoda mama staje się nagle płaczliwa, smutna, drażliwa. Bardzo łatwo ją urazić. Przejawia problemy z apetytem, snem. Stan ten nazywa się „baby blues” („depresją dnia trzeciego”), dotyka 50-80% kobiet, 3-5 dni po porodzie. Występuje niezależnie od: kultury z jakiej wywodzi się młoda matka, okoliczności zewnętrznych, czy wcześniejszych problemów psychicznych. Zwykle „baby blues” samoistnie ustępuje po ok. 14 dniach. Jednak nie u wszystkich. U ok. 20% kobiet przeradza się w depresję poporodową – stan poważniejszy i trwający dłużej aniżeli „baby blues”.

 

Depresja poporodowa

 

Największe ryzyko pojawienia się depresji występuje w przeciągu pierwszych 4-8 tygodni po porodzie, a swe szczytowe nasilenie osiąga 3-6 miesięcy później. W grupie ryzyka są kobiety, które wcześniej przechodziły depresję, mają krewnych wykazujących problemy psychiczne, a także te, które doświadczyły już depresji poporodowej.

 

Etiologia depresji poporodowej nadal nie jest do końca poznana. W genezie znaczenie mają zarówno czynniki somatyczne (m.in. zmiany stężenia hormonów), jak i psychospołeczne – złe relacje w rodzinie (z matką, ojcem dziecka), brak wsparcia, samotne macierzyństwo, stresujące wydarzenia życiowe (w tym wcześniejsze poronienia, ciąża niechciana), brak bezpieczeństwa materialnego.

 

Przeciążenie, zmęczenie, nieprzespane noce, brak doświadczenia w opiece nad noworodkiem i wynikające z tego wątpliwości, lęki, trudności w relacji z ojcem dziecka, w tym problemy seksualne, kłopoty z własnym ciałem, brak akceptacji jego zmian po porodzie, trudności w przystosowaniu do nowej sytuacji, brak wsparcia ze strony partnera, bliskich; nieobecność osób znaczących – to czynniki mogące stanowić psychologiczne podłoże depresji poporodowej.

 

Matka-Polka zawsze szczęśliwa

 

Zderzenie wyidealizowanych wyobrażeń sielankowego macierzyństwa z gorzką realnością niezrozumienia zachowań noworodka, jego płaczu, stanowi ciężką próbę dla niejednej matki. Mit Matki-Polki nakazuje, by młoda mama, która urodziła zdrowe dziecko, była szczęśliwa. Innej opcji nie zakłada. W związku z tym chwiejność emocjonalna, poirytowanie i zmęczenie występujące w pierwszym okresie macierzyństwa może budzić w kobiecie poczucie winy, lęk oraz zwątpienie we własne kompetencje macierzyńskie.

 

„Dlaczego się nie cieszysz? Naprawdę, nie masz na co narzekać – zdrowe, piękne dziecko, świetny mąż, poukładane życie – słyszałam to ciągle i od wszystkich. Czułam się wtedy jeszcze bardziej do niczego – jak beznadziejna matka, niewdzięczna żona, zły człowiek. Problemy z pokarmem, częsty płacz maluszka i moja bezradność, dodatkowo utwierdzały mnie w przekonaniu, że jestem najgorszą matką na świecie. Czułam, że córka zasługuje na lepszą matkę, że jestem okropna. Izolowałam się, zaniedbywałam siebie i obowiązki. Ciągle byłam zapuchnięta od płaczu, nie mogłam na siebie patrzeć w lustrze, nienawidziłam siebie. Wstyd się przyznać, ale z czasem poczułam także nienawiść do córki.”

 

Objawy depresji poporodowej łatwo przeoczyć

 

Płaczliwość i głębokie przygnębienie, drażliwość, izolacja, zamknięcie w sobie, zaburzenia koncentracji, trudności z decyzyjnością, zaburzenia snu, utrata apetytu, spadek libido, negatywne myśli na swój temat, przekonanie o byciu złą matką, lęk o zdrowie dziecka, obojętność, niewypełnianie podstawowych obowiązków macierzyńskich, myśli samobójcze, myśli o wyrządzeniu krzywdy dziecku – to typowe przejawy klinicznej depresji poporodowej.

 

Mimo tego, że powyższe objawy wydają się wyraziste, często pozostają niezauważone. Po porodzie cała uwaga skupiona jest na nowonarodzonym dziecku. Zarówno w trakcie opieki szpitalnej, jak i później, po powrocie matki z dzieckiem do domu. Tendencja do szybkiego wypisywania ze szpitala kobiet po porodzie stwarza ryzyko przegapienia przygnębienia poporodowego kobiety.

 

Nieobecność bliskich w pierwszych tygodniach po porodzie, a także ich koncentracja na noworodku i przekonanie, że macierzyństwo jest najpiękniejszą rolą, do której dąży każda kobieta, sprzyja przeoczeniu depresji poporodowej. Zwłaszcza, że wiele kobiet doświadczających tego stanu wstydzi się go, ukrywa, nie przyznaje się do niego, najczęściej z lęku przed negatywną oceną.

 

„Jak tam maluszek, zdrowy, przesypia noce, ma apetyt, karmisz naturalnie?” – takie pytania słyszałam najczęściej. „Jak Ty się czujesz, jak radzisz sobie z nową sytuacją, może zrobić Ci zakupy?” – takich pytań nikt nie zadawał, a sama nie miałam odwagi powiedzieć, że źle się czuję i potrzebuję pomocy w najprostszych rzeczach”.

 

Wsparcie kobiety w depresji poporodowej

 

Kobieta w depresji pragnie ponad wszystko zrozumienia i akceptacji. Potrzebuje troski i miłości, które uwolnią ją od obaw, wstydu, poczucia winy, pesymistycznych myśli. Wsparcie ze strony bliskich jest niezbędne. Wielokrotnie udowodniono, że najbardziej pomocne dla kobiet w depresji poporodowej są szczere i otwarte rozmowy z życzliwymi, doświadczonymi kobietami.

 

Czasami nie wystarczy wsparcie emocjonalne. Istotne okazać się może także wsparcie instrumentalne: realna pomoc kobiecie w codziennym życiu, niekoniecznie w samej opiece nad dzieckiem, ale codziennych domowych obowiązkach takich jak: pranie, sprzątanie, robienie zakupów, gotowanie, pilnowanie wizyt u lekarza, terminów płacenia rachunków.

 

„W pierwszych tygodniach mojego macierzyństwa najbardziej pomogła mi przyjaciółka. Przychodziła i ogarniała mieszkanie, gotowała, rozmawiała ze mną. Nie wyrywała mi dziecka każąc odpoczywać jak to robiły matka i teściowa, dając mi tym samym znak, że jestem kiepską matką i one zajmą się dzieckiem lepiej ode mnie. We wszystkim chciały mnie wyręczać. Z przyjaciółką rozmawiałam, a nie wykłócałam się o dziecko. Ona wiedziała czego mi wtedy najbardziej było trzeba. Do dziś jestem jej dozgonnie wdzięczna.”

 

Najbardziej skuteczna pomoc to taka, która jest dostosowana do potrzeb i oczekiwań. Jednym z elementów wspierania kobiet w depresji poporodowej powinno być ostrożne, adekwatne do warunków i sytuacji aktywizowanie do samodzielnego rozwiązywania problemów.

 

Towarzyszenie w smutku jest bardziej użyteczne od udzielania rad, zachęcania do pozytywnego myślenia, czy nachalnego mobilizowania do aktywności. Ze wspomnień osób mających doświadczenia z depresją wynika, że najbardziej pomocna była dla nich obecność bliskich, ich życzliwość, spokój i przekonanie, że depresja minie.

 

W przypadku, gdy zły nastrój utrzymuje się i uniemożliwia codzienne funkcjonowanie przez okres powyżej 14 dni konieczna jest konsultacja z lekarzem i obecność przy tym osoby zaufanej. W leczeniu depresji stosuje się psychoterapię i psychoedukację, niekiedy w połączeniu z farmakoterapią.

 

„Każdy dzień był taki sam – karmienie, przewijanie, usypianie i tak w kółko. Czułam jakby normalny świat przestał być dla mnie dostępny. Nie potrafiłam cieszyć się z bycia matką, nie znosiłam tego stanu. Kładłam się spać i marzyłam, by się nie obudzić. Ciągle byłam przygnębiona, rozdrażniona, zniechęcona. Zauważyła to moja siostra – lekarka. Zaprowadziła mnie do psychiatry. Początkowo się tego wstydziłam, ale gdy leki zaczęły działać zaczęłam wydobywać się z cienia, rozpoczęłam psychoterapię, otworzyłam się na ludzi. Wtedy dopiero odkryłam uroki macierzyństwa.”

 

Literatura:

  • Koszewska Iwona, O depresji w ciąży i po porodzie. Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 2010

 

Joanna Moczulska-RogowskaJoanna Moczulska-Rogowska – magister psychologii, dyplomowana psychoterapeutka, seksuolog kliniczny w trakcie certyfikacji. Prowadzi blog promujący zdrowie seksualne: www.nobowiepani.pl. Pracuje w Warszawie.

.

.

Reklama