Terapia dała mi SIEBIEPsychoterapia to podróż przez nieznane, ale jest warta swojej ceny. Jestem Dorosłym Dzieckiem Alkoholika (DDA), więc jak się domyślacie moje dzieciństwo nie było różowe. Ale na tym się nie skończyło. Alkoholizm miał wpływ na całe moje życie. Świat widziałam wyłącznie w sposób czarno-biały, nie ufałam ludziom, nie radziłam sobie w bliskich relacjach. Nie lubiłam siebie. Należałam do tych osób, dla których autoagresja była podstawowym „rozwiązaniem” problemów. Kiedy myślę o tym, co dała mi terapia, nasuwa mi się jedno słowo: SIEBIE. Wiem kim jestem, co lubię, a czego nie. Potrafię rozpoznać swoje potrzeby i odpowiadać na nie. Przede wszystkim żyję w zgodzie ze sobą. W szarej myszce zobaczyłam naprawdę fajną dziewczynę. Pozwoliłam jej mówić.

Niektórzy z Was piszą na swoich kartkach „miałam terapeutę”. Moja terapia zakończyła się formalnie prawie półtora roku temu, ale nie bez powodu na moim zdjęciu znajduje się napis „MAM terapeutę”. Moja psychoterapeutka była pierwszą osobą dorosłą, która potraktowała moje problemy poważnie, która pokazała mi jak pokochać swoje wewnętrzne dziecko. Niekiedy w chwilach wątpliwości wracam do jej słów i wiem, że miałabym jej wsparcie. Jestem jej wdzięczna, a z siebie dumna.

Reklama