Strach przed stygmatem jest szczególnie mocny w przypadku mężczyznMoi rodzice się rozeszli kiedy byłem niemowlakiem. Dom przeżywałem jako bardzo niestabilny. Zbudowałem narcystyczną tożsamość, która miała mnie chronić, izolować od wstydu i być biletem do sukcesu. Ceną za to jest ciągłe kontrolowanie wszystkiego, nieustanne napięcie. W pracy szybko awansowałem i szybko doprowadzałem się do krańcowego wypalenia. Nie pozwalałem sobie na bliskość i spontaniczność.

 

Myślę że strach przed stygmatem jest szczególnie mocny w przypadku mężczyzn. Długo postrzegałem terapię jako niesamodzielność w obszarze własnej psychiki, równoznaczną z odebraniem godności. Dlatego wybieramy samotne próby wyjścia z kryzysu i fantazjujemy o swojej sile tak długo jak to możliwe, dopóki wszystko się do reszty nie rozsypie. Popadamy w różne formy autodestrukcji. Dwóch ważnych dla mnie ludzi już nie ma.Kobiece cierpienie na pewno nie jest łatwiejsze, może tylko łatwiej sięgnąć po wsparcie.

 

Terapeuta jest dla mnie precyzyjnym lustrem, którego potrzebuję żeby ostrzej zobaczyć siebie, fragmenty osobowości które niszczą mnie i moje relacje. Zobaczyłem dużo odwagi w tej postawie i to mi pomogło.

 

Mam 28 lat, jestem w terapii od trzech miesięcy, ta decyzja zajęła mi wiele lat. Nie biorę żadnych leków. Zobaczymy jak będzie.

Reklama