Jestem wolontariuszem w Warsztacie Terapii Zajęciowej Stowarzyszenia Pomost, który pracuje na rzecz osób zmagających się z zaburzeniem psychicznym. Dla grupy chętnych prowadzę zajęcia muzyczne. Kiedy wspominam o tym wśród mojej rodziny i znajomych niezwiązanych z murami wydziału psychologii, pojawiają się oznaki zakłopotania i duża potrzeba zdobycia wiedzy. Pytają „jak to jest z tymi zaburzeniami?”, a dokładniej jak wygląda kontakt z osobą ze schizofrenią, depresją. Jakich objawów doznaje osoba i czy jest ich świadoma, jak sobie radzi na co dzień, czy odnajduje się w życiu społecznym.

Reklama

 

W badaniu przeprowadzonym przez Uniwersytet Marii Curie -Skłodowskiej w Lublinie (2014) 61% ankietowanych studentów odpowiedziało, że nie czują się wystarczająco poinformowani na temat zaburzeń psychicznych i chcieliby dowiedzieć się więcej. Pomyślałam, że wypowiedzi specjalistów to nie wszystko i warto usłyszeć głos kogoś zmagającego się z zaburzeniem, kogoś kto podzieli się doświadczeniami, spostrzeżeniami i wskaże wartości, które pomagają w radzeniu sobie z objawami. Realizując pomysł stworzenia tego tekstu postanowiłam zaprosić do rozmowy osoby pojawiające się w Warsztacie Terapii Zajęciowej Stowarzyszenia Pomost.

 

W Pomoście dzień zaczyna się zebraniem społeczności – uczestników i personelu. Ustalane są: plan dnia, obowiązki, nieobecności. Następnie ruszają zajęcia w pracowniach: rękodzieła, kulinarnej, informatycznej i aktywizacji zawodowej. Chętni biorą udział w lekcjach angielskiego i zajęciach prowadzonych przez wolontariuszy. Funkcjonuje również grupa wsparcia.

Reklama

 

Zajęcia mają wartość terapeutyczną. Poszerzają kompetencje interpersonalne, skłaniają do rozmowy o emocjach, do analizy zjawisk społecznych, ale też trenują uwagę, umiejętność skupiania  na wykonywanej czynności i realizacji planu. Wśród uczestników tworzy się wspólnota.

 

Gdy w pewien czwartek po zajęciach pytam kto chciałby wypowiedzieć się w ramach tego tekstu, w odpowiedzi dostaję ciszę. Po chwili z kilkunastoosobowej grupy zwraca się do mnie nieśmiało Pani Maria deklarując chęć opowiedzenia o swoich doświadczeniach. W kolejnym tygodniu na zaproszenie przystają jeszcze: Pani Zofia, Pan Daniel i Pani Alicja.

 

Pani Zofia do Pomostu przychodzi od 2008 roku. Kiedy siadamy do rozmowy jest przejęta, pociera  nerwowo kolana, mówi że „chciałaby dobrze wszystko przekazać”, domyślam się więc, że zależy jej by nie zawieść, sprostać zadaniu.

 

Znajdujemy się w pracowni plastycznej. To tutaj pośród kartonów, bibuły i pędzli Pani Zofia czuje się jak ryba w wodzie. Wspomina, że dużo maluje akwarelami. Proces tworzenia jest dla niej źródłem satysfakcji, ale również pomaga radzić sobie z powracającym niepokojem. Lęk i niepokój bywają tak intensywne, że Pani Zofia doświadcza stanów na granicy omdlenia. Uczucia te zestawia z „natłokiem myśli” i dodaje:

  • Czasem widzę różne rzeczy, których inni nie widzą. Zniekształcenia przedmiotów, jakieś postaci, cienie. Tutaj są półki, coś na nich stoi, to się układało w rzeczy, które mnie wystraszały, doprowadzały do rozpaczy. To było nasilone, kiedy nie brałam leków.

Podobne doświadczenia ma w swoim bagażu Pani Alicja. Na pytanie o trudności psychiczne odpowiada: schizofrenia. Pierwsze sygnały wspomina następująco:

  • Dręczyły mnie obawy o koniec świata. Nie mogłam się skupić na lekcjach, rozpraszałam się, budziłam z lękiem.

Do przeszłości wraca z dozą dystansu, niechętnie odgrzebuje objawy w pamięci, kiedy o nie dopytuję wzdycha z lekkim uśmiechem. Wskazuje, że jako ósmoklasistka trafiła na oddział dziecięco młodzieżowy:

  • Wtedy jeszcze tak się nie mówiło o schizofrenii. Lekarze stwierdzali psychozy maniakalne, w modzie była wtedy depresja, anoreksja i bulimia. Jak trafiłam do szpitala to prawie nic nie jadłam i byłam bardzo chuda, ważyłam 45 kg.

Największym wsparciem okazali się w tym czasie rodzice, którzy odwiedzali na oddziale i troszczyli się po opuszczeniu go. Zrozumienie ze strony rodziny, która może zareagować kiedy coś się dzieje i pokrzepić dobrym słowem, Pani Zofia podaje jako jedną z najważniejszych wartości.

Terapeutyczne działanie wsparcia społecznego zauważa także 34-letni Pan Daniel, który sieć znajomości buduje w Pomoście już cztery lata. W swojej historii ma jednak doświadczenia z drugiego krańca kontinuum. Opowiada o wycofaniu z relacji, unikaniu kontaktów, długim przebywaniu w domu. Podkreśla, że ten stan pojawił się nagle. Trudno mu było zdefiniować co się dzieje, podzielić się tym.

  • Nie wiedziałem co mam powiedzieć. Dopiero po jakimś czasie zrozumiałem, że dialog z psychologiem, czy opowiedzenie lekarzowi może pomóc poradzić sobie z trudnymi emocjami.

 

W badaniu „Funkcjonowanie społeczne osób przewlekle chorych psychicznie uczestniczących w środowiskowych programach wsparcia społecznego” czytamy, że Badani w większości dobrze radzą sobie w sytuacjach społecznych, potrafią nawiązywać relacje interpersonalne. Można uznać, że wiąże się to z uczestnictwem w programach wsparcia (…) najczęściej wybierają kontakty rodzinne we własnym domu lub w domu krewnych. Z tej samej publikacji wynika, że uczestnictwo we wspólnych aktywnościach motywuje osoby chorujące do dbania o siebie, przełamywania własnych barier i budowania relacji. Autorzy dodają że to właśnie kontakty społeczne stanowią najistotniejszy element decydujący o jakości życia osób chorych psychicznie (Bronowski, Sawicka, Kluczyńska, 2009).

 

Najkrócej spośród moich rozmówców, bo od dwóch lat pojawia się w Warsztacie Pani Maria, jednocześnie najstarsza ze wszystkich czterech osób. Mówi cicho, jest skupiona. Podobnie jak Pani Zofia, chce w pełni sprostać zadaniu opowiedzenia o sobie.

  • Fatalnie było kiedyś, miałam różne psychiczne perturbacje. Lęk, zmęczenie, silny smutek. Była próba samobójcza. Czułam się niezauważaną szarą myszką – w najtrudniejszych momentach potrzebowała życzliwego gestu choć z tym bywało różnie – żeby ludzie się chociaż uśmiechnęli, nawet nie musieli nic mówić.

Brak ciepłych reakcji Pani Maria tłumaczy brakiem wiedzy.

  • Wydaje mi się, że nic ludzie nie wiedzą o tej chorobie. Może o depresji więcej teraz ostatnio, ale o schizofrenii się jakoś nie mówi. Ludzie są delikatni, wrażliwi, może mniej zaradni niż ci, którzy w tym wyścigu szczurów biorą udział. Żeby niektórzy byli tolerancyjni dla inności, to by się przydało.

O elemencie niewiedzy wspomina również Pani Alicja.

  • Młodzież teraz nie rozumie do końca osoby chorej. Łączą problemy psychiczne z: „o jakiś psychol uderzył w mój samochód”, wiążą to z psychicznością. Myślę, że to z niewiedzy wynika, ale też ludzie nie potrafią znaleźć określenia. Mówią: idiota.

Pani Zofia dodaje w tym kontekście:

  • Wydaje mi się, że społeczeństwo uważa osoby chorujące za gorsze.

 

Dane opublikowane przez CBOS (Centrum Badania Opinii Społecznej) z 2012 roku donoszą, że  26% badanych nastawionych jest obojętnie do osób chorych psychicznie, natomiast 65% deklaruje życzliwy stosunek. W perspektywie czasu obserwujemy jednak niepokojące zmiany w tej kwestii. W ciągu ostatnich szesnastu lat (od roku 1996) ubyło respondentów życzliwie traktujących osoby chore (o 9 punktów), przybyło natomiast deklarujących obojętność (o 8 punktów) (…) Respondenci, którzy znają osobiście kogoś chorego psychicznie, oraz ci, którzy niepokoją się o własne zdrowie psychicznie, częściej deklarują życzliwość i zarazem rzadziej obojętność (oprac. Omyła- Rudzka).

 

Kiedy pytam Panią Marię, Panią Zofię, Pana Daniela i Panią Alicję o to co najbardziej lubią w Warsztacie. Wszyscy odpowiadają: możliwość rozmowy, wsparcie, empatia. Ale dodają też rozwijanie zainteresowań, regularne podejmowanie aktywności – prace kulinarne, plastyczne, wycieczki, dbanie o porządek. Do codzienności odnoszą się z optymizmem, choć podkreślają konieczność zmagania się z trudnościami. Pani Alicja relacjonuje:

  • Najcięższe bywa nawet wstanie z łóżka. To jest najgorsze: staram się, ustawiam budzik, mam przemęczony organizm. Ale teraz czuję się dobrze.

Pan Daniel:

  • Najgorsze już za mną.

Pani Zofia:

  • Dobrze mi jest tutaj.

Na to szeroko pojęte „dobrze” składa się również wsparcie psychologiczne. Wspomina o nim Pani Maria:

  • Wiele razy rozmawiałam z psychologiem. Można poruszyć jakieś struny w sobie, które wydają się świadczyć o kompletnej nienormalności, czy jakiejś za przeproszeniem, głupocie. A to po prostu są różne doświadczenia i psycholog potrafi naświetlić takie rzeczy.

Na pytanie, czy jest coś jeszcze co chcieliby, aby zostało zawarte w tym tekście Pani Maria opowiada:

  • W każdym jest jakiś człowiek, może przyjaciel.

 

Dziękuję Pani Alicji, Pani Marii, Pani Zofii i Panu Danielowi za podzielenie się doświadczeniami i refleksjami oraz Personelowi WTZ Pomost, który umożliwił mi przygotowanie tego tekstu.

 

Imiona wszystkich osób które udzieliły wywiadu zostały zmienione.

 

Bibliografia:

  • Bronowski, P., Sawicka, M., Kluczyńska, S. (2009). Funkcjonowanie społeczne osób przewlekle chorych psychicznie uczestniczących w środowiskowych programach wsparcia społecznego. Postępy Psychiatrii i Neurologii. 18(1): 43-50.
  • Omyła- Rudzka, M.(2012). Stosunek do osób chorych psychicznie. Komunikat z badań. Warszawa: Centrum Badania Opinii Społecznej.
  • Uniwersytet Marii Curie -Skłodowskiej w Lublinie. (2014). Wyniki badań opinii na temat zdrowia psychicznego wykonanych w ramach projektu Przyjazny Uniwersytet. Rok akademicki 2013-2014.

 

Aleksandra SobolewskaAleksandra Sobolewska – studentka IV roku psychologii na Uniwersytecie SWPS. Członkini Naukowego Koła Psychoterapii Uniwersytetu SWPS.

 

 

.

Reklama