Mam terapeutkę bo troszczę się o siebieMam terapeutkę. Bo troszczę się o siebie. I nie wstydzę się do tego przyznać. Uważam, że dopóki człowiek sam nie poczuje się ze sobą dobrze i nie spróbuje pokusić się o szczęście, z nikim innym także dobrze nie będzie się czuł i nikomu szczęścia nie da. Moja terapeutka słucha, stara się rozumieć – nie oceniać. Obdarzyłam ją bezgranicznym zaufaniem a w życiu o tą kwestię łatwo się potknąć. Przy niej nauczyłam się jak rozmawiać ze sobą, być dla samej siebie dobrym człowiekiem. Ona pokazała mi jak dać sobie przyzwolenie na łzy, gniew, irytację, ale także akceptację tego, co wydaje się nie do zaakceptowania, popełnianie błędów i podejmowanie irracjonalnych decyzji.

 

W pierwszej kolejności to My powinniśmy o samych siebie zadbać. Bo w gruncie rzeczy najlepiej znamy swoje potrzeby. Radziłabym wsłuchać się w siebie i zerwać ze wstydem.

Reklama