Terapia nie tylko stawia na nogi, ale również pomaga odkryć skrzydła którymi dysponujemyMam terapeutę, co więcej mam wspaniałego terapeutę i piękną drogę odkrywam podczas spotkań ze Sobą w towarzystwie odpowiedniego człowieka.

 

Terapia to jedna z wielu rzeczy za które dziś jestem bardzo wdzięczna mojemu „losowi”. Jedna z wielu, bo właśnie dzięki terapii zauważyłam całą masę innych wdzięcznych zdarzeń, które dziś stanowią moją wartość i choć były trudem pokonywanym w sposób, na jaki wtedy byłam gotowa… DZIŚ dzięki terapii stanowią ogromną wartość dodatnią dla mojego życia.

 

Na terapię trafiłam właściwie z namowy, wcześniej korzystałam kilka razy z porad psychologa i psychiatry.

 

Po śmierci mojego męża moje życie bardzo się skomplikowało, zagubiło… Zdarzyło się wiele sytuacji i trudnych i pięknych, ale na pewno wszystko działo się w emocjonalnym bałaganie, z chwilami wiary i spokoju, które przypominały że życie może jeszcze dla mnie istnieć.

 

Dzięki terapii dostrzegłam bardzo wiele możliwości w Sobie i przede wszystkim pozwoliłam sobie na życie. Droga nie jest łatwa… Odblokowanie głęboko chronionych myśli i ocen wymagało wielu prób, łez i odwagi. Ale terapeuta to człowiek, którego wsparcie i wiara pomaga w docieraniu do najgłębiej skrytych obszarów. Podczas spotkań i w czasie pomiędzy nimi walczyłam o Siebie i walczę nadal ale nie mam wątpliwości, że to najważniejsza walka w moim życiu. Walka Moja, o Siebie i przede wszystkim dla Siebie.

 

Poza pomocą w zakresie żałoby, terapia odkryła masę schematów, lęków, uprzedzeń i braków, drzemiących we mnie, o których nie miałam pojęcia. Odpowiednie pytania terapeuty, które wybudzają trudne, zapomniane lub nie chciane obszary zostają odkryte, zdemaskowane i uleczone.

 

Dlatego wg. mnie terapia to nie tylko „stawanie na nogi”, ale również ogromna szansa na zauważenie i wyeliminowanie swoich blokad, pokonanie swoich lęków, odkrycie swoich możliwości. Kiedy dziś zdarzają się sesję bez moich łez – śmiejemy się razem a ja czasem nie mogę uwierzyć że 5 miesięcy temu siedziała tam ta sama fizycznie osoba… Fizycznie, bo wewnętrznie już dziś wiem, że to nie byłam ta sama JA… Co więcej, to w ogóle nie byłam JA.

 

Dla mnie terapia to również szansa na odnalezienie swojej prawdziwej tożsamości. Wspierając się literaturą, budując zaufanie do Siebie, głęboko wierzę, że uporządkowane wnętrze to porządek wszędzie. Doświadczanie życia zarówno w sytuacjach trudnych jak i radosnych to dla uporządkowanego wnętrza zawsze doświadczanie własnej OBECNOŚCI.

 

Polecam terapię wszystkim potrzebującym pomocy, jak również szukającym „czegoś” w sobie co wydaje się „hamować” swój własny rozwój. To nie zewnętrzny świat jest ograniczeniem i problemem – to w Nas znajdują się wszystkie odpowiedzi.

 

Terapia zatem nie tylko „stawia na nogi” – a to jest pewne, tak samo jak pewne jest, że pomaga odkryć skrzydła którymi dysponujemy. Terapia pomaga żeglować bezpiecznie po pięknym oceanie życia. Bo przecież „Statek bezpieczny jest w porcie. Ale nie po to buduje się statki” 🙂

Reklama