Ruszyłam z miejscaPrzyszedł w moim życiu taki moment, że ostatecznie przygniótł mnie nadmiar obowiązków zawodowych i prywatnych, brak samorealizacji, chroniczne zmęczenie. W moim małżeństwie nie układało się już od dłuższego czasu. Długo starałam się radzić sobie sama ze sobą – w tym wszystkim miałam przynajmniej przyjaciół, którzy mnie wspierali i zawsze byli przy mnie. Ale jednak w pewnej chwili przestałam siebie „ogarniać” – tak zupełnie…

 

Trafiłam do fantastycznej lekarki – dzięki niej stanęłam na nogi. Depresję leczyłam przez prawie dwa lata. Już dziś mogę ze spokojem powiedzieć, że to już za mną. W trakcie leczenia pani doktor zasugerowała mi terapię, na którą zaczęłam regularnie uczęszczać.

 

Terapia bardzo mocno wsparła proces leczenia depresji. Ponadto poczułam jak wielki krok do przodu zrobiłam w rozwoju osobistym. Ruszyłam z miejsca. I teraz – już spokojnie i powoli idę do przodu. Czuję się silniejsza, wierzę w siebie. Nic lepszego nie mogło mnie spotkać. I za to jestem wdzięczna losowi, lekarzowi i terapeucie 🙂

Reklama