Jeśli mielibyśmy zrobić plebiscyt na słowo dekady związane z rozwojem osobistym i psychologią, to „mindfulness” prawdopodobnie znalazłoby się w pierwszej dziesiątce. Słynna „uważność” stała się synonimem wszystkiego, co można by włożyć do dużego i nie do końca zidentyfikowanego worka z napisem „filozofia Wschodu” — kojarzy się więc z medytacją, jogą czy buddyzmem.

Mindfulness rzeczywiście ma swoje korzenie we wschodniej, buddyjskiej tradycji, jednak jednocześnie to nie to samo co praktykowanie asan, medytowanie albo śpiewanie mantr. Mindfulness jest czymś więcej — określonym sposobem działania, myślenia i życia, który rozpoczyna się od świadomości tego, co tu i teraz. Jeśli chcemy zacząć praktykować uważność samodzielnie, możemy to zrobić, sięgając po książkę Tomasza Kryszczyńskiego „Mindfulness znaczy sati. 25 ćwiczeń rozwijających mindfulness”.

Czym jest mindfulness?

Mindfulness znaczy sati. 25 ćwiczeń rozwijających mindfulness

„Bądź uważny!” — to popularne hasło nawiązuje do uważności. Właśnie tak na język polski tłumaczy się angielskie słowo „mindfulness”, które zrobiło międzynarodową karierę. Jednak kiedy zejdziemy głębiej, szukając rodowodu angielskiego wyrazu, znajdziemy „sati”, czyli określenie wywodzące się z języka pali, w którym spisano starożytny zbiór teksów buddyjskich. Sati oznacza „przejrzystą, czystą świadomość”.

Palijskie słowo jest mało znane i być może właśnie przez to nie do końca rozumiana jest też sama idea uważności, którą czasem utożsamia się z intencjonalnym kierowaniem swojej uwagi. Pierwotne słowo „świadomość” zostało wyparte przez „uwagę”. Można jednak z namysłem kierować uwagę w stronę przeszłych wydarzeń albo przyszłych planów. Można też zatrzymać swoją uwagę w teraźniejszości, angażując ją całą w grę na komputerze albo oglądanie serialu. Jednak żadna z tych czynności nie będzie uważnością.

Według twórcy MBSR (ang. Mindfulness-Based Stress Reduction) Jona Kabat-Zinna uważność to „świadomość, która wyłania się, gdy rozmyślnie i bez osądzania zwracamy uwagę na rzeczywistość chwili bieżącej, zwanej teraz”. Jest to więc nic innego jak świadoma akceptacja bieżącego stanu — naszych myśli, odczuć, sygnałów płynących z ciała. Bez zaglądania w przeszłość i bez wybiegania w przyszłość, ale ze świadomym podejściem do swoich obecnych uczuć. Definicje mindfulness, zarówno te tworzone na Zachodzie, gdzie zaadaptowało uważność, jak i na Wschodzie, gdzie jej koncepcja powstała, będą się od siebie różnić. Ostatecznie jednak nie chodzi o słowa, w które ją ubierzemy, a o świadome i akceptujące bycie w bieżącej chwili.

Mity na temat mindfulness

W ciągu ostatnich lat świat Zachodu i nauki otworzył się na mindfulness. Kiedy wpisałam hasło „mindfulness” w okienku specjalistycznej wyszukiwarki Google Scholar, otrzymałam ponad pół miliona wyników, a pierwsze z nich dotyczyły terapii depresji opartej na uważności, zastosowania mindfulness w miejscu pracy czy związku mindfulness z dobrostanem psychicznym. Po temat uważności w swoich badaniach sięgają nie tylko psychologowie, ale również neurolodzy i lekarze innych specjalizacji, jednak to nadal świeży obiekt badawczy — jeszcze wiele o wpływie mindfulness na funkcjonowanie człowieka nie wiadomo. Jednocześnie na gruncie pozanaukowym powstają poradniki, książki i kursy zahaczające o mindfulness. W przestrzeni medialnej pojawia się wiele, nie zawsze prawdziwych, informacji, które w swojej książce wyjaśnia Tomasz Kryszczyński.

Jednym z popularniejszych błędnych przekonań dotyczących uważności jest to, że można ją utożsamiać z relaksacją. Należy jednak pamiętać, że choć mindfulness może prowadzić do osiągnięcia pełnego relaksu, to jednak świadome bycie tu i teraz zakłada akceptację wszystkiego, co w danej chwili czujemy — nawet tych nieprzyjemnych myśli i niekomfortowych wrażeń płynących z ciała.

Inny mit głosi, że mindfulness pomaga uzyskać tzw. trans, czyli stan obniżonej świadomości, w którym człowiek ma słaby kontakt ze światem zewnętrznym, doświadcza czegoś podobnego do niepełnego snu. Trans kojarzy się z rytuałami oraz środkami halucynogennymi w niego wprowadzającymi. Skąd zestawienie transu z uważnością? Prawdopodobnie wynika to ze skojarzenia mindfulness i niektórych rodzajów głębokiej medytacji pozwalającej na chwilową redukcję świadomości. W uważności chodzi jednak o coś zupełnie przeciwnego — o pogłębianie świadomości, by coraz wyraźniej widzieć swoje emocje i doznania ciała.

Najbardziej krzywdzące dla ruchu mindfulness jest uznawanie praktykowania uważności za bezcelowe, ponieważ nie ma żadnych dowodów na to, że przynosi ona jakiekolwiek dobre skutki. Przy tak dużej, międzynarodowej popularności mindfulness rzeczywiście dobrze by było, gdyby w ruch weszły szkiełko i oko mędrców — tak właśnie się dzieje. Wspomniane wyniki wyszukiwania w Google Scholar przekładają się na rzeczywiste badania i rzeczywistych badanych praktykujących mindfulness. Jeffrey M. Greeson (2009) przeanalizował raporty z 52 badań nad mindfulness przeprowadzanych w latach 2003-2008. Jego analiza wykazała, że z eksperymentów i badań klinicznych płyną pozytywne i obiecujące wnioski: kultywowanie bardziej uważnego sposobu życia wiąże się z mniejszym niepokojem emocjonalnym i lepszą jakością życia. Ponadto praktyka uważności może w korzystny sposób wpływać na mózg, układ nerwowy, układ odpornościowy i podejmowanie zachowań prozdrowotnych (w zakresie jedzenia, spania, sięgania po używki). W Polsce kilka lat temu zainteresowano się związkiem uważności z trudnymi odczuciami doświadczanymi przez pacjentów onkologicznych. Badania w Centrum Onkologii im. F. Łukaszczyka w Bydgoszczy wykazały silny negatywny związek między uważnością a lękiem –— wyższy poziom uważności może pomagać lepiej radzić sobie z doświadczaniem lęku (Wesołowska, Izdebski, Kawiecka-Dziembowska, 2015).

Jak stać się bardziej uważnym?

Znając pozytywne skutki płynące z bycia bardziej uważnym, nie można nie zapytać, jak się nim stać. W większych miastach bez trudu znajdziemy dłuższe i krótsze kursy czy warsztaty z zakresu mindfulness, ale pamiętajmy, żeby przed zapisem zainteresować się programem szkolenia oraz kwalifikacjami prowadzącego. Jeśli jednak chcemy najpierw zgłębić temat w zaciszu domu, sprawdzić, jak wyglądają ćwiczenia z zakresu uważności, to możemy to zrobić przy pomocy książki „Mindfulness znaczy sati. 25 ćwiczeń rozwijających mindfulness” autorstwa Tomasza Kryszczyńskiego, psychologa i doświadczonego, certyfikowanego nauczyciela uważności.

Książka, jak zauważa sam autor, nie zastąpi kursu, ale jest wsparciem dla każdego, kto chce zacząć albo pogłębić samodzielną praktykę. Znajdziemy w niej trzy rozdziały: pierwszy wprowadzający, drugi z ćwiczeniami oraz trzeci dla zainteresowanych szerszym, filozoficznym kontekstem mindfulness. Ćwiczenia są opisane dokładnie, krok po kroku, a instrukcji ich wykonywania często towarzyszą ciekawe opowieści z życia autora. Tomasz Kryszczyński zachęca do rozwijania mindfulness w codziennych czynnościach, takich jak przebudzanie, prysznic, a nawet sprzątanie. Wśród 25 ćwiczeń znajdziemy więc takie, które uczą świadomego i akceptującego bycia tu i teraz nawet podczas mycia zębów. Dla osoby początkującej w tym temacie takie wskazówki pomagają niemal natychmiast zacząć praktykę uważności — bez konieczności zastygania w siadzie skrzyżnym przez kilkanaście minut.

Tomasz Kryszczyński pisze, że „Praktyka uważności działa jak lustro, w którym możemy zauważyć cały wachlarz doświadczeń”. Taka praktyka sprawia, że w polu świadomości pojawiają się także te negatywne odczucia myśli, dzięki czemu można je nie tylko dostrzec, ale i zauważyć, że one przemijają, nie są stałą częścią nas i nie świadczą o zewnętrznym świecie. To ważne zwłaszcza w przypadku leczenia zaburzeń depresyjnych i lękowych, kiedy nauka oddzielenia pojawiających się myśli od samego siebie może być bardzo skuteczna.

Książka „Mindfulness znaczy sati. 25 ćwiczeń rozwijających mindfulness” to estetycznie wydany przewodnik po mindfulness, który polecam każdej osobie chcącej na własną rękę poznać temat uważności i spróbować zacząć ją praktykować — nawet od tego, by podczas kąpieli stać się bardziej uważnym na płynące z ciała doznania.

PS A na koniec niespodzianka! 🙂 Dla 6 z Was mamy po egzemplarzu recenzowanej powyżej książki. Co należy zrobić, aby ją otrzymać? Wystarczy wysłać maila na adres kontakt@zdrowaglowa.pl w tytule wpisując Mindfulness. Książki powędrują do osób, których maile przyjdą do nas jako 10, 20, 30, 40, 50 i 60. Do dzieła! 🙂

Cytaty zamieszczone w recenzji pochodzą z książki „Mindfulness znaczy sati. 25 ćwiczeń rozwijających mindfulness” Tomasza Kryszczyńskiego.

Książka Mindfulness znaczy sati. 25 ćwiczeń rozwijających mindfulness dostępna jest na stronie wydawnictwa Sensus.

Kinga Bartkowiak

Kinga Bartkowiak — absolwentka etnologii, studentka psychologii na Uniwersytecie SWPS w Poznaniu. Członkini Koła Naukowego Psychoterapii i Treningu.

Artykuł powstał we współpracy z wydawnictwem Sensus.

Leave a Reply