W gabinecie psychologa niecodzienny widok. Na fotelu siedzi roztrzęsiona, 50-letnia osoba. Z trudem, ale i pełnymi szczegółami opowiada o tym, jak każdego dnia jest poniżana przy dzieciach, oskarżana o dziesiątki zdrad, śledzona, zastraszana, bita. Łzy napływają jej do oczu dopiero wtedy, gdy wyznaje, jak każdego dnia, po przyjściu z pracy boi się wejść do własnego domu. Być może nie byłoby to nic, co jest nam zupełnie obce, gdyby nie fakt, że zamiast kobiety, widzimy tu mężczyznę. A oni niestety o wiele rzadziej proszą o pomoc. 

Według statystyk wynikających z “Informacji dotyczącej realizacji przez Policję procedury Niebieskie Karty w 2018 roku”, odnotowano następującą liczbę osób, odnośnie których istnieje podejrzenie, że są dotknięte przemocą w rodzinie: 65057 kobiet, 12404 małoletnich oraz 10672 mężczyzn. Ostatnia grupa stanowi zatem 12,11 % ofiar przemocy. Podejrzanych o stosowanie przemocy domowej z kolei było 67306 mężczyzn, 6045 kobiet 303 nieletnich. Niestety Policja nie podaje bezpośrednich danych, czyimi ofiarami byli mężczyźni. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że w danej rodzinie kilku dorosłych mężczyzn zamieszkuje wyłącznie w domach wielopokoleniowych, związkach homoseksualnych oraz  w przypadku pełnoletnich młodzieńców, którzy jeszcze nie wyprowadzili się z domu, jako sprawczynie można podejrzewać większość ze wspomnianych 8,21% kobiet. 

Moc przekazów medialnych

Od dłuższego czasu coraz więcej mówi się publicznie o przemocy. Znane osoby otwierają się, opowiadając o swoich bolesnych doświadczeniach, na billboardach różnych marek widać skrzywdzone fizycznie kobiety, w telewizji widzimy spoty z hasłami “stop przemocy”. Dzięki różnego rodzaju dofinansowaniom wzrasta liczba ośrodków i fundacji oferujących pomoc. Wszystko po to, aby cierpiące osoby poczuły, że nie są same oraz istnieje wiele miejsc, w których mogą sięgnąć po wsparcie i przetrwać niekiedy lata cierpienia. Być może to właśnie te wszystkie wspierające działania sprawiły, że w stosunku do 2017 roku ogólna liczba osób, co do których istnieje podejrzenie dotknięciem przemocy w rodzinie spadła o 4,75%, zaś do roku 2016, o 8,08%. Pojawia się jednak pytanie, jak często w różnego rodzaju kampaniach jako ofiarę widzimy także mężczyznę? Pomimo odnotowania ogólnych spadków zarówno wśród ofiar i sprawców, niestety sama liczba kobiet stosujących przemoc wzrosła o 2,84% w stosunku do 2017 roku oraz 10,69 % do 2016 roku. Wydaje się zatem, że o mężczyźnie w roli ofiary mówi się wciąż niewiele. Tym samym nie otrzymują oni dostatecznie dużo społecznego wsparcia na tyle, aby dzięki niemu dostrzec źródło swojego cierpienia i poprosić o pomoc. Ale nie tylko o przekazy medialne chodzi.

Reklama

Dlaczego mężczyznom jest trudniej sięgnąć po wsparcie?

Uleganie stereotypom

Z pewnością  jednym z powodów jest stereotypizacja dotycząca postrzegania przemocy. Jako społeczeństwo ulegamy dostrzeganiu jedynie większości i utożsamianiu ofiar z kobietami i dziećmi, zaś sprawców widzimy wśród mężczyzn. To może sprawiać, że mężczyźni nie widzą samych siebie jako ofiar, zaś poczynania swoich partnerek wiążą jedynie z temperamentem lub tłumaczą je różnymi stresującymi doświadczeniami. Zazwyczaj dopiero to policjanci, pracownicy ośrodków interwencji kryzysowej czy psychologowie uświadamiają o zaistnieniu zjawiska przemocy domowej.

Miłość i zaprzeczanie

Wielu mężczyzn kocha swoje partnerki na tyle, aby zaprzeczać stosowaniu przemocy. Wszelkie przejawy agresji mogą widzieć jako słabość i wierzą, że przy ich pomocy to się zmieni, ulegając przy tym nieustannym zapewnieniom. Niestety, dokładnie tak jak w przypadku kobiet, zaprzeczanie jedynie utrzymuje przemoc, a zmiana zachowania może nastąpić tylko po wzięciu odpowiedzialności za swoje czyny i zgłoszenie się po pomoc.

Reklama

Rozpad rodziny

Jedną z większych obaw jest także lęk przed ograniczeniem praw rodzicielskich. Mężczyźni bowiem mogą ulegać przeświadczeniu, że w przypadku rozstań to matka ma dużo większe szanse na sprawowanie głównej opieki nad dziećmi, zaś im nikt nie uwierzy. Dodatkowe, ciągłe groźby ze strony partnerki mogą tylko upewniać w takim przekonaniu. Niekiedy także lęk przed samotnością jest znacznie silniejszy niż poczucie wyrządzanej krzywdy.

Obawa przed zemstą

Sprawcy przemocy są skłonni do tego, aby zastraszać swoje ofiary wyrządzeniem im krzywdy, która najbardziej ich zaboli. W przypadku chęci zgłoszenia sprawy na policję obiecują więc, że się zemszczą. Grożą jak wyżej odebraniem dzieci, przekazaniem różnych intymnych treści innym, wymyślają historie mogące zaszkodzić w pracy. Jako kobiety mogą być także zdolne do uszkodzenia własnego ciała i zagrożenia, że zgłoszą pobicie lub wykorzystanie seksualne na policję. Dają do zrozumienia, że z nimi nie ma możliwości „wygrania”. Pomimo tego, że brakuje tu jakiekolwiek zasadności i obiektywnie rzecz ujmując policja posiada narzędzia weryfikujące prawdomówność, wizja spełnienia gróźb jest obezwładniająca.

Reklama

Czynniki ekonomiczne

W przypadku par, które latami budowały swój rodzinny majątek lub mają kredyt, kwestie finansowe mogą sprzyjać oporowi przed rozstaniem. Mężczyźni mogą obawiać się, że nie będą mieli gdzie mieszkać lub zostaną zmuszeni do samodzielnego spłacania pożyczek, co znacząco wpłynie na jakość życia. Drugim aspektem jest także obawa przed zmniejszeniem dobrobytu swoich własnych dzieci. Często jednak nie posiadamy dostatecznej wiedzy odnośnie podziału majątku, dlatego kontakt z radcą prawnym może rozwiać wszelkie wątpliwości.

Postrzeganie męskości

Kolejny aspekt to nasze ogólne stereotypy dotyczące męskości. Wciąż, pomimo przemian kulturowych, chcemy widzieć w mężczyznach siłę, odwagę, odpowiedzialność, bycie głową rodziny. Zauważmy, jak często z dozą politowania, krytyki oraz żartów mówi się o sygnałach domowej przemocy pochodzącej od kobiet: “ale ona nim rządzi!”, “co za pantoflarz”, “w życiu nie dałbym się tak traktować kobiecie”. Nie bierzemy pod uwagę, że uzależnienie od sprawcy, bierność i brak wewnętrznych narzędzi do wyrwania się z opresji to wynik przemocowych oddziaływań, które trwają latami, bez względu na to, której płci to dotyczy. Dlatego dodatkową trudnością, która może hamować przed przyznaniem się do bycia ofiarą i wzmagać cierpienie w samotności, jest wewnętrzne poczucie utraty męskości oraz zażenowanie, ze współistniejącą obawą przed wyśmianiem lub niedowierzaniem.

Minimalizowanie cierpienia

Ponieważ mężczyźni są zazwyczaj fizycznie silniejsi wydaje nam się, że kobieta nie jest w stanie wyrządzić im krzywdy. Otóż w przypadku przemocy fizycznej, w relacji ofiara-sprawca rzadko kiedy jest walka. Mężczyzna więc, tak jak w przypadku bitych kobiet, po prostu się broni, uciekając lub zostając biernym, bez intencji wyrządzenia partnerce krzywdy. Pamiętajmy jednak, że przemoc nie ma wyłącznie postaci fizycznej. Częstszym zjawiskiem jest tu emocjonalne znęcanie się, poprzez poniżanie, obrażanie, rozkazywanie i zakazywanie, kontrolowanie, czy też wmawianie niewierności.

Religia i wartości

Ilość rozwodów z roku na rok wzrasta w zatrważającym tempie. Istnieją jednak osoby, dla których rozstanie ze względu na wiarę i „bycie ze sobą aż do śmierci na dobre i złe” jest po prostu niemożliwe. Wierność swoim wartościom skupiającym się wokół rodziny jako największej wartości może sprawiać, że cierpienie i w tym przypadku jest widziane jako coś, co ma swój sens i nie można ze względu na nie porzucić swoich bliskich.

Lęk przed przyznaniem się do cierpienia i poproszenie o pomoc może więc być wynikiem braku świadomości problemu, obezwładniającej niemocy i braku nadziei, wzmacnianym przez różne czynniki dotyczące postrzegania siebie jako mężczyzny, ale także aspekty społeczne i ekonomiczne. Wydaje się więc, że tabu dotyczące przemocy wobec mężczyzn również powinno zostać przełamane, dokładnie w taki sam sposób, w jaki dzieje się to w przypadku kobiet i dzieci.  Uwzględnienie w debatach czy kampaniach społecznych wizerunku mężczyzny jako ofiary może mieć bardzo wymierne korzyści. Być może dzięki temu nasza świadomość w tym obszarze znacznie wzrośnie i będziemy bardziej wyczuleni na wszelkie sygnały przemocy, co przełoży się także na większe wsparcie i odwagę w sięgnięciu po pomoc.

Jeśli jesteś ofiarą przemocy, pamiętaj, że nie jesteś sam. Możesz zgłosić się po pomoc do najbliższego posterunku policji, Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, Ośrodka Interwencji Kryzysowej, psychologa lub psychoterapeuty. Możesz również zadzwonić do poradni telefonicznej Niebieskiej Linii, gdzie dostaniesz wszelkie wskazówki dotyczące dalszych kroków wsparcia: 22 668 70 00, czynna codziennie od 12:00 do 18:00. Więcej możesz dowiedzieć się także na stronie: http://www.niebieskalinia.pl/.

Magdalena Kowalska

Magdalena Kowalska – psycholog specjalizująca się w psychologii klinicznej osób dorosłych. Swoje doświadczenie zdobywała m.in. w Stowarzyszeniu Polish Psychologists’ Association w Londynie, prowadząc konsultacje dla osób indywidualnych. Obecnie prowadzi Gabinet Wsparcia Psychologicznego w Iławie, do którego zaprasza osoby dorosłe oraz młodzież. Od kilku lat współpracuje także z portalem Psychorada.pl, udzielając pomocy psychologicznej on-line. Swoje zamiłowanie do pisania oraz potrzebę promowania zdrowia psychicznego realizuje współpracując mi.n. z Magazynem Psychologicznym Bang! oraz Gazetą Iławską. Prywatnie, mama trójki dzieci.

Reklama