Odważyłem sięMam na imię Piotr. Od niemal zawsze uciekałem od tego imienia. Kojarzyło mi się z bólem dzieciństwa, nie mogłem być Piotrusiem, musiałem być Piotrem. Potrzebowałem niemalże 33 lat na to by uzyskać wskazówkę na to kim nie jestem, pomimo usilnych starań. Życie „przelatywało” mi przez palce, nie miałem i w pewnym sensie nadal nie mam kontroli nad tym co się dzieje wokół mnie. Nieudane związki, plany które, istniały tylko w chwili mówienia o nich, niedokończone działania… Niesamowicie trudno zrobić jest pierwszy krok, próbując odnaleźć siebie, o wiele większym wyzwaniem jest zrobienie drugiego kroku, kroku świadczącego o świadomości wyboru rzucenia się w nurt rzeki, która, miota Tobą po głębinach wspomnień, która razem ze swoim biegiem porywa Cię w nową, nieznaną, chyba lepszą przyszłość…

Reklama