Czym jest a czym nie jest psychoterapia

 

Dla wielu osób słowo psychoterapia wciąż kojarzy się z bliżej nieokreślonymi działaniami, prowadzonymi najczęściej przez psychologów lub psychiatrów. Psychoterapia wrzucana jest do wspólnego worka z określeniami takimi jak psychoedukacja, psychiatria, pomoc psychologiczna, diagnoza psychologiczna itd., podczas gdy w rzeczywistości różni się w znacznym stopniu od innych form wsparcia i rozwoju.

Reklama

 

Psychoterapia najczęściej kojarzy się z przyjemnym spotkaniem w przytulnym gabinecie, podczas którego miły pan lub pani przytakuje na wszystko co powie pacjent/klient a chodzi głównie o to żeby się wygadać. To nie jest opis psychoterapii.

 

Psychoterapia nie jest wsparciem psychologicznym, które skierowane jest przede wszystkim do osób zdrowych, borykających się z aktualnymi problemami, a zadaniem psychologa jest uświadomienie zasobów jakie posiada dana osoba, wzbudzenie motywacji do działania oraz pokazanie możliwych rozwiązań i towarzyszenie podczas wprowadzania zmian.

Reklama

 

Psychoterapia jest czymś innym niż psychoedukacja (chociaż zawiera jej elementy). Psychoedukacja polega na udzielaniu informacji (edukacji) osób borykających się z różnymi problemami lub zaburzeniami, czy to psychicznymi czy somatycznymi. Prowadzona jest często przez pedagogów, lekarzy, pielęgniarki, pracowników socjalnych. Obejmuje takie zagadnienia jak sposoby radzenia sobie ze stresem, kompetencje komunikacyjne, trening radzenia sobie ze złością, radzenie sobie z chorobą itp. Specjaliści uczą metod radzenia sobie w różnych sytuacjach.

 

Terapia różni się także od interwencji kryzysowej, która ma na celu przywrócenie równowagi psychicznej i łagodzenie skutków bardzo silnego stresu, w którym znalazł się człowiek (nagła utrata bliskiej osoby, kataklizmy, traumy). Jest to krótkoterminowa forma pomocy skoncentrowana na danej sytuacji, która ma na celu powrót człowieka do względnie normalnego funkcjonowania.

 

Diagnoza psychologiczna oraz psychiatryczna również nie są terapią. Często są stosowane przed podjęciem psychoterapii a ich celem jest określenie poziomu funkcjonowania danej osoby, opis objawów oraz zaproponowanie (kwalifikacja) do dalszych form leczenia.

 

Czym więc jest psychoterapia?

 

Psychoterapia jest zbiorem metod leczenia względnie trwałych zaburzeń i dysfunkcji psychicznych – przede wszystkim zaburzeń nerwicowych oraz zaburzeń osobowości. Stosuje się ją tam, gdzie diagnozuje się chorobę lub zaburzenie i pacjent potrzebuje pomocy. (Tam gdzie nie ma choroby/zaburzenia, mówimy o pomocy psychologicznej, o czym wspomniano powyżej). Cele psychoterapii ukierunkowane są głównie na zwiększenie integracji osobowości pacjenta, zmianę stosowanych mechanizmów obronnych na bardziej dojrzałe, zmianę jego zachowań, postaw i przekonań, rozwój kompetencji emocjonalnych, zmianę w postrzeganiu świata oraz innych ludzi, co przekłada się na zwiększoną adaptację i komfort życia danej osoby.

 

Psychoterapia ma za zadanie wprowadzenie względnie trwałych zmian (czyli takich które utrzymają się po zakończeniu terapii), z tego względu jest zazwyczaj procesem długotrwałym.

 

Kwalifikacja do terapii

 

Przed rozpoczęciem psychoterapii odbywa się kilka spotkań diagnostycznych (zazwyczaj 1 – 5 sesji), podczas których przeprowadzany jest wywiad diagnostyczny mający na celu ustalenie problemu pacjenta, oszacowanie głębokości jego zaburzeń, badanie motywacji do podjęcia terapii, oraz możliwości pacjenta do kontynuowania leczenia. Jest to czas kiedy pacjent może poznać terapeutę, a terapeuta stawia wstępne diagnozy na temat przyczyn zaburzeń oraz ocenia skuteczność metody, którą obierze w stosunku do danego problemu. Specjalista sprawdza również czy zalecane jest podjęcie terapii czy być może inna forma wsparcia będzie dla pacjenta bardziej skuteczna. Jeżeli psychoterapeuta zakwalifikuje osobę do terapii, przedstawia mu na czym ich praca będzie polegać, ustala kontrakt terapeutyczny (zbiór zasad których pacjent i terapeuta będą przestrzegać), omawia wstępne cele i rozpoczyna się leczenie.

 

Przyjemnie czy skutecznie

 

Bardzo ważną kwestią i częstym nieporozumieniem jest postawa terapeuty w stosunku do pacjenta. Rolą psychoterapeuty zdecydowanie nie jest przytakiwanie lub zapewnianie pacjenta o jego wspaniałości. Rolą psychoterapeuty jest przede wszystkim poznawanie pacjenta oraz pokazywanie mu jaki jest naprawdę i co się z nim dzieje, nawet jeśli to nie jest przyjemne. Wiąże się z tym neutralna postawa terapeuty, która polega przede wszystkim na niedzieleniu się własnymi przekonaniami i opiniami, nieudzielaniu porad oraz nieingerowaniu w życie pacjenta. Terapeuta nie ujawnia również informacji o sobie, nie pokazuje czy zgadza się z tym co mówi pacjent – wszystko po to, aby ten mógł się wszystkiego o terapeucie domyślać, ponieważ to dostarcza informacji o tym jaki jest pacjent.

 

Skuteczny psychoterapeuta nie zaspokaja wszystkich potrzeb emocjonalnych pacjenta, ale wskazuje z czego one wynikają, w jaki sposób wpływają na funkcjonowanie. Terapeuta nie krytykuje osób z otoczenia pacjenta (ponieważ to nie one przyszły na leczenie) ale pokazuje pacjentowi sposób w jaki funkcjonuje w relacjach, oraz zwraca uwagę jakimi osobami się otacza oraz jak ich postrzega (to czy w takich układach pozostać jest już decyzją pacjenta – nie terapeuty).

 

Rolą psychoterapeuty jest pokazywanie i naświetlanie często najtrudniejszych konfliktowych obszarów. W trakcie terapii musi on w pewien sposób stoczyć wojnę z ego pacjenta, które (nieświadomie) zrobi wszystko aby utrzymać aktualny stan. Ego niejednokrotnie broni dostępu do nieświadomej wiedzy, która jest zagrażająca, używając oporu lub mechanizmów obronnych. Pacjent może na przykład opowiadać o wielu nieistotnych informacjach „nużąc” w ten sposób terapeutę a przy tym usypiając jego analityczne, badawcze nastawienie.

 

Komentarze terapeutyczne mogą być odbierane obronnie jako agresywne, nieprzyjemne, krytyczne bo dotykają rzeczy których pacjent się w sobie obawia.

 

Warto pamiętać, że jest to równie ciężkie dla terapeuty – mało kto lubi mówić innym trudne, czasem przykre rzeczy. Terapeuci są szkoleni między innymi pod tym kątem aby potrafili takie fakty przekazywać.

 

Wielu pacjentów deklaruje motywację do zmiany ale tylko tak długo, jak podczas terapii jest przyjemnie. Skarżą się na niska samoocenę, depresję, złe traktowanie przez innych, kiedy jednak w trakcie procesu okazuje się że niska samoocena bardziej przypomina zawiść w stosunku do innych, depresja wynika z przeżywania siebie jako wiecznie zasługującego na coś więcej, a „złe” traktowanie przez innych to wymaganie bycia ciągle w centrum uwagi, zaczynają się złościć, a nawet całkowicie dewaluować terapeutę i całą terapię, niejednokrotnie ją przerywając. Zranione ego mści się wtedy na „złym” obiekcie jakim staje się psychoterapeuta. Niektórzy pacjenci przenoszą swoją złość do realności pisząc przykre komentarze czy nawet zgłaszając oficjalne skargi (terapia ich zdaniem powinna być prowadzona inaczej, prowadzący jest za mało empatyczny, ma zbyt małe kompetencje). Istnieją pacjenci, którzy krążą od specjalisty do specjalisty ale zawsze kiedy dotykają trudniejszych dylematów zrywają terapię i poszukują nowego „idealnego” terapeuty.

 

Psychoterapeuta ma być jak lustro, w którym pacjent widzi swoje dobre ale też trudne, wymagające zmiany cechy. Dobry terapeuta nie boi się z nimi konfrontować i na bieżąco ich pokazywać.

 

Podsumowując: warto pamiętać, że terapia nie jest posiedzeniem przy kawie podczas którego ma być przyjemnie – to ciężka praca, w której zmagamy się z najtrudniejszymi aspektami naszej osobowości. Brytyjski psychoanalityk Wilfred Bion powiedział, że terapeuta działa „pod obstrzałem”, nie zaprzeczając oraz nie unikając tego co nieprzyjemne. Jak wskazują superwizorzy, kiedy na sesjach zaczyna być zbyt przyjemnie, jest to sygnałem że nie docieramy do sedna, do tego co ukryte. Jednak tylko w taki sposób mamy możliwość prawdziwej zmiany, dostrzeżenia w sobie tego co trudne, przeżycia w sposób korektywny wiążących się z tym emocji, przepracowania tego i zbudowania nowych, adaptacyjnych form zachowania i reagowania. Dobry psychoterapeuta może być albo lubiany albo skuteczny – wybór do jakiego chcemy trafić należy jak zawsze w tej formie pomocy, do pacjenta.

 

Literatura:

 

Daniel MelerowiczDaniel Melerowicz – Psycholog, psychoterapeuta, pracuje głównie w podejściu psychodynamicznym. Prowadzi psychoterapię indywidualną osób dorosłych, psychoterapię par i małżeństw oraz psychoterapię grupową. Pracuje w Katowicach, jest współzałożycielem Ośrodka Psychoterapii STREFA ROZWOJU. Umiejętności psychoterapeutyczne podnosi w Krakowskim Centrum Psychodynamicznym. Prowadzi terapię również w języku angielskim (strefarozwoju.org.pldanielmelerowicz-psychoterapia.pl).

.

Reklama

Join the discussion 13 komentarzy

  • Kaarol pisze:

    Brałem udział w psychoterapii podczas pobytu w ośrodku w Koszalinie. Powiedzieć, że to ciężka praca to mało. To harówka. Ale warta swojej ceny. To własnie wtedy uświadomiłem sobie, jak bardzo moja choroba jest poważna. W pełni zrozumiałem swój stan i wpływ jaki maił na moich bliskich. Psychoterapeuci ze Wsparcia pomogli mi zmienić sposób patrzenia na moje życie. Teraz inaczej postrzegam siebie, co pozwoliło mi rozwinąc się zawodowo i nawiązać nowe znajomości. Rola psychoterapii jest w moim przypadku nie do przecenienia.

  • Natalia pisze:

    Autor pracuje w nurcie psychodynamicznym, co bardzo przebija w tekście. Dobrze, że istnieją też inne podejścia w psychoterapii, nie mniej skuteczne..

  • Malgonia pisze:

    Q28 Najistotniejsza w odchudzaniu jest motywacja dziewczyny, ja codziennie ogladam metamorfozy przed i po odchudzaniu i daje mi to powera do cwiczen, kto chce tez troche motywacji niech sobie wpisze w goglu: odchudzanie przed i po by sasetka

  • Palmowska pisze:

    Polecam psychoterapia u tego specjalisty bardzo mi pomógł, świetny psycholog.

  • Palmowska pisze:

    Polecam psychoterapia u tego specjalisty bardzo mi pomógł, świetny psycholog. http://terapia.gdansk.pl/

  • Asia pisze:

    Jestem po 3 letniej terapii, poszłam na nią z mocna potrzeba zmiany, która chyba się udała bo dzisiaj jestem innym człowiekiem który dba o siebie. Nie zgadzam się z tym ze można być albo dobrym terapeuta albo lubianym. Uwielbiam swojego i wykonał on kawał dobrej roboty.

  • dejhna pisze:

    Gdyby nie odpowiednia terapia nie wiem czy kiedykolwiek wyszłabym z nałogu. Trafiłam do Ośrodka Tratwa w Wiśle. Dopiero ta pomoc okazała się skuteczna.

  • Lucyna pisze:

    Nie zgadzam się z tezami tego wpisu. Terapeuta, który „w trakcie terapii musi on w pewien sposób stoczyć wojnę z ego pacjenta”, nigdy nie będzie dobrym terapeutą. Na sesjach powinno być bezpiecznie, tak by móc mówić o trudnych sprawach i w bezpiecznej atmosferze docierać do sedna problemów. Terapeuta nie może zmieniać klienta tam, gdzie on sobie zmiany nie życzy, na siłę. Może z nim tylko o problemie porozmawiać. Nic więcej nie powinien robić. Miałam do czynienia z różnymi terapeutami, każdy z nich zmuszał mnie do inny rzeczy, do kompletnie innych!!! To, że się na różne rzeczy nie zgadzałam, zawsze było kwestią „oporu w terapii, oporu ego”, nie byłam traktowana jak odpowiedzialny dorosły człowiek, który czegoś nie chce lub mi inne zdanie. Do czego zmuszali mnie terapeuci (piszę zmuszali, bo nie przyjmowali w tym temacie odmowy, często było to warunkiem dalszej współpracy), proszę oto lista części z tych rzeczy: do nieoceniania innych (terapeutka sama twierdziła, że nikogo nie ocenia); do mówienia o czymś, o czym nie chciałam na na razie mówić, bo dla mnie było za wcześnie (trochę o tej sprawie mówiłam, chociaż nie chciałam i terapeutka o tym wiedziała, robiłam to, by ją zadowolić, ale na 3 sesji wyraźnie powiedziałam „nie”, co spotkało się ze złością terapeuty), do flirtowania z mężczyznami (chociaż nie miałam na to ochoty, a poza tym byłam spełnioną mężatką); do przyznania, że wszystkie kobiety są piękne (chociaż uważałam, że odczucie piękna to kwestia subiektywna); do niesądzenia, że ktoś zachowuje się w sposób agresywny (bo to świadczy o tym, że sama jestem agresywna); do wściekania się na własną matkę i czucia do niej urazy za każdym razem, jak zrobiła coś nie po mojej (terapeuty?) myśli; przez inną osobę do troski o matkę i bliskości z nią, chociaż czułam się w zażyłej relacji z nią źle i chciałam nauczyć się do niej większego dystansu; do jednej z nich chodziłam 4 miesiące z tym samym problemem, w końcu wykrzyczała mi, ze mam zrzucić ten ciężar z pleców, choć przez 4 miesiące nie przybliżyłyśmy się ani na jotę do rozwiązania problemu, po tej uwadze zwyczajnie przestałam o tym mówić i szybko zrezygnowałam (no bo po co miałam chodzić, skoro problemu nie rozwiązałam, a terapeuta zaczął się złościć, że o nim jeszcze wspominam?), jedna z terapeutek silnie negatywnie się wzbudzała, jak tylko wychodziło na jaw, że nie złoszczą mnie te same rzeczy, co ją, że oceniam lektury, które zadała mi do czytania, inaczej niż ona. Wszyscy Ci terapeuci nie przeprowadzili ze mną rzetelnych konsultacji – to znaczy: nie spytali, jakie mam cele w stosunku do terapii (tyle co sama zdążyłam w pierwszych kilku zdaniach coś wydukać) i czy są mi w stanie w ich osiągnięciu pomóc i w jaki sposób się to odbędzie. Ale najważniejsze było to, że nie „monitorowali” przebiegu terapii – to znaczy nie powracaliśmy do mówienia o moich celach czy problemach, z którymi przyszłam, o tym, na ile udało mi się je osiągnąć lub usunąć; czy w ogóle się do nich zbliżyłam. Zawsze zdążyłam w pierwszych kilku minutach coś powiedzieć o przyczynach mojej chęci do terapii, a potem już była sama terapią, często niestety niezwiązana z moimi celami, a często doszukująca się ich gdzie indziej. Jeśli wracałam z jakimś terapeutą do trudnych doświadczeń w przeszłości, to zawsze – w moim doświadczeniu z psychoterapią – ocena tych wydarzeń należała do terapeuty, zaś moje oceny tych wydarzeń były uważane na przykład za chorobowy objaw (na przykład wybaczanie!!!), a dziś z perspektywy czasu patrząc uważam, że moje oceny tych wydarzeń były bardziej miarodajne i ingerowanie w nie – przez te konkretne osoby – zaszkodziło mi. Tylko ja znałam cały ich kontekst i mogłam o nich rozmawiać, ale terapeuta bardzo szybko mówił mi jak „to było” i przechodziliśmy dalej. Obawiam się, że mój wpis obudzi duży sprzeciw, że wiele miejsc będzie odczytanych przewrotnie. Ale ja chcę tylko powiedzieć jedno, opór człowieka w psychoterapii, tak jak w ogóle opór człowieka w życiu jest naturalną cechą każdego z nas i powinna być ona uszanowana, bo każdy z nas jest człowiekiem i ma prawo do własnych sądów i do własnych oporów, do własnego zdania, także do zdania „nie”, jakże wymownego, prostego, a często zupełnie pomijanego w procesie terapii i dla jej – subiektywnie rozumianego – dobra. Każdy ma prawo powiedzieć „nie”, to jest moment w którym należy odpuścić.

  • Dlatego ważny jest wybór odpowiedniego nurtu, w jakim prowadzona jest psychoterapia. Nie bez znaczenia jest wybór samego psychoterapeuty. Żeby pomoc była skuteczna musimy mieć do niego zaufanie, musi być ta „chemia”.

Leave a Reply