Wszyscy chcemy dla naszych dzieci jak najlepiej. To jest powszechna prawda, związana z wrodzoną skłonnością do ochrony własnego potomstwa. Dlaczego więc coraz częściej jesteśmy świadkami takich sytuacji jak wulgarne zachowania rodziców na dziecięcych meczach, włączanie dzieci w pełne nienawiści marsze propagandowe, zastępowanie wspólnej zabawy tabletem z bajką pełną przemocy? Czy tłumaczenie „takie mamy czasy” może być w tym wypadku wystarczające? Czy jest to rzeczywiście najlepsza lekcja życia, jaką można zapewnić dziecku?

Reklama

 

Mózg dziecka

 

Niestety, ostatnimi czasy coraz częściej obserwujemy angażowanie dzieci w sprawy, które wymagają świadomości, dojrzałości psychicznej i wykształconych postaw. Mózg dziecka jest niezwykle plastyczny i podatny na wszelkie oddziaływania, zwłaszcza ze strony rodziców, opiekunów i najbliższych krewnych (w późniejszym czasie także rówieśników). Innymi słowy, dziecko w dużej mierze uczy się poprzez obserwację i regularne powtarzanie zachowań, chłonie wiedzę przekazywaną niewerbalnie przez osoby, które są dla niej autorytetami. A najczęściej tymi autorytetami w początkowym etapie życie są rodzice.

 

Każdy człowiek rodzi się z pewnymi predyspozycjami osobowościowymi i temperamentalnymi. Są to wrodzone i względnie trwałe w ciągu życia cechy, mające podłoże biologiczne. Niektóre dzieci już w chwili narodzin posiadają większy poziom impulsywności, nadwrażliwości i są bardziej narażone na prezentowanie agresywnych zachowań w przyszłości. Wewnętrzne posiadanie takich „niekorzystnych” ze społecznego punktu widzenia cech, nie determinuje jednak tego, jak dziecko będzie funkcjonowało i jak potoczy się jego życie. Jest jedynie podstawą, zależną od wychowania i oddziaływania otoczenia.

Reklama

 

Zatem to, że już nawet kilkuletnie dziecko nosi bluzę z wulgarnym napisem nie jest tak niepokojące jak to, że jest świadkiem lub uczestnikiem sytuacji przepełnionych agresją. Bo o ile być może nie potrafi jeszcze czytać i nie rozumie znaczenia słów, które nosi na piersi, o tyle z pewnością rozumie, że marsz na jakim się znajduje, mecz, któremu kibicują wulgarni rodzice, brutalna bajka, którą ogląda z mamą lub tatą, przepełnione są negatywnymi emocjami, złością, a nawet nienawiścią, skierowaną do pewnych osób. To, że przeżywa te sytuacje z rodzicami, jest dla niego sygnałem, że takie postawy i zachowania są słuszne. Na tej drodze zaszczepienia postaw nienawiści w dzieciństwie tworzymy pokolenie rozdrażnione, przepełnione negatywnymi emocjami, nie posiadające podstaw do tego, aby samemu sobie z nimi radzić.

 

Wychowanie

 

Dziecko nie ma porównania i możliwości wyboru w kwestiach wyznaniowych i światopoglądowych. Jedynym punktem odniesienia na tym etapie są rodzice. To oni są odpowiedzialni za pomyślne przejście przez proces indywiduacji, którego celem jest wykształcenie autonomii i samowystarczalności. Wszelkie niepowodzenia rodziców w kwestiach wychowawczych, prowadzą do szeregu konsekwencji, takich jak np. nieradzenie sobie z problemami, zależność od innych, podatność na wpływy, trudności w relacjach międzyludzkich itd. Bardzo ważna jest dlatego świadomość rodziców, jak ogromny wpływ mają na to, jak będzie funkcjonowało w przyszłości ich dziecko.

 

W procesie wychowania i socjalizacji dziecka ogromną rolę odgrywają również szeroko pojęte aspekty neuropsychologiczne oraz genetyczne. Geny nie wpływają bezpośrednio na zachowanie, ale na układ nerwowy (głównie ośrodkowy). W procesie socjalizacji kluczową rolę odgrywają płaty czołowe, w szczególności kora przedczołowa, która jest odpowiedzialna za zachowania dowolne. Warto zwrócić również uwagę na neurony lustrzane, czyli tzw. „komórki miłości bliźniego”. W uogólnieniu, umożliwiają one automatyczne mentalne „czytanie” i „odtwarzanie” zachowań innego mózgu. To dzięki nim dziecko jest w stanie odczytywać nastroje, czy intencje dorosłych. System neuronów lustrzanych uczestniczy w procesie modelowania, budząc analogiczne emocje. Jeśli więc dziecko często przebywa w towarzystwie, gdzie dominuje nienawiść, negatywizm, wrogość i brak empatii, będzie odpowiednio przejmowało takie uczucia.

 

Właściwe oddziaływanie na kształtowanie mózgu dziecka –  tak aby przekładało się na pożądane z punktu widzenia społeczeństwa zachowania i postawy – jest zadaniem niezwykle trudnym i odpowiedzialnym. Jest również w pewnym stopniu od nas niezależne, gdyż nie jesteśmy w stanie sterować procesami biologicznymi i środowiskowymi. Nie mniej jednak, jesteśmy istotami społecznymi i bez drugiego człowieka nie jesteśmy w stanie prawidłowo się rozwijać i funkcjonować. Ale żeby rzeczywiście osiągnąć to optimum rozwoju, potrzebna jest świadomość roli, jaką sami odgrywamy w tym procesie.

 

Agnieszka ŁysioAgnieszka Łysio – autorka jest magistrem psychologii o specjalności zdrowia i kliniczna na Uniwersytecie Łódzkim. Na tej samej uczelni ukończyła również logopedię z audiologią. Pracuje jako psycholog szkolny z młodzieżą niepełnosprawną intelektualnie oraz prowadzi zajęcia w ramach warsztatów terapii zajęciowej. Jest konsultantem w Kryzysowym Telefonie Zaufania. Badawczo zajmuje się zjawiskiem prokrastynacji.

.

Reklama