ARTYKUŁY

Niedojrzałym emocjonalnie rodzicom mówimy STOP – dla własnego dobra. Rozmowa z Lindsay Gibson

By 17 grudnia 2020 No Comments
Niedojrzałym emocjonalnie rodzicom mówimy STOP – dla własnego dobra. Rozmowa z Lindsay Gibson

Ostatnio usłyszałam gdzieś, że na terapię chodzą te osoby, których rodzice nigdy się na nią nie zdecydowali. Nie ma rodziców idealnych, bo ludzie idealni nie istnieją. Co więcej, przechodzimy wiele testów i egzaminów, aby ukończyć różne etapy szkolne, czy egzaminy, a koniec końców, nie są sprawdzane żadne kompetencje, ani niespecjalnie oferowane jest wsparcie w budowaniu umiejętności rodzicielskich. I zdarza się tak, że brak tych kompetencji ciągnie się z pokolenia na pokolenie i przysparza dużo cierpienia w relacji. O tym, jak wyzwolić się spod wpływu niedojrzałych emocjonalnie rodziców, rozmawiam z psycholożką i psychoterapeutką, dr Lindsay Gibson.

Joanna Gutral: Ostatni raz widziałyśmy się mniej więcej dwa lata temu, zaraz po tym jak książka Dorosłe dzieci niedojrzałych emocjonalnie rodziców. Jak uwolnić się od przeszłości i zacząć nowe życie została przetłumaczona i wydana w Polsce. O tym, że się spotkałyśmy zadecydował dziwny zbieg okoliczności. Dzień przed wylotem do USA dostałam Twoją książkę, zaczęłam czytać ją w samolocie, w zasadzie pochłonęłam ją podczas tego lotu. Tuż przed lądowaniem doczytałam biogram i okazało się, że będę jakieś 40 minut od Virginia Beach, gdzie mieszkasz. Pomyślałam sobie, że napiszę z prośbą o spotkanie i bardzo się cieszę, że do tego doszło, bo Twoja poprzednia książka spotkała się z dużym zainteresowaniem ze strony polskich odbiorców. Co więcej, bardzo cieszę się, że dziś będziemy rozmawiać o Twojej kolejnej książce Jak wyzwolić się spod wpływu niedojrzałych emocjonalnie rodziców, która nareszcie doczekała się swojego debiutu w Polsce. Wiem, że te dwie pozycje są ze sobą powiązane, ale jednocześnie różnią się od siebie. Zacznijmy od samego początku. Proszę powiedz, kim jest niedojrzały emocjonalne rodzic?

Lindsay Gibson: To rodzic, który zasadniczo nie dorósł na poziomie emocjonalnym. W rzeczywistości, pod względem radzenia sobie w dorosłym życiu, tacy rodzice mogą być bardzo dojrzali. Mogą być też inteligentni, ponieważ ich inteligencja rozwinęła się bez problemu, ale kiedy przyjrzysz się ich profilowi emocjonalnemu, ich umiejętności porozumiewania się z innymi ludźmi, radzeniu sobie z emocjami, byciem odpornym na stres, radzenie sobie z opóźnioną gratyfikacją, panowaniu nad złością, myśleniu o innych, to pod wieloma względami wielu z nich jest jak czterolatek. Na pozostałych obszarach, szczególnie towarzysko i w pracy, mogą wydawać się wzorowymi obywatelami. 

JG: Jak wiesz, nie ma rodzica, który jest nieomylny, prawda? Myślę, że gdybyśmy dobrze przeszukali pamięć, nawet ci którzy tworzą piękne i bliskie relacje ze swoimi rodzicami, znajdą przykład trudnych rozmów, sytuacji, zdarzeń, czy okresów w życiu. Tak więc jak możemy odróżnić zwykłą rodzicielską pomyłkę od niedojrzałego emocjonalnie rodzica?

LG: Doskonałe pytanie, ponieważ często się zdarza, że ludzie, którzy przychodzą na terapię, przedstawiają swoich rodziców w świetle “Och, oni tylko popełnili błąd” i umniejszają powagę sytuacji. Jednak istnieje ogromna różnica, ponieważ kiedy rodzic popełnia błąd, to rozumie, że za daleko się posunął, że zaniepokoił dziecko, że po prostu zachował się krzywdząco. Czuje się z tym źle, jest pełen skruchy i chce, by dziecko miało dobrze. Nawet jeżeli złość byłaby uzasadniona, to sposób jej komunikacji może być nadmiarowy, krzywdzący, niewłaściwy, a za to już można przepraszać. Niedojrzały emocjonalnie rodzic reaguje bardzo emocjonalnie i uważa, że ma rację. Przyjmuje pozycję “Ja mam rację, to ja jestem ważny i skoro to Ty mnie unieszczęśliwiasz, to Ty zrobiłeś coś nie tak i to Ty powinieneś przeprosić”. Nie kieruje nim empatia i to robi wielką różnicę. Jeżeli emocjonalnie dojrzały rodzic popełni błąd, zastanowi się nad sobą, pomyśli “O rany, przesadziłem” albo “Powinniśmy o tym więcej rozmawiać”. Ale jest to znak rozpoznawczy niedojrzałości emocjonalnej, jeśli nie potrafimy dokonać autorefleksji. Proszę pomyśleć o czterolatkach. One nie powiedzą “Ojej, chyba przesadziłem. Chyba byłem za bardzo podły w stosunku do mamy. Może nie powinienem upierać się przy swoim”. Nie, nie robią tak. Złoszczą się, tacy są.

JG: Muszę przyznać, że bardzo często używam Twoich książek w swoim gabinecie terapeutycznym, ponieważ pomimo iż pracujesz psychodynamicznie, to ja odnajduję tam powiązania z terapią schematów oraz trybami rodzicielskimi. To, co czasami utrudnia pracę, ba, nawet rozmowę o rodzicach jest, szczególnie w Polsce, głęboko zakorzeniona zasada, że nigdy nie powinniśmy nic złego mówić o rodzicach. Rodzice mają zawsze rację, ponieważ są Twoimi rodzicami. Na szczęście, to spojrzenie się zmienia, ale czy możliwym jest rozpoznanie swojego rodzica jako niedojrzałego emocjonalnie i wciąż stworzenie z nim relacji?

LG: Oczywiście. Prawdziwy problem powstaje, gdy ludzie nie zdają sobie sprawy z niedojrzałości emocjonalnej u ich rodziców i wciąż próbują postrzegać swoich rodziców jako tych, którzy chcą dla nich najlepiej, którzy są dojrzali i mądrzy, i którzy w większości przypadków mają rację. Jest to bardzo mylące, używanie swoich rodziców jako systemu naprowadzającego zamiast bazowaniu na sobie samym, swoich upodobaniach i potrzebach, ponieważ niedojrzali emocjonalnie rodzice są wielokrotnie sprzeczni w swoich działaniach. Raz mają taką opinię na dany temat, raz inną. Ta sama sytuacja może u nich powodować raz złość, raz rozczulenie. Są niekonsekwentni na poziomie emocjonalnym. I jest to bardzo nie w porządku dorastać i myśleć, że rodzice są źródłem wszelkiej mądrości, ponieważ oni nie dają zestawu zasad przewodnich, a zestaw reakcji na to, czy coś pójdzie po ich myśli, czy nie. Jest to bardzo mylące dla dorosłych dzieci, które próbują złożyć w całość wiedzę przekazaną przez rodziców, ale nie ma ona sensu i nie mogą jej stosować.

JG: Jakie są najbardziej szkodliwe następstwa bycia wychowanym przez niedojrzałego emocjonalnie rodzica lub rodziców? Czy możliwe jest posiadanie tylko jednego niedojrzałego emocjonalnie rodzica?

LG: Cóż, ludzie mają skłonności, na różnych etapach swojego życia, do przerastania swoich partnerów. Ktoś może się rozwinąć, a jego partner nie. Jeden rodzic jest niedojrzały, a drugi tak. Taka sytuacja może mieć miejsce, ale mamy w zwyczaju skłaniać się ku partnerom, którzy są na takim samym poziomie rozwoju co my. To jeden z powodów dlaczego możemy przerosnąć związek. My dojrzewamy, a druga osoba stoi w miejscu. Może okazać się być trudne życie z osobą, która jest na poziomie, na którym Ty już nie jesteś. 

JG: A więc jakie są najbardziej szkodliwe następstwa bycia wychowanym przez niedojrzałego emocjonalnie rodzica? Wiem, że zadaję pytania, na które można odpowiadać bez końca patrząc na to, na ile badań i praktyk powołujesz się w swojej książce.

LG: Najbardziej szkodliwym jest poczucie dziecka, że jest niewystarczające, by rodzic się nim zainteresował. Dziecko czuje się niekochane, czuje, że nie może porozumieć się z rodzicem i to poczucie braku porozumienia sprowadza się do “Co ze mną jest nie tak? Czemu mój rodzic nie zwraca na mnie uwagi? Czemu mój rodzic mnie nie lubi?”. To wpływa na rozwój świadomości własnej tożsamości dziecka. Kiedy dziecko sądzi, że ktoś nie jest nim szczególnie zainteresowany, że często jest na nie wściekły albo że nie robi wystarczająco dużo dla tej osoby — co jest typowe dla niedojrzałych emocjonalnie rodziców, którzy potrafią być bardzo krytyczni i niezadowoleni — przenosi to do swojego dorosłego życia jako część ich własnej tożsamości. Uważają, że nie są interesujący, że nikt nie chce z nimi przebywać, że są udręką, utrapieniem. To jedno z najbardziej krzywdzących następstw.

Inna kwestia to nadmiernie emocjonalna reakcja rodzica na myśli i uczucia dziecka. Dziecko kończy czując “Niektóre z moich myśli są naprawdę złe, więc to czyni ze mnie złą osobę” lub “Byłam bardzo zła na mamę, czułam w stosunku do niej nienawiść, a później ona patrzy na mnie, jakbym była małym diabłem. Jest to okropne uczucie. To oznacza, że jestem złą osobą, skoro takie uczucie mi towarzyszyło”. Rodzice mają ogromny wpływ na dziecko, na to jak będzie oceniało swoje automatyczne myśli i uczucia jako przejawy bycia dobrym lub złym. Według mnie przypomina to pranie mózgu. Trafia do tożsamości dziecka i jest bardzo trudne do cofnięcia.

JG: W swojej książce opisujesz dziesięć przykładów, jak można czuć się w relacji w niedojrzałymi emocjonalnie rodzicami. Wymieniasz brak poszanowania granic przestrzeni osobistej, poczucie winy, brak poczucia niezależności i wolności. Czy mogłabyś powiedzieć o tym coś więcej? Wydaje mi się, że wspomniałaś już jak ważna jest tożsamość, poczucie własnego Ja, ale jak może to wpłynąć na przyszłe relacje — romantyczne, przyjacielskie — w życiu dorosłej osoby?

LG:  Może również wpłynąć na relacje z przyszłymi dziećmi. To od swoich rodziców uczymy się, jak powinniśmy wychowywać dzieci. Rodzice byli dla nas bogami, kiedy dorastaliśmy, więc myślimy “Robili wszystko w porządku, ja jakoś wyrosłem, więc tak to działa”. Nigdy nie dostrzegliśmy, jaki efekt na nas miało zachowanie rodziców. Jest to coś, co możemy przenieść na swoje dzieci. Zasadniczo, w kontekście przyszłych związków, rodzice uczą swoje dzieci, że nie są tak ważne w tej relacji jak druga osoba. Niedojrzały emocjonalnie rodzic instruuje dziecko, że nie denerwuje się mamusi/tatusia, że nie znaczysz tyle, ile oni i że masz się do nich dostosować bez względu na to, jakie są twoje odczucia. Niedojrzali emocjonalnie rodzice uczą także, że druga osoba w związku nie musi przepraszać, nie musi nic zmieniać na lepsze, ponieważ są najważniejsi, a dziecko zostało nauczone, że to ono powinno się dopasować do potrzeb drugiej osoby, ponieważ nie znaczy tyle, ile inni znaczą. Prowadzi to do wielu problemów w relacjach, ponieważ dorosłe dzieci niedojrzałych emocjonalnie rodziców czują się dobrze z ludźmi, którzy są skoncentrowani na sobie, którzy nie współodczuwają z innymi i do których potrzeb się dostosowują.

JG: Podczas naszego pierwszego spotkania dużo mówiłyśmy o tym, kim jest niedojrzały emocjonalnie rodzic. Dzisiaj rozmawiamy o tym, jak dojść do siebie po doświadczeniu takiego rodzicielstwa. Zgodnie z tym o czym mówiłaś, sądzę, że jeżeli zostałabym w ten sposób wychowana, szukałbym partnera, który traktowałby mnie podobnie. Skoro byłabym tą, która rezygnuje z moich potrzeb i niezależności i nie znałabym innego schematu, szukałbym osoby, która będzie traktowała mnie jak moi rodzice. Czy często ludzie wychowani przez niedojrzałych emocjonalnie rodziców odnajdują niedojrzałych emocjonalnie dorosłych i tworzą z nimi związek?

LG: Tak jest. Kiedy prowadzone były początkowe badania na temat teorii przywiązania, John Bowlby i Mary Ainsworth, którzy badali style więzi między dzieckiem a opiekunem, odkryli, że dwa czynnik mają wpływ na więź. Pierwszą jest bliskość (ang. proximity), drugą zaznajomienie (ang. familiarity). W zależności od tego z kim dziecko spędzało dużo czasu, z tą osoba nawiązywało więź. I kiedy zaznajomienie cechuje się brakiem zwracaniem uwagi lub byciem traktowanym drugoplanowo, jak służący, byciem niedocenianym, niesłuchanym — to staje się znajome, typowe, tak jest w domu i jest to pewnego rodzaju zniekształcona norma. Dlatego przyciąga nas partner, który nas tak traktuje, ponieważ serce uważa, że to jest miłość, rozpoznajemy te uczucia i czujemy się komfortowo. Jednak kiedy jesteśmy już w stałym związku, powracają wszystkie odczucia z dzieciństwa. Te, kiedy nie miało się kontroli i niezależności, trzeba było się poddać i być bezradnie zależnym od tej osoby, nawet jeżeli nie traktowała Cię dobrze.

JG: Domyślam się, że pierwszym krokiem jest przeczucie, że coś nie działa poprawnie, uczucia z dzieciństwa powracają, chociaż jest się już dorosłą osobą wchodzącą w związek. Przyjmijmy, że jest to moment, w którym uświadamiam sobie, że coś jest nie tak, że moja relacja z niedojrzałymi emocjonalnie rodzicami została zdiagnozowana. Co mogę zrobić, by się z tego wyleczyć? Tak, wiem, jest to istotne pytanie i mogłybyśmy rozmawiać o tym godzinami, ale zacznijmy od początku. Zdaję sobie sprawę z tego, że moi rodzice są niedojrzali emocjonalnie. Co robię dalej?

LG: Najpierw musisz wypracować w swojej głowie wzór tego, czym tak naprawdę jest niedojrzałość emocjonalna, ponieważ musisz zrozumieć niedojrzałe cechy swoich rodziców. Nie będziesz wówczas błędnie zakładać, że wiesz wszystko i że to, co robią jest w porządku, ponieważ w ten sposób żyją dobrzy ludzie. Musisz wyrobić w sobie cykl kształcenia, dzięki któremu będziesz w stanie rozpoznać te cechy, ale nie przyswoisz ich. Na przykład, niedojrzali emocjonalnie ludzie żyją tak, jakby rzeczywistość była tym, czym czują, że jest. Nie starają się być obiektywni ani sprawiedliwi w relacji. Czują to, co czują i to jest ich rzeczywistość. Jeżeli zrobisz coś, co skrzywdzi ich uczucia, to dla nich ich uczucia zostały skrzywdzone. Skrzywdzenie ich mogło nie być twoim zamiarem, ale niedojrzali emocjonalnie ludzie zniekształcają rzeczywistość zgodnie z ich emocjami. Zasadniczo, mają w zwyczaju zaprzeczać, zniekształcać lub odrzucać rzeczywistość, która im się nie podoba. Jeżeli nie zrozumiesz, że tak robią, to zwariujesz, ponieważ wiesz, co miało miejsce, a oni zachowują się jakby wydarzyło się coś innego. Jeśli zrozumiesz, że tak działają niedojrzali emocjonalnie ludzie, to będziesz mogła się od tego odsunąć, zamiast zostać w to wciągniętą, nie będziesz czuła poczucia winy z powodu zranienie ich, nawet jeżeli nie takie były Twoje zamiary. Musisz także zrozumieć, że niedojrzali emocjonalnie ludzie mają niską tolerancję na stres. Sytuacje, które jedni przyjęliby ze spokojem, oni przyjmą bardzo emocjonalnie i winią cię za wywołanie ich cierpienia, chociaż nie taki był twój cel. Kończy się na tym, że zastanawiasz się, co jest z Tobą nie tak, bo nie chciałaś czegoś zrobić, a druga strona zachowuje się, jakbyś ją obraziła. Jest tak, ponieważ reagują jak im podpowiadają emocje, a nie zgodnie z Twoim zachowaniem. Najpierw musisz zrozumieć, jacy są.

JG: Muszę ci przerwać, ponieważ to jest ten fragment książki, który mnie zaskoczył. Denerwuje on moich pacjentów. Przychodzą do mojego gabinetu i mówią “Nie podoba mi się ta książka” i doskonale wiem, na początku którego rozdziału są. Napisałaś rozdział o tym, dlaczego ważnym jest, by zrozumieć swoich niedojrzałych emocjonalnie rodziców i to irytuje ludzi, ponieważ uważają, że ta książka miała pomóc im i dlaczego mieliby wkładać wysiłek w zrozumienie rodziców, którzy — jak się właśnie dowiedzieli — ich krzywdzili. Mogłabyś, proszę, pomóc zrozumieć, dlaczego jest to takie ważne w tym procesie?

LG: Zrozumieć nie oznacza wybaczyć w tym wypadku. To bardziej jak poznanie swojego wroga, ale oczywiście nie chodzi o to, że rodzice są Twoimi wrogami. Chodzi o to, że kiedy sytuacja jest skomplikowana, a Ty rozumiesz, co jest problemem, jesteś w stanie dużo lepiej sobie z tym poradzić bez obwiniania siebie. Nie popieram tego, by ludzie rozumieli swoich rodziców, współczuli im i troszczyli się o nich kosztem swojej podróży w głąb własnego Ja. Nie jestem tego zwolenniczką. Myślę, że czasem możesz zacząć współczuć swoim rodzicom ich przeżyć, ale dla mnie najważniejszym podczas prowadzenia terapii jest sprawić, by oni [dzieci niedojrzałych emocjonalnie rodziców] odzyskali świadomość swoich emocji i potrzeb. Nie mają się martwić swoimi rodzicami.

JG: Oczywiście. Proszę ich by kontynuowali czytanie i na następnym spotkaniu wszystko już jest w porządku. Rozumieją, co się stało, ale jest to zaskakujące pod tym względem: “Powinienem zajmować się sobą i swoimi uczuciami, więc dlaczego mam zastanawiać się co się stało w życiu mojego niedojrzałego emocjonalnie rodzica?”, jednakże, tak jak powiedziałaś, rozumieć nie znaczy wybaczyć. To przyjęcie do wiadomości tych doświadczeń, zrozumienie dlaczego miały miejsce dla swojego leczenia, nie na rzecz wybaczenia swoim rodzicom. Chciałabym jeszcze zatrzymać się na moment, by poruszyć kwestię czegoś, o czym już wspomniałaś. Przypuszczam, że zrozumienie, że czyiś rodzice byli niedojrzali emocjonalnie i skrzywdziło ich to, okrada go z szansy na dobre i wspierające relacje, których wcześniej nie doświadczyli. Czy jest to w jakiś sposób połączone z poczuciem straty, emocjonalnej żałoby i  czy to też jest częścią powrotu do zdrowia?

LG: Tak właśnie jest. Po pierwsze, pojawia się smutek i opłakiwanie straty, ponieważ pewne rzeczy nadal będą nieosiągalne. Po drugie, jest też myśl o dobrych rzeczach, które się przytrafiły, ponieważ jeżeli jest w tobie zdrowa emocjonalnie część, to na pewno je otrzymałaś. W większości wypadków są to materialne, fizyczne przedmioty. Rodzice dbali o fizyczne potrzeby, zabierali do dentysty, zapewnili ubrania, wozili do szkoły, zatrudniali opiekunkę, dawali leki podczas choroby, a te dobre wspomnienia o rodzicach są cenione przez dzieci. To też część ich historii. Kiedy oddzielają i separują się od rodzica jest im trudno o tym zapomnieć, ponieważ były czasy, kiedy rodzic o nich dbał. Drugą częścią jest podtrzymywanie zwane stratą ambiwalentną, o czym więcej można przeczytać w pracach m.in.  Pauline Boss. Jest to taki rodzaj straty, w którym tak naprawdę nikogo nie tracisz, nikt nie umarł, nie zniknął. Są, ale tak naprawdę ich nie ma. To na przykład dzieci alkoholików; ludzi, którzy wrócili z wojny i nie są emocjonalnie dostępni. Również w sytuacji, kiedy jeden z rodziców odszedł i wrócił, ale znowu zniknął. Widzą się co kilka tygodni, ale to nie to samo. Nie ma już relacji, którą mieli. Jest wiele sposobów, na które można doświadczyć tego typu straty.  

JG: Częściowo odpowiedziałaś na moje następne pytanie, ale czy możliwym jest wyleczenie się z niedojrzałego emocjonalnie rodzica, nawet gdy umarł?

LG: Tak, ponieważ większość pracy odbywa się wewnątrz. Ludzie sądzą, że aby się wyleczyć, potrzebują wyłożyć karty na stół, dramatycznej rozmowy, konfrontacji podczas której opowiedzą, jak byli traktowani, ale to często nic nie zmienia. Wielu moich pacjentów niespodziewanie, bez konsultacji ze mną, postanowiło spotkać się ze swoimi rodzicami i powiedzieć im, co odkryli. Na początku myślałam: “To jest to! Udało im się, zdobyli szczyt. To tu chcieliśmy dojść”. Jednak później rodzice wrócili do tego jacy byli, ponieważ nie dokonali samorefleksji. Nie przyswoją tego i nie powiedzą “O mój Boże, tak właśnie sprawiałem, że się czułaś?”. Bronią swojego zachowania lub używają wymówek, gdy nawet przyznają, że tak się zachowywali. Możliwość pójścia do rodziców, ponieważ żyją, by z nimi porozmawiać, spróbować by Cię zrozumieli, nie robi żadnej różnicy. To, co robi różnicę, jest praca nad samym sobą. Zdajesz sobie sprawę, że możesz mieć swoje własne uczucia, wstyd i winę, że bez lęku o opinię innych możesz myśleć po swojemu. Kiedy pytasz siebie czego chcesz, a nie kierujesz się zwątpieniem w siebie. To leczenie, które musi mieć miejsce wewnątrz dorosłego dziecka, a rodzic nie jest tego częścią, więc nawet kiedy rodzic umarł, wciąż można mieć swoje spostrzeżenia. Twoja relacja z nimi może się zmienić wraz z tym, jak stajesz się silniejszy. Pacjentka powiedziała mi kiedyś “Moja relacja z ojcem jest lepsza niż kiedykolwiek była, a zmarł 15 lat temu”. 

JG: To bardzo wymowne. Jesteśmy w trakcie procesu leczenia, a nasi rodzice się nie zmieniają. Wciąż są niedojrzali emocjonalnie. Myślę, że to może doprowadzić do spięć w relacji. Gdybym ja miała niedojrzałego emocjonalnie rodzica, który zwykł traktować mnie tak, a nie inaczej i podążałbym za zasadami, które wyznaczył, a potem nagle przestałabym, to mogłoby być zaskakujące dla rodzica. Czy jest sposób, by obronić się przed krzywdzącym zachowaniem rodziców? Szczególnie w początkowej fazie leczenia?

LG: Dlatego zawsze polecam, by podczas każdego spotkania z rodzicami być obserwatorem. Sugeruję, by pacjenci szli z wizją sytuacji w głowie: „Chcę krótkiej, miłej wizyty bez problemów. Nie chcę od nowa przytaczać sytuacji, które sprawią, że oboje się zezłościmy”. Kiedy pamiętasz o rezultacie, jaki chcesz uzyskać, nie pozwalasz starym schematom Cię wessać, nie zapominasz, że rozmawiasz z kimś, kto jest emocjonalnie niedojrzały. Zauważasz, jak reagujesz, nazywaj swoje emocje w  głowie. Niedojrzali emocjonalnie rodzice bronią się, przerzucają winę, chcą byś myślała tak, jak oni sobie tego życzą, nie chcą, byś miała inne zdanie. Poprzez obserwację zachowujesz połączenie ze sobą, zamiast dostosowywać się do zachcianek rodzica. 

JG: To również część zrozumienia, co się dzieje, o czym wcześniej wspominałyśmy, kiedy jesteś świadom procedur, jakich używają, jest łatwiej włączyć tryb obserwatora i bronić siebie. W swojej książce wspominasz także system relacji niedojrzałych emocjonalnie. Czy mogłabyś nam o tym opowiedzieć?

LG: W psychoterapii jest taka myśl, że nikt nie może cię zmusić do czucia czegoś. Oni mnie zranili, oni mnie zezłościli. Ich odpowiedzią, było to, że sam sobie to zrobiłeś, bo nikt nie może Cię zmusić do czucia czegoś. Nie jest to prawdą. Fizycznie i neurologicznie zostaliśmy zaprojektowani, by wykrywać emocje innych. Mamy neurony lustrzane w naszym mózgu, które sprawiają, że dostosujemy mimikę, postawę do osoby, z którą mamy do czynienia. Neurony lustrzane wychwytują to i mówią nam, jak czuje się druga osoba. Dzieje się to nieświadomie, ale widać to w doświadczeniach, w których nagrano rozmawiających ludzi. I te mikroekspresje wychwytywane od drugiej osoby powodują u nas podobne uczucia. Tak też dzieje się z małym dzieckiem. Dziecko zaczyna krzyczeć, płakać. Jest to tak bardzo przykre dla rodzica, że ten zrobi wszystko, by dziecku się polepszyło. Cierpienie dziecka staje się cierpieniem rodziców. Rodzic chce sprawić, by dziecko się uspokoiło i wtedy oboje będą czuli się lepiej. To właśnie jest system relacji niedojrzałych emocjonalnie. Jeżeli dwuletnie dziecko wpada w złość, dorosły będzie prawie tak samo bardzo zły, ponieważ nie jest to przyjemne. Dochodzi do emocjonalnego zarażenia. To bardzo prymitywny sposób komunikowania się poprzez neurony lustrzane i uczucia, które od siebie odbieramy. Niedojrzała emocjonalnie osoba będzie nadal używała tego systemu relacji, nawet kiedy już dorośnie. Tacy ludzie sprawiają, że inni odczuwają ich pilną potrzebę, ich zniecierpliwienie, złość. Chłoniemy to, ponieważ tak się komunikują. Bardziej dojrzała emocjonalnie osoba porozmawiałaby z Tobą i będzie próbowała się dowiedzieć, jaki był Twój zamiar, kiedy powiedziałaś coś, co ją zraniło i wtedy masz okazję to omówić. Za to niedojrzała emocjonalnie osoba odpowie w taki sposób, że nie będziesz w stanie zebrać myśli, tylko pochłaniasz to poczucie winy, że zrobiłeś coś nie tak. Trudno jest się z tego wydostać, jeżeli nie wiesz, co się dzieje. Jest to związane ze zrozumieniem, jak takie osoby się komunikują.

JG: Dlaczego w leczeniu relacji z niedojrzałymi emocjonalnie rodzicami ważna jest emocjonalna niezależność?

LG: Niezależność emocjonalna jest najważniejsza. Nie kontrolujemy tego, jakie emocje poczujemy. Emocje są wskaźnikami tego, co jest dla nas zdrowe. Powinniśmy być w stanie odczuwać nasze emocje i otrzymać od rodziców pomoc w odróżnianiu ich, dzięki czemu możliwym będzie rozmowa o nich z innymi ludźmi. Niedojrzali emocjonalnie rodzice często mają problem z nazywaniem emocji i nie uczą swoich dzieci, jak o nich rozmawiać. Emocje są częścią nas i to, że rodzic mówi dziecku, że nie powinno czuć w ten sposób, że nie powinno być smutne, że nie ma prawa być złe, sprawia, że dziecko się blokuje. Dziecko nie kontroluje tego, a rodzice nie uznają jego uczuć za uzasadnione i nie uczą jak o nich rozmawiać lub jak je zrozumieć. Pytają tylko: „co z Tobą jest nie tak i dlaczego zachowujesz się w ten sposób?”. Reakcją dziecka jest “Nie mam pojęcia, co zrobić z kłębiącymi się we mnie emocjami, a Ty mi nie pomagasz”. Dlatego jest to niezwykle ważne, byśmy mieli emocjonalną niezależność, by swobodnie odczuwać i móc sobie z emocjami radzić. Świetnie w tym pomaga terapia. Jeżeli nie masz niezależności emocjonalnej, jesteś odcięty od istoty samego siebie.

JG: Zgadzam się całkowicie. Niezależność emocjonalna jest sednem wszystkiego w życiu dorosłej osoby, mimo wychowania przez niedojrzałego emocjonalnie rodzica, choć jest to bardzo trudne, aby ją uzyskać w tej relacji. Obecnie dużo się mówi o dbaniu o własne zdrowie, o byciu dla siebie samego troskliwym, o samowspółczuciu. W swojej książce Ty również podkreślasz, jak ważne jest stworzenie z samym sobą dobrej relacji. W jaki sposób może to pomóc w leczeniu się po relacji z  niedojrzałym emocjonalnie rodzicem?

LG:  Jeżeli nie miałeś rodzica, który był empatyczny i który chciał dotrzeć do sedna Twoich uczuć, by pomóc Ci je zrozumieć, zostajesz pozostawiony sam naprzeciw ogromu uczuć, z którymi nie potrafisz sobie poradzić i nie masz żadnego ujścia. Nie zostałeś nauczony jak je nazywać, jak je uspokajać, jak prosić o pomoc, jak o nich rozmawiać. Ludzie mają trudności ze sprawianiem, żeby uczucia były czymś użytecznym w ich relacji, jeżeli nie otrzymali tej wiedzy od rodziców. 

JG: W jakiej kolejności poleciłabyś przeczytanie twoich książek? Czy ma to znaczenie od której zaczniemy? Kocham obie książki, ale Jak wyzwolić się spod wpływu niedojrzałych emocjonalnie rodziców bardziej do mnie trafia. Zawiera ona wiele cennych wskazówek, które można używać w życiu codziennym. Uwielbiam je, ponieważ są niesamowicie pomocne w tym procesie.

LG: Pozostałbym przy normalnej kolejności. Najpierw Dorosłe dzieci niedojrzałych emocjonalnie rodziców. Jak uwolnić się od przeszłości i zacząć nowe życie, ponieważ przedstawia pojęcie niedojrzałości emocjonalnej i w szczególności jest skupiona na dziecku. Odróżnia również cechy uwewnętrzniania i uzewnętrzniania dziecka, co jest przydatne, oraz pokazuje jak ważne jest odnalezienie samego siebie. Ujęta jest również część dotycząca tego, jak znaleźć emocjonalnie dojrzałych ludzi, z którymi można stworzyć zdrową relację.  

JG: Porady o tym jak randkować?

LG: Tak. Również jak randkować w sieci i wychwytywać niedojrzałość emocjonalną w rozmowach, aby znaleźć ludzi dojrzałych emocjonalnie. Za to druga książka ma swego rodzaju powtórzenie z pierwszej, aby możliwym było jej przeczytanie bez znajomości tej pierwszej. Jeżeli bardziej zależy Ci na dowiedzeniu się, jak rozmawiać z niedojrzałymi emocjonalnie rodzicami, jak stawiać granice, to polecam drugą książkę, ponieważ ma więcej praktycznych porad. Ma również kartę praw.

JG: Tak, jest to coś, co mnie bardzo wzruszyło i chciałabym Ci podziękować. Zobaczenie karty praw po przeczytaniu całości było naprawdę mocne i pomocne. Moi pacjenci przepisywali je lub wycinali i trzymali w etui od telefonów lub portfelach jako przypomnienie książki. Było to dla nich bardzo inspirujące.

LG: Nic nie uszczęśliwia mnie bardziej niż to, to wspaniałe! Ta karta praw jest czymś, co niedojrzali emocjonalnie ludzie nie chcą byś wiedziała. Brzmi to jakby to był ich plan od samego początku. Ale coś w niej sprawia, że ludzie są zszokowani, ponieważ nie muszą się poświęcać, mogą powiedzieć ‘nie’, nie mają obowiązku by poświęcać siebie na rzecz komfortu kogoś innego. Niedojrzali emocjonalnie rodzice wolą, byś Ty to zrobił za nich. Karta praw ma za zadanie przypomnieć, że możesz widzieć siebie jako osobę, masz prawo do dbania o siebie. Dziękuję, że mi o tym powiedziałaś. Cieszę się, że ludzie tego używają.

JG: Tak, jest bardzo przydatna. Tak samo jak Twoje książki. Polecam je i co jakiś czas do nich wracam. Co sprawiło, że zainteresowałaś się niedojrzałymi emocjonalnie rodzicami i leczeniu ludzi po ich wpływie?

LG: Jest to związane z moimi pacjentami, którzy przychodzili i dzielili się ze mną swoimi doświadczeniami. Po pewnym czasie zaczęłam się zastanawiać dlaczego ta osoba jest u mnie w gabinecie, a nie jej rodzina, która jest pełna problemów i niedojrzałości. Ta osoba jest tutaj, ale co z całą resztą ludzi wokół niej — rodzina, małżonek, chłopak, dziewczyna —  i ich zachowaniem? To oni mają mnóstwo psychologicznych problemów, a ja spotykam się z osobą, która stara się z nimi poradzić. Opisy rodziców moich pacjentów naprawdę sprawiały, że miałam wrażenie, że to opowieść o czterolatkach! Ale przeszłam też długie szkolenie, w którym kładło się nacisk na psychologię rozwojową. Uczyliśmy się, jak zachowują się małe dzieci, co im się podoba w różnych grupach wiekowych. Kiedy pisałam oceny psychologiczne, zapisywałam w raporcie, że osoba funkcjonuje na poziomie emocjonalnym trzylatka, siedmiolatka czy trzynastolatka, ponieważ wyszkolono mnie, czym się charakteryzują i czego można się spodziewać na różnych etapach wiekowych. Nie było dla mnie zagadką, dlaczego rodzic zareagował w ten, a nie inny sposób, kiedy powiedziało mu się, że nie wróci się na święta do domu. Wiem, na jakim etapie rozwojowym jest reakcja tej osoby. I nie pasuje do piędziesięciopięciolatka, tylko trzylatka. Psychologia rozwojowa zawsze wydawała mi się być interesująca w tym, jak ukazuje dorosłą osobę w jej prawdziwej postaci.

JG: Jeżeli ktoś z osób czytających lub słuchających czuje, że powinien wyleczyć się z wpływu niedojrzałych emocjonalnie rodziców lub sądzi, że takiego posiada, co byś poleciła im by zrobili? Oczywiście, oprócz przeczytania książek.     

LG: Myślę, że poradziłabym im, by uważali swoje uczucia za prawdziwe, aby nie czuli poczucia winy i nie wątpili w siebie, żeby nie myśleli, że zrobili coś źle i nie przejmowali się, że są inni niż ich rodzice by chcieli, aby byli sobą. Chcę by zaufali, że mogą zwrócić się do samych siebie po poradę i że w ten sposób będą mogli odróżnić, co jest w porządku, a co nie. By pozwolili sobie na niezależność emocjonalną i wolność myślenia, by zwrócili się do siebie i wiedzieli, kim są. Odkryć, kim są. Polecam dużo pisać, szczególnie pamiętniki, co pomoże w utwierdzeniu się o własnej wartości. Jest to kluczowe na początku terapii i umacnia w poczuciu bycia sobą.

Rozmowy możesz wysłuchać również w formie podcastu na naszym YouTube i Spotify:

O autorce książki Jak wyzwolić się spod wpływu niedojrzałych emocjonalnie rodziców:

Lindsay Gibson jest psycholożką kliniczną prowadzącą prywatną praktykę. Specjalizuje się w terapii indywidualnej skierowanej do dorosłych dzieci niedojrzałych emocjonalnie rodziców. Autorka bestsellera Dorosłe dzieci niedojrzałych emocjonalnie rodziców, publicystka „Tidewater Women Magazine”. W przeszłości pracowała jako wykładowczyni psychologii w College of William and Mary oraz na uniwersytecie Old Dominion. Mieszka i pracuje w Virginia Beach.    

Rozmawiała:

Joanna Gutral

Joanna Gutral – psycholożka i certyfikowana psychoterapeutka poznawczo-behawioralna, członek Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej oraz European Association for Behvioural and Cognitive Psychotherapy. Doktorantka Interdyscyplinarnej Szkoły Doktorskiej Uniwersytetu SWPS na wydziale psychologii, absolwentka całościowego szkolenia w Podyplomowej Szkole Psychoterapii Poznawczo-Behawioralnej Uniwersytetu SWPS pod kierownictwem dr Agnieszki Popiel i dr Ewy Pragłowskiej. Współzałożycielka i współtwórczyni Akcji Mam Terapeutę oraz portalu Zdrowa Głowa. Badawczo zajmuje się postrzeganiem siebie i innych w czasie. Jest laureatką nagrody im. Prof. Z. Pietrasińskiego, stypendystką i kierownikiem grantu finansowanego przez Narodowe Centrum Nauki. Prowadzi psychoterapię indywidualną osób dorosłych w Domu Rozwoju w Warszawie, związana jest także z Kliniką Terapii Poznawczo-Behawioralnej Uniwersytetu SWPS, swoją pracę poddaje regularnej superwizji. Prowadzi również zajęcia ze znienawidzonej przez większość studentów statystyki i metodologii oraz psychologii klinicznej. Miłośniczka teatru, wierna czytelniczka twórczości Irvina Yaloma i dumna posiadaczka psiego adopciaka imieniem Buba.

Tłumaczyła:

Kinga Bartkowiak – absolwentka etnologii, studentka psychologii na Uniwersytecie SWPS w Poznaniu. Członkini Koła Naukowego Psychoterapii i Treningu.

Author Zdrowa Głowa

More posts by Zdrowa Głowa

Leave a Reply