Czy taki Pokemon straszny, jak go opisują?

 

Wirtualna gra Pokemon Go pobija wszelkie rekordy popularności. Od niedawna oficjalnie zagościła w Polsce. Każdy z nas zapewne spotkał już przynajmniej jedną osobą wpatrzoną w ekran telefonu, przeszukującą przestrzeń dookoła. Tak, ta osoba szuka Pokemona.

Okej, możemy narzekać, że kiedyś było inaczej, ludzie wchodzili ze sobą w interakcje, a dziś, przez ekrany telefonów tworzymy pozorne więzi. Tylko jakie efekty przyniosą takie malkontenckie myśli? Co było, już nie wróci, świat idzie naprzód, a wraz z nim rozwój Internetu i przestrzeni wirtualnych. Zamiast spisywać je na straty spróbujmy dostrzec w nich szanse i możliwości dla nas samych.

Czym właściwie jest gra Pokemon Go? Jest to aplikacja na urządzenia mobilne, w której, najogólniej rzecz ujmując, chodzi o kolekcjonowanie małych stworków – Pokemonów, a następnie trenowanie ich i zaprzęganie do pojedynków między drużynami. Co jest takiego wyjątkowego w tej grze? Pokemon Go proponuje zupełnie nowe rozwiązania, gdyż łączy wirtualny świat gry z naszym realnym otoczeniem, które doskonale znamy – jest pierwszym tak szerokim zastosowaniem rozszerzonej rzeczywistości (AR – Augmented Reality).

 

Kto szuka, ten znajdzie

 

Żeby szukać trzeba wyjść z domu. Okazja ku temu idealna, wszak mamy wakacje. I nawet jeśli ostatnimi czasy pogoda zostawia nam wiele do życzenia, to nie odstrasza to tych, którzy zaangażowali się w swoją grę. Nagle argument „nie jestem z cukru”, zaczyna nabierać znaczenia. Eksplorujemy własną okolicę, odkrywamy nowe miejsca, wsiadamy na rower i jedziemy do nowej przestrzeni. Mijamy miejsca, o których istnieniu nie wiedzieliśmy, a być może kiedyś tu wrócimy. Nawet bez Pokemonów.

Pomyślmy o wszelakich oporach i lękach związanych z opuszczaniem domów. Terapeuci zauważyli, iż dla osób zmagających się z takimi problemami, aplikacja ta stanowić może pewnego rodzaju bufor. Nie mierzymy się bezpośrednio z wyzwaniem, jakie stanowić może spacerowanie po mieście, a gramy w grę. Poznajemy otoczenie dzięki niej, a owo poznanie staje się nie wyzwaniem samym w sobie, a środkiem do osiągnięcia celu, jakim w danym momencie jest upolowanie wirtualnego stwora. Taki charakter tego wyzwania może pozwolić na przeniesienie doświadczeń na życie codzienne – pokonuję swój opór, by osiągnąć cel.

 

Wszyscy trenerzy Pokemonów łączcie się

 

Niezaprzeczalnie aplikacja ta sprzyja interakcjom społecznym. Trudno nie uśmiechnąć się do osoby, która krąży wokół tej samej lokalizacji, wszak wiadomo o co tu chodzi. Osoby grające w tę grę mogą łączyć się w drużyny. Mało tego – za pomocą social mediów użytkownicy organizują specjalne spotkania i spacery w celu wspólnych poszukiwań. W grupie przecież zawsze raźniej! Wiele gier internetowych proponuje opcję kontaktu z innym graczem, ale tu musimy spotkać się realnie.

 

Ty trenujesz Pokemona, czy Pokemon Twoje słabości?

 

Pomijając powyższe fobie i opory społeczne, zaobserwowano, iż aplikacja wpływa na dzieci z autyzmem. Traktując to jako angażującą formę zabawy, są skłonne do złamania swoich restrykcyjnych codziennych rutyn, by zaangażować się w grę. Mało tego – potrafią wejść w interakcje z innymi użytkownikami. Terapeuci i psychologowie zauważyli, iż dzieci przestają bać się miejsc i ludzi, których bały się dotychczas. Są gotowe do szerszej eksploracji zamiast dokuczliwej sztywności poznawczej. Gra pomaga również osobom z depresją i zaburzeniami odżywiania – osoby cierpiące na te dolegliwości same przyznają, iż zachęca je to do wychodzenia z domu, codziennej aktywności fizycznej, a nawet interakcji z zupełnie obcymi osobami.

I można zastanawiać się, czy to to samo, co realna rzeczywistość? Oczywiście, że nie. Ale znaczne ułatwienie do postawienia pierwszych kroków w procesie przezwyciężania lęków. I fantastyczna inicjatywa pozwalająca wyjść z domu dla tych, którzy bezpiecznie czuli się w swoich czterech kątach, próbując ignorować otaczający świat na rzecz gry komputerowej, w którą grać można z pozycji fotela.

 

Zachowajmy umiar

 

Wobec gry  pojawiają się również zarzuty, takie jak pojawianie się Pokemonów w niestosownych miejscach (pamięci, kultu, itd.), czy wypadki spowodowane nadmiernym zaangażowaniem w grę. We wszystkim należy zachować umiar i choć gra jest niezwykle wciągająca, warto pamiętać, że oprócz łapania Pokemonów jest w naszym otoczeniu parę innych miejsc i aktywności, na które powinniśmy uważać. Może taki podział, wrażliwość i uważność pozwoliłby na osiąganie podobnych wyników w poziomie aktywności i interakcji społecznych, z tym że już bez buforu w postaci Pokemonów?

 

Źródła:

 

Joanna Gutral – doktorantka Interdyscyplinarnych Studiów Doktoranckich Uniwersytetu SWPS. Współzałożycielka i współtwórczyni Akcji Mam Terapeutę. Badawczo zajmuje się postrzeganiem siebie i innych w czasie. Fanka statystyki w badaniach naukowych i marketingowych. Miłośniczka teatru i kultury słowa, wierna czytelniczka twórczości Irvina Yaloma i fanka skandynawskiego kina.