Odważyłam się otworzyć, chciałam coś zmienićMiałam terapeutę… I to nie jednego. Kilka lat temu trafiłam na terapię z musu… Ktoś mi kazał. Nie przynosiło to większych efektów, więc terapeuci się zmieniali. Ja kantowałam terapeutów, a oni nie umieli mi pomóc. Mimo młodego wieku, czułam się wewnętrznie zgorzkniała, bez entuzjazmu i sił do życia które stało przede mną. W końcu trafiłam do terapeutki która potrafiła trafić do mnie. Odważyłam się otworzyć. I nagle chciałam coś zmienić. Dopiero wtedy zobaczyłam, że jest więcej rzeczy do poukładania we mnie, więcej niż myślałam. Razem zadecydowałyśmy, że skorzystam z terapii grupowej. I to była najlepsza decyzja w moim życiu. Oczywiście byłam przerażona, bo co wszyscy powiedzą, w pracy, w domu… Miałam wystarczająco dużo odwagi, żeby podjąć to wyzwanie – na moje szczęście :). Piękny, trudny czas trzech miesięcy w szpitalu, okazał się najbardziej wartościowym w moim życiu. Odnalazłam radość, optymizm, poczucie bezpieczeństwa, pewności siebie, poczucia własnej wartości. Terapię kończyłam w dzień swoich urodzin – najpiękniejszy prezent jaki mogłam sama sobie ofiarować. Odkryłam co chcę robić w życiu. Sama postanowiłam zostać terapeutą. Mimo trudności, które kiedyś ściągały w dół, zabierały radość życia i entuzjazm, teraz dodają siły, żeby dążyć do celu i walczyć o własne marzenia.

Reklama

Join the discussion One Comment

Leave a Reply