Współpraca komercyjna

with 1 komentarz

Zdrowa Głowa to miejsce kreowane na potrzeby Czytelników. Poszukujemy odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytania z zakresu psychologii, psychoterapii i rozwoju osobistego. Swoją wiedzą służą nam nasi doświadczeni partnerzy – psychologowie i psychoterapeuci praktycy z wieloletnim doświadczeniem. Więcej o naszej inicjatywie przeczytasz na stronie: O nas.

 

Zdrowa Głowa w pigułce:

  • miesięczne statystyki bloga: 21 000 UU i 50 000 odsłon
  • Facebook: 38 000 obserwatorów
  • Instagram: 1500 obserwatorów

 

Zdrowa Głowa - statystyki

Zapraszamy do współpracy reklamowej. Proponujemy takie formy jak: recenzje, testy, konkursy, patronaty oraz inne – jesteśmy otwarte na propozycje. Mail kontaktowy w sprawie reklamy: kontakt@zdrowaglowa.pl.

 

  • Agnieszka

    Witam Państwa,
    Pochodzę z rodziny z problemem alkocholowym. Gdy byliśmy mali (3 dzieci w wieku szkolnym) rodzice rozwiedli się, ojciec poznał inną kobietę – z nią ma córkę. Po czym po 3 lub 4 latach wrócili do siebie, ze względów mieszkaniowych… przepraszam ale trochę to skomplikowane. Choć mam 38 lat nadal mieszkam z rodzicami. Jestem matką samotnie wychowującą 7,5 letnią córkę. Jestem sama już 6 lat.
    Po ukończonych 5 letnich studiach wyjechałam do Anglii w 2004r. Tam przez prawie 5 lat pracowałam w kwiaciarniach i ukończyłam 3 letni college o kierunku florystycznym (zdobywając stopień starszego florysty, przekładając na polskie kryteria). Mój zawód jest moją pasją. Z resztą wszystko co robię, wykonuję z dużym zaangażowaniem, taka już jestem – jest to czasem zaletą a czasem wadą..:-)
    Gdy wracałam do Polski byłam w 4 miesiącu ciąży. Wróciłam tu z ojcem dziecka (byliśmy razem 4 lata) z nadzieją, że powoli spełnią się moje marzenia o własnej działalności. Tymczasem wszystko runęło. Nie potrafiłam się odnaleźć w domu, od którego tak bardzo chciałam uciec. Wynajęliśmy mieszkanie ale po pół roku musiałam zrezygnować , bo nie dawałam rady finansowo, a ojciec dziecka nie poczuwał się do obowiązku pracy. Podejmował pracę ale po 3-4 miesiącach z nich rezygnował….. Wróciłam więc do domu z córeczką.
    Jestem po 2 pobytach w szpitalu psychiatrycznym w Gnieźnie. Początkowo leczona byłam na depresję ale od października zeszłego roku trafiłam do psychiatry, który stwierdził u mnie chorobę afektywną dwubiegunową. Podobno jest to choroba, z którą będę się zmagać do końca życia. …Zmagać, właśnie … a ja staram się z nią trochę ” zaprzyjaźnić”. Jestem jej w pełni świadoma. Czytam o niej, choć niewiele można się o niej dowiedzieć w internecie. Nie znam niestety żadnych publikacji.
    Żyję z nią świadomie, nawet czasami mi pomaga… w sensie takim, że muszę o siebie zadbać.. wysypiać się, nie pracować po nocach… w pewnym sensie chroni mnie przed samą sobą, że tak się wyrażę… pewno to nie za bardzo zrozumiałe… ale ja wiem o co mi chodzi.
    Niedługo będzie rok jak uczęszczam na ćwiczenia jogi. Zauważyłam, że od pewnego czasu nie mam problemu z rozróżnianiem lewej i prawej strony. Jestem lewo ręczna a mój ojciec to tępił jak byłam mała. Wydaje mi się, że ćwiczenia i „słuchanie” swojego ciała i myśli… odblokowały nieumiejętność szybkiego odróżniania tych stron…

    Jestem z natury trochą pracoholikiem, zawsze musze coś robić…. a odkąd mam stwierdzoną tą chorobę… z czasem spojrzałam na siebie z dystansem, jakbym wyszła ze swojej skóry i stanęła obok.. życzliwiej na siebie spoglądając. Staram się nie chłostać słowami wysyłanymi przez siebie, obwiniać, ganić… nie wszystko muszę zrobić perfekcyjnie, odpuszczam, zwalniam …. gdy coś zrobię, uruchamiam dobrą myśl, pochwałę… powolutku małymi kroczkami…. wierzę, że mi się uda.
    Mam wspaniałą mądrą córkę, która ma dobrą mamę.. mam taką nadzieję.
    Jestem bardzo wrażliwą osobą, od maleńkości bardzo spokojną . ..jakby mnie nie było (tak mówią w rodzinie). Zawsze stanę po stronie słabszego, tak już mam. Uwielbiam dzieci, bo jest w nich tyle prostej mądrości, której my moglibyśmy się uczyć… czasem wydaje mi się, że sama jestem trochę dzieckiem, w ciele dojrzałej już osoby.
    Chciałabym serdecznie podziękować za artykuły. Czuję się, jakbym czytała o sobie, przytakuję, zastanawiam się, myślę, rozważam…
    Zdaję sobie sprawę, że to bardzo dużo i trochę chaotycznie jak na jeden tekst…. ale miałam taką potrzebę.
    Będę czytać Wasze posty na fb, właśnie tam Państwa znalazłam. DZIĘKUJĘ i POZDRAWIAM …………