Przekuć kryzysy we wzbogacające doświadczenieKiedyś miałam terapeutkę, teraz mam terapeutę. Bo co innego można przepracować z kobietą, a co innego z mężczyzną. Za każdym razem na terapię zaprowadziły mnie kryzysy. Dzięki niej byłam w stanie przekuć je we wzbogacające doświadczenie, a nie druzgocącą krzywdę. Konfrontowałam się z tym, co nie odpowiada mi we mnie samej, w moich relacjach, życiu i decydowałam, co chcę w związku z tym zrobić. Czasami nie chciałam z tym robić niczego, czasami sesje nie były przyjemne, bo dotykałam swojego bólu, złości, smutku. To wszystko ma jednak sens i wartość – wszystko po to, by rozumieć siebie i być bliżej siebie i innych ludzi. Dziś sama na co dzień siadam w fotelu terapeuty i towarzyszę ludziom w zmienianiu siebie i wiem, kim jestem, czego chcę, co jest dla mnie ważne. Nie oznacza to jednak, że nie potrzebuję wsparcia mądrego i życzliwego specjalisty, który widzi trochę więcej, inaczej niż ja. Dla mnie terapia to przygoda z wolnością i nauka odpowiedzialnego życia.

Reklama