Po zakończonej psychoterapii

 

Zakończenie własnej psychoterapii to był dla mnie bardzo radosny moment. Poczuciu szczęścia towarzyszyło duże poczucie ulgi (uff! Mam to już za sobą!), a także nadzieja, że teraz każdy kolejny dzień będzie lepszy bo teraz ja jestem nową, lepszą, pełniejszą sobą. Jakież było moje zaskoczenie, a nawet rozczarowanie, kiedy po paru latach uświadomiłam sobie, że nie wszystko jest takie kolorowe jak bym sobie życzyła, że mnóstwo rzeczy się zmieniło a ostatecznie, że mam potrzebę znowu podjąć pracę terapeutyczną nad sobą. Walcząc ze stygmatyzacją i stereotypizacją z jednej, a nierealistycznymi społecznymi (ale także swoimi) oczekiwaniami z drugiej, postanowiłam przyjrzeć się sprawie bliżej. Poniżej przedstawiam szereg sytuacji, które mogą rodzić potrzebę, a czasem wręcz konieczność powrotu na psychoterapię oraz dzielę się refleksjami na ten temat.

Reklama

 

Psychoterapia – oczekiwania a rzeczywistość

 

Na początek odniosę się do wspomnianych wyżej nierealistycznych oczekiwań jakie miewają ludzie wobec psychoterapii. Wydaje się, że po jakimś czasie (czasem nawet paru latach) intensywnej, głębokiej, czasem trudnej ale i niezwykle owocnej pracy nad sobą, już nic takiemu człowiekowi nie stanie na drodze. Wszystko co było do przerobienia zostało gruntownie przepracowane, a nowe sposoby radzenia sobie z rzeczywistością i wyrażania siebie poprowadzą ścieżką słońca, szczęścia i nieustającej radości. Nic bardziej mylnego! Można bowiem przepracować wiele traum z przeszłości, nauczyć nowych bardziej adekwatnych i pasujących do sytuacji sposobów zachowania czy wyrażania siebie, przez co w efekcie żyć pełniej i bardziej świadomie. Jednakże nadzieja, że dzięki doświadczeniu terapii zamrozimy się nie jako w tym cudownym momencie i nic nas więcej w życiu nie zaskoczy i nie przerośnie jest więcej jak płonna. Nie znaczy to oczywiście, że każdy kolejny kryzys życiowy musi człowieka od razu zagnać z powrotem do gabinetu terapeutycznego – nie! Ale oczekiwanie od siebie i innych, że mając już za sobą jedną psychoterapię nigdy więcej nie będzie konieczności wsparcia się w kolejnym procesie jest nierealistyczne.

 

Powrót na terapię

 

Może zatem osoba, która drugi czy kolejny raz potrzebuje skorzystać z psychoterapii jest naprawdę jakąś życiową niedorajdą? Często wręcz przeciwnie. Psychoterapia to proces spotykania się z samym sobą i z terapeutą, a także eksplorowanie swoich ograniczeń i możliwości w tej relacji. Celem jest zwiększanie  samoświadomości oraz uważności na siebie i innych. Dzięki temu osoby mające w swoim doświadczeniu psychoterapię często są szczęśliwsze, bardziej spełnione prywatnie i zawodowo niż inni, ponieważ nauczyli się rozpoznawać swoje potrzeby a także sięgać po ich realizację.

Reklama

 

Korzyści

 

Z pogłębioną świadomością siebie podczas procesu terapeutycznego przychodzi też jednocześnie większa wrażliwość, szersze spojrzenie na życie i głębsze przeżywanie rożnych życiowych doświadczeń. W związku z tym często bywa tak, że coś co dla innych w ogóle nie jest problemem – bo jest przez nich nieuświadamiane i niezauważane – osobie po terapii przeszkadza, przynosi dyskomfort a czasem wręcz cierpienie. W związku z tym potrzebuje ona sięgnąć po wsparcie specjalisty.

 

Droga samorozwoju

 

Można by się zżymać, że nie ma to większego sensu bo im dalej w las tym więcej drzew. Cóż po prawdzie trochę tak jest, że mając za sobą jedną psychoterapią osiąga się jakiś poziom samoświadomości i głębi wglądu we własne doświadczenia, a im więcej doświadczeń samorozwojowych tym owa głębia i świadomość większa. Nierzadko jest przecież tak, że psychoterapia jest nie końcem a raczej początkiem drogi rozwijania siebie. Potem jest joga, medytacja, wschodnie sztuki walki, warsztaty, coaching i okazuje się, że w poprzednim procesie psychoterapii coś nie zostało ruszone w ogóle, a teraz wypływa na powierzchnię i domaga się przyjrzenia, zajęcia, przepracowania. Także owszem, im głębiej w las tym więcej drzew, ale dla mnie to nie jest argument by do lasu w ogóle nie wchodzić. Jasne, że czasem kiedy jest trudno można pół żartem, pół serio wyrzucać sobie „Na co mi to było, żyłabym szczęśliwa w nieświadomości” ale zaraz za tym pojawia się przytomna myśl, że przecież żyłam kiedyś wcześniej w nieświadomości i wcale mi tak dobrze z sobą nie było.

 

Zmiany rozwojowe

 

Na koniec powrócę jeszcze do tematu zmian i kryzysów życiowych. W życiu bywa bowiem różnie i wszelkie zmiany mogą być źródłem napięcia, trudności i rodzić potrzebę sięgnięcia po pomoc. Urodzenie dziecka, śmierć w rodzinie, rozpad związku, strata pracy, przeprowadzka w nowe miejsce to tylko niektóre z bardzo wielu takich życiowych sytuacji, które dotykają każdego z nas codziennie.

 

Zaufaj sobie

 

Podsumowując, nie ma co się biczować, wstydzić, wzbraniać, udawać, że nic się nie dzieje albo, że samo się jakoś ułoży. Nie ma też co oczekiwać od siebie bycia superbohaterem, albo traktować się jak niedorajdę tylko skorzystać z doświadczenia poprzedniego procesu. Wsłuchać się w siebie, swoje ciało, emocje, myśli, potrzeby i umówić na kolejną, pierwszą sesję jeśli taka właśnie jest konieczność. Ja tak właśnie zrobiłam i nie żałuję, mimo, że jestem psychoterapeutką i w oczekiwaniach mam być jakoś lepsza, a po mojemu mniej ludzka w życiu od innych. Ale to temat na inny artykuł. Ważne to zaufać sobie i sięgnąć po to co istotne na drodze do szczęścia i pełni w życiu. Nawet a może zwłaszcza jeśli wymaga to pomocy drugiego człowieka.

 

Agnieszka ZapartAgnieszka Zapart z wykształcenia psycholożka, z pasji i zawodu certyfikowana psychoterapeutka Gestalt. Prowadzi prywatny gabinet w Żorach gdzie pracuje z dorosłymi oraz starszymi adolescentami i ich rodzinami.
www.zapart.eu

.

Reklama