ARTYKUŁY

Kiedy myśli o przeszłości nie pozwalają żyć w teraźniejszości


with 3 komentarze

Kiedy myśli o przeszłości nie pozwalają żyć w teraźniejszościKażdy z nas powraca myślami do wydarzeń z przeszłości – do tego co zrobił, albo czego nie zrobił i jakie mogłyby być tego skutki. Nie ma w tym nic złego. Postrzeganie sytuacji oraz świadomość konsekwencji swoich zachowań daje nam przewagę na przyszłość. Dzięki doświadczeniom rozwijamy i wzbogacamy wiedzę oraz umiejętności, które możemy wykorzystać w efektywniejszym radzeniu sobie z kolejnymi wyzwaniami życia.

 

Doświadczenia

Doświadczenia gromadzimy od najmłodszych lat. Początkowo uczą nas rodzice modelując różne zachowania. Następnie obserwujemy rówieśników oraz reakcje otoczenia, a na podstawie zebranych informacji skromnie stawiamy pierwsze samodzielne kroki w relacjach interpersonalnych. Z upływem czasu uczymy się modyfikować różne zachowania oraz wzbogacamy umiejętności o nowe. Proces ten trwa od chwili naszych narodzin i towarzyszy nam przez całe życie.

 

Dzięki analizie czy syntezie proces nauki wydaje się być łatwy. Jednak jak wszystko w życiu, w tym także procesy myślowe, nie są efektem prostego działania lecz wypadkową wielu różnych czynników. Ważne znaczenie, jeśli nie najważniejsze, mają również indywidualne predyspozycje osobowościowe i temperamentalne, rodzaj relacji czy więzi jaka łączy nas z osobą współwystępującą w danej sytuacji, a w związku z tym, ładunek emocjonalny jaki za sobą niesie.

 

To głównie te ostatnie czynniki sprawią, że pochylamy się nad daną sytuacją i zaczynamy głębiej się jej przyglądać i mocniej analizować. Im trudniejsza emocjonalnie i uczuciowo sytuacja tym więcej poświęcamy jej czasu i osobistych zasobów by ją zrozumieć i znaleźć jej rozwiązanie.

 

Próba zrozumienia przeszłości

Jako psycholog i psychoterapeuta zauważyłam, że nie rzadko zdarza się, że próba zrozumienia przeszłej trudnej sytuacji i towarzyszących jej emocji zaczyna przejmować kontrolę i dominować nad teraźniejszością. A im więcej czasu poświęca się na jej analizę tym bardziej ona „zamyka drzwi” i odcina nas od życia i odczuwania „tu i teraz”. Tworzy coraz bardziej szczelny kokon, pełen niewyrażonej złości i gniewu przeplatanych narastającym poczuciem niezrozumienia i żalu wobec siebie i innych. Wyzwala również uczucie poniesionej porażki a w związku z tym niechęć do podejmowania jakichkolwiek wyzwań. Można by rzec, że bestialsko „kradnie” nam możliwość dostrzegania pozytywów, cieszenia się choćby z drobnych sukcesów i rzeczy oraz pozbawia nas przyjemności płynącej z kontaktów międzyludzkich. Jednym słowem – potrafi zabrać nam poczucie szczęścia i radości z życia.

 

Z własnego doświadczenia oraz doświadczeń jakimi dzielą się ze mną klienci wynika, że przeżywanie trudnych sytuacji i emocji jest tym mocniejsze im bliższa była nam osoba współwystępująca w zdarzeniu. Nie mniej ważne są: zaangażowanie czyli poświęcony czas i energia oraz ważność i znaczenie jakie nadajemy całej sytuacji. W końcu łatwiej nam pogodzić się z brakiem akceptacji ze strony koleżanki z klasy niż ze strony matki lub ojca. Mniej też przejmujemy się negatywną opinią zupełnie obcej osoby niż bliskiej. Łatwiej godzimy się z poniesioną porażką, gdy nie staraliśmy się osiągnąć celu przez długi czas i nie miał on dla nas wielkiego znaczenia.

 

Trudne relacje

Relacje z rodzicami, rodzeństwem czy życiowym partnerem bywają niezwykle trudne i skomplikowane. Zwłaszcza wtedy, gdy zależy nam na zachowaniu ciągłości tych relacji a jednocześnie doświadczamy w nich przykrości np. z powodu braku możliwości wyrażenia negatywnych emocji czy odczuwanego niezrozumienia. To sprawia, że dochodzi do swoistego paradoksu – zakorzenienia w relacjach, które przynoszą cierpienie i sytuacjach, których z pozoru nie możemy zmienić – bo przecież jak zmusić kogoś do zmiany myślenia i zachowania?

 

Nie mamy wpływu na decyzje i reakcje innych ludzi. Niemożliwe jest też cofnięcie czasu, które pozwoliłoby nam na zmianę wypowiedzianych słów czy podjętych działań. Nie mamy wpływu na przeszłość – „co zostało zobaczone już się nieodzobaczy”.

 

Dlatego warto „odpuścić” i nie poświęcać ani chwili dłużej na coś czego nie możemy zmienić. Wróćmy do prostej analizy, wyciągnijmy z tego doświadczenia wnioski, które staną się naszym zasobem a z czasem zaczną działać na naszą korzyść. Zostawmy przeszłość tam gdzie jej miejsce czyli „za sobą” a tym samym otworzymy sobie „drzwi” do teraźniejszości.

 

Paulina ŁukasiewiczPaulina Łukasiewicz – psycholog, psychoterapeuta w trakcie procesu certyfikacji z psychoterapii poznawczo – behawioralnej, prowadzi psychoterapię indywidualną osób dorosłych w Warszawie (www.mind-spa.waw.pl)


  • Anna

    Ok, ale co konkretnie trzeba zrobić, żeby „odpuścić” i „zostawić za sobą przeszłość”? Jak poradzić sobie z natłokiem myśli, które pojawiają się niezależnie od nas? „odpuść sobie” to dla mnie taki slogan, który nie niesie za sobą nic konkretnego.


    • yes

      jak caly ten artykul… to jest podsumowanie tego, co robi każdy i suche fakty…. wdodatku z bledami ortograficznymi.


  • Darek0106

    Ładnie napisane, wydaje się łatwe do wprowadzenia w życie ale…co w przypadku, kiedy sytuacje się powtarzają, mają charakter nawracający? Zapominamy o przykrym odczuciu, pozostawiamy je w przeszłości a partnerka powtarza je znów bo sama nie wyciągnęła z jakichś powodów własnych wniosków i nauki, co wtedy? Próbujemy zapomnieć a nagle sytuacja znów się powtarza. Wtedy zależy to nie od nas ale od drugiej, współistniejącej osoby. Jak na nią wpłynąć?