Rodziny się nie wybiera – mówi przysłowie, z którym faktycznie trudno jest polemizować. Niemniej, każdy na Ziemi jest czyimś dzieckiem, a to właśnie rodzic ma największy wpływ na emocjonalny rozwój człowieka. I nawet jeżeli nasza relacja z rodzicem pozostawia wiele do życzenia, to w życiu dorosłym mamy już pewien wybór: możemy zdecydować, jakim rodzicem chcemy się stać dla naszych dzieci. O relacjach partnerskich i rodzicielskich Joanna Gutral porozmawiała z dr Lindsay Gibson, amerykańską psycholożką kliniczną, autorką książki „Dorosłe dzieci niedojrzałych emocjonalnie rodziców”.

Reklama

 

Joanna Gutral: Jakiś czas temu miałam przyjemność recenzować Twoją książkę (TUTAJ). I chociaż czytając ją, doceniałam walory, które niesie i wagę tematów, jakie porusza, to zaskoczył mnie szczerze olbrzymi odzew czytelników. Część z nich diagnozowała w sobie tytułowe dorosłe dziecko niedojrzałych emocjonalnie rodziców, pozostali zaś mieli obawy, że sami mogą być niedojrzałym rodzicem. To zapewne ważne, aby przyznać, nawet przed samym sobą, że odczuwa się deficyty z czasów dzieciństwa, ale chyba jeszcze większa musi być trwoga o to, że powiela się błędy swoich rodziców. Kim jest ten niedojrzały rodzic i jak wychwycić go w sobie, aby skutecznie i w porę powstrzymać?

Lindsay Gibson: Przede wszystkim, niedojrzałość emocjonalna przejawia się brakiem zdolności do pewnej autorefleksji. Jeżeli w głowie czytelnika pojawia się obawa, że może przejawiać pewne objawy niedojrzałości emocjonalnej, to sama ta świadomość już stawia go na uprzywilejowanej pozycji. Osoby o niskiej dojrzałości emocjonalnej na pierwszym miejscu stawiają swoje potrzeby, rzadko wykazują się empatycznym spojrzeniem na drugą osobę, a także analizę tego, w jaki sposób ich działania wpływają na otoczenie.

Reklama

 

Joanna Gutral z Lindsay Gibson

Joanna Gutral z Lindsay Gibson

Joanna Gutral: Wyobraźmy sobie, że ktoś sięga po twoją książkę, bo odczuwa, że może być dorosłym dzieckiem niedojrzałych emocjonalnie rodziców. W trakcie czytania książki zdaje sobie sprawę nie tylko z deficytów, jakie odczuwa w życiu obecnym, ale zaczyna się bać, że nie będzie potrafił zaoferować właściwej postawy swojemu dziecku – niezależnie czy mówimy o osobach, które rodzicami już są lub dopiero do takiej roli się przygotowują. Co przekazałabyś takim czytelnikom?

Lindsay Gibson: To bardzo dobre pytanie, a w odpowiedzi przytoczyć mogę wyniki badań, które są szeroko realizowane w temacie powielania rodzicielskich schematów. Im więcej autorefleksji, wątpliwości, obserwacji własnych zachowań i reakcji emocjonalnych, a także świadomości tego, czego sami nie otrzymali od swoich rodziców przejawiali badani, tym bezpieczniejsza i pełniejsza relacja łączyła ich z własnymi dziećmi. Samo uświadomienie i nazwanie tego, czego nie otrzymaliśmy w dzieciństwie już zmniejsza ryzyko popełnionego błędu rodzicielskiego w stosunku do naszych dzieci. Nawet jeżeli pewne postawy, takie jak powściągliwość emocjonalna, brak reakcji na potrzeby dziecka ciągną się w danej rodzinie od pokoleń, to jedna autorefleksyjna osoba może złamać ten wzór. Chociaż to dopiero początek pracy – ale początek niezbędny, aby proces mógł w ogóle zaistnieć. Uznanie swojej krzywdy wymaga empatii w stosunku do siebie samego. Jeżeli jesteś w stanie przejawić taki rodzaj empatii, istnieje duża szansa, że obdarzysz ją także swoje potomstwo.

 

Joanna Gutral: Mówimy o uznaniu krzywdy, jaką może wyrządzić niedojrzałość emocjonalna rodzica. Chociaż często krzywda ta nie powstaje intencjonalnie, to jednak niesie ze sobą długofalowe konsekwencje. Z jakimi najczęściej spotykasz się w badaniach i praktyce klinicznej?

Lindsay Gibson: Niedojrzałość emocjonalna to taka głęboka rana, która nigdy nie została otoczona właściwą opieką i leczeniem. Zatem niedojrzałe emocjonalnie osoby są na niej bardzo skoncentrowane, charakteryzują się wysokim poziomem lęku, silną reakcją na stres, a to utrudnia swobodną i autentyczną relację. Nie tylko z dzieckiem, ale z ludźmi w najbliższym otoczeniu. Przede wszystkim mają niski poziom empatii – koncentracja na swoich potrzebach utrudnia myślenie o potrzebach innych, a ich myślenie jest dychotomiczne, tj. coś jest albo czarne albo białe. Nie ma nic pomiędzy. Jesteś dobry albo zły – kiedy brak jest pełnego wachlarza emocji, dzieci takich rodziców często mają poczucie winy, które tworzy ranę. Dorastając w takim modelu rana nie otrzymuje właściwej kuracji i koło może zatoczyć swój bieg od nowa.

 

Lindsay Gibson

Joanna Gutral: Czy istnieje możliwość rozpoznania takiego dziecka tylko na podstawie obserwacji?

Lindsay Gibson: Istnieją dwa podstawowe modele objawów, które zapewne osoby pracujące z dziećmi znają doskonale: dziecko, które jest impulsywne w swoim zachowaniu oraz takie, których zachowanie można opisać jako nadmiernie wstydliwe, troszczące się o opinię i akceptację zarówno rówieśników jak i dorosłych. O ile nie można takich zachowań wyjaśnić innym zaburzeniem, to jest to dla mnie jasna przesłanka do wnioskowania o tym, czego dziecku brakuje w relacji: pierwszy model to acting out niepewności i braku stabilności, drugi to próba „zapracowania” na akceptację i uwagę.

 

Joanna Gutral: Czy to oznacza, że jeśli nie otrzymamy akceptacji, uwagi, empatii i stabilności ze strony rodzica, nie ma już szans na prawidłowy rozwój emocjonalny?

Lindsay Gibson: Na szczęście nie! Wielu moich klientów przywołuje w pamięci ulubionych nauczycieli, sąsiadów, dalekie ciotki i wujów, czy rodziców kolegi ze szkolnej ławy, którzy dali im namiastkę poczucia bezpieczeństwa i akceptacji, kreśląc tym samym wzór prawidłowej relacji. To przez lata rezonuje w pamięci i skłania do pracy własnej.

 

Joanna Gutral: No właśnie… praca własna. Na czym polega i od czego zacząć?

Lindsay Gibson: Przede wszystkim, od uświadomienia sobie, że zapewne istnieje masa powodów, dla którego twoi rodzice nie dostarczyli Ci należytej porcji wsparcia, akceptacji, emocjonalności i empatii, ale z ogromnym prawdopodobieństwem to nie ty jesteś tym powodem. To pozwala pozbyć się poczucia winy, że nie dało się rodzicom powodów do miłości, że nie było się lub nadal nie jest wystarczająco dobrym. To pozwala wyjść z emocjonalnego stosunku do rodzica i przyjrzeć się tej relacji z dystansu. Nie masz wpływu na zaangażowanie emocjonalne swojego rodzica i najprawdopodobniej jest ono niezależne od Twojego poziomu zaangażowania. W terapii koncentruję się więc nie na zmianie samej w sobie relacji z rodzicem, ale stosunku mojego pacjenta do niej. Nie oznacza to jej końca, karczemnej awantury i palenia mostu. Oznacza to samodzielne uporanie się z żalem i bólem, przy jednoczesnym empatycznym zrozumieniu dla rodzica i usamodzielnieniu poprzez zaprzestanie zdobycia akceptacji i uznania za wszelką cenę. Za to co minęło nie ma zadośćuczynienia, jest akceptacja i budowanie siebie niezależnie od oczekiwań czy w służbie zdobycia uwagi rodzica. Można mieć satysfakcjonującą interakcję w momencie, kiedy nie można zbudować prawidłowej relacji. To wyzwala.

 

Joanna Gutral: A co ze złością? Wyobrażam sobie, że uświadomienie sobie krzywdy, za którą nie ponosi się żadnej odpowiedzialności – a w tym wypadku brak dojrzałej emocjonalnie opieki rodzicielskiej stanowi poważną przeszkodę dla rozwoju własnej strony emocjonalnej – generuje złość. Jak sobie z nią poradzić?

Lindsay Gibson: Częściej niż ze złością spotykam się z poczuciem straty, coś jakby z żałobą – za tym, co się utraciło i czego już się nie odzyska. Oczywiście, zdarzają się pacjenci, którzy przeżywają złość, smutek, żal i jest to naturalne. Jednak szybko zdają sobie sprawę z tego, że nie przynosi on dla nich korzyści i nie naprawi przeszłości. Wtedy dochodzi do konfrontacji z rzeczywistością i realnego spojrzenia na więź z rodzicem.

 

Dorosłe Dzieci Niedojrzałych Emocjonalnie Rodziców - Lindsay C. Gibson, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego

Książka „Dorosłe Dzieci Niedojrzałych Emocjonalnie Rodziców” – Lindsay C. Gibson

Joanna Gutral: Twoja książka pełna jest ćwiczeń, kwestionariuszy, materiałów do ćwiczeń. Nie jest to poradnik, a bardziej podręcznik samopomocowy – aby w pełni przejść przez tę lekturę należy poświęcić czas, emocje i wypełniać kolejne zadania. Nie zdradzę potencjalnym czytelnikom wszystkiego, ale… które z ćwiczeń zawartych w książce uważasz za najciekawsze? Bo przyznam szczerze, że mam pewnego faworyta…

Lindsay Gibson: To prawda. Starałam się stworzyć jak najwięcej ćwiczeń samopomocowych… Chyba domyślam się o które ćwiczenie Ci chodzi. Zdradź tylko, czy pochodzi ono z części „Jak rozpoznać osoby dojrzałe emocjonalnie”?

 

Joanna Gutral: Dokładnie! To ciekawe, że w tej książce odnosisz się nie tylko do relacji z rodzicami, ale też do tego, w jaki sposób tworzyć kolejne relacje oparte na empatii i pozwalające rozwijać emocjonalną dojrzałość. Bo, jak wynika z Twojej książki, niedojrzałość emocjonalna rodzica może rzutować na sposób tworzenia kolejnych bliskich związków, w tym tych romantycznych… A że wiele dzisiejszych relacji romantycznych znajduje swój początek w Internecie, na przeznaczonych ku temu portalach lub w aplikacjach, to także w tym wypadku, idąc z duchem czasu, uczulasz czytelnika na jakie elementy zważać.

Lindsay Gibson: Dojrzałość emocjonalna przejawia się między innymi tym, że można na kimś polegać. W Internecie ciężko jest w pełni weryfikować postawy, jakie prezentuje osoba, zatem musimy polegać na jej słowach. Jeżeli mówi, że napisze, zadzwoni, skontaktuje się, to naturalnie chcemy takim osobom zaufać. Byłabyś zdziwiona jak wiele wymówek potrafią tworzyć ludzie aby zarówno usprawiedliwić siebie, jak i usprawiedliwić kogoś w swoich oczach. Im więcej takich wymówek ze strony rozmówcy i z naszej strony (na rzecz usprawiedliwienia postawy adwersarza) tym bardziej przyjrzałabym się tej relacji. W każdej relacji, niezależnie czy w Internecie, czy w realnym świecie, każda ze stron danego związku musi znaleźć swoją przestrzeń i jednocześnie znać pewne granice. Jeżeli czujesz, że ktoś wypełnia twoją przestrzeń sobą i nie ma w niej już ani trochę miejsca na to, co trapi ciebie, zastanów się, czy chcesz i jesteś w stanie pozwolić sobie na taką relację. Wszak już kiedyś się tak czułe(a)ś, nieprawdaż?

 

Książkę „Dorosłe dzieci niedojrzałych emocjonalnie rodziców” możesz kupić TUTAJ.

 

Joanna Gutral – doktorantka Interdyscyplinarnych Studiów Doktoranckich Uniwersytetu SWPS na wydziale psychologii, słuchaczka Podyplomowej Szkoły Psychoterapii Poznawczo-Behawioralnej Uniwersytetu SWPS, Współzałożycielka i współtwórczyni Akcji Mam Terapeutę. Badawczo zajmuje się postrzeganiem siebie i innych w czasie. Prowadzi psychoterapię indywidualną w Centrum Zmiany w Życiu. Prowadzi również zajęcia ze znienawidzonej przez większość studentów statystyki i metodologii. Miłośniczka teatru, wierna czytelniczka twórczości Irvina Yaloma i fanka skandynawskiego kina.

.

Reklama