„Wypalona mama” – czy to książka o mnie?


Wstajesz wcześnie rano, choć wieczorem nie mogłaś zasnąć, a być może budziłaś się nieskończenie wiele razy. Przez cały dzień brakuje ci energii, w tajemnicy przed dziećmi podjadasz czekoladę w łazience, a wieczorami marzysz o kieliszku wina. Masz wrażenie, że ciągle coś robisz, a nic nie jest zrobione. Zastanawiasz się, jak inne matki organizują sobie życie, bo ty nie dajesz rady. Nie dzwonisz do przyjaciół, burczysz na partnera, a seks i wyjście na plotki to odległe wspomnienia. I najważniejsze – jesteś ciągle zmęczona. Brzmi znajomo? Jeśli tak, ta książka jest dla ciebie… i twojej koleżanki, i sąsiadki też. Sheryl Ziegler, terapeutka dzieci i rodziców, opisuje zjawisko zaobserwowane wśród swoich klientów: wypalenie macierzyńskie. I co najważniejsze, podpowiada, jak sobie z nim radzić.

Dlaczego jestem ciągle zmęczona?

Matki żyją w nieustannej gotowości do odpowiadania na potrzeby innych. Która z nas nie zna uczucia przytłoczenia i otumanienia po całym dniu z dziećmi? Ta sama bajka czytana po raz setny, nieustanne poszukiwanie zdrowego jedzenia dla wybrednego czterolatka, przygotowanie wyszukanego kostiumu na przedstawienie i oczywiście odwożenie dzieci do szkoły, przedszkola i na zajęcia. Ziegler, opierając się na aktualnej wiedzy psychologicznej, wskazuje, że matki cierpią na podobny syndrom wypalenia co pracownicy. Z tą różnicą, że tej pracy nie można zmienić, nie można wziąć od niej urlopu ani pójść na zwolnienie chorobowe.  To, czego doświadczają matki, to chroniczny stres, to życie w ciągłym napięciu. O ile w małych dawkach stres jest mobilizujący, o tyle odczuwany bez ustanku sieje spustoszenie w głowie i ciele. Autorka zaprasza do przyjrzenia się własnym reakcjom oraz sugeruje włączenie prostych strategii radzenia sobie z nadmiernym stresem.

Przyjaźń po dzieciach – czy to możliwe?


Nawet konieczne! Jak wykazuje autorka, kobiety potrzebują innych ludzi, aby efektywniej radzić sobie ze stresem. To właśnie jest ich siłą, choć tak trudną do wypracowania. Kiedy matki rozmawiają przez telefon, zazwyczaj muszą jednocześnie odpowiadać na nieustanne pytania dzieci. Często wręcz kończą połączenie, by utulić płaczące niemowlę albo by wytrzeć wodę w łazience – bo dzieci właśnie teraz postanowiły bawić się w żeglarzy… w umywalce. Matce trudno też utrzymywać kontakty z bezdzietnymi koleżankami, bo na pytanie „co u ciebie?” niemal automatycznie recytuje tę samą litanię skarg: na niewyspanie, na katar, na prace domowe dzieci. Jest też druga strona medalu: kiedy zmęczona matka czuje, że inne kobiety lepiej sobie radzą w tej roli, niechętnie dzieli się z nimi własnym poczuciem beznadziei, monotonii, wyczerpania czy chęcią schowania się przed własnymi dziećmi. Ziegler stawia ogromny nacisk na budowanie sieci wsparcia oraz dzielenie się swoją codziennością z innymi kobietami. Zadzwoń (nie napisz!) dziś do swojej przyjaciółki, z którą nie rozmawiałaś od dawna, albo zagadaj inną mamę w przedszkolnej szatni. Poszukaj przyjaciółek. Czasem nie musi was łączyć nic więcej niż to, że macie dzieci – to naprawdę może wystarczyć. I zapamiętaj: to nie jest strata czasu, to najważniejsza inwestycja w twoje zdrowie psychiczne. Nic nie może stać wyżej na liście priorytetów – ani mycie podłogi, ani składanie prania.

Dziadkowie – przyjaciele czy wrogowie?


Każdy, kto wychowuje dzieci z dala od rodziny, może wyobrażać sobie idylliczny obraz dziadków. A to odbiorą maluchy z przedszkola, a to popilnują ich wieczorem, by młodzi rodzice udali się na randkę. Jednak rzeczywistość na ogół ma się nieco inaczej. Ci, którzy mają dziadków pod ręką, zazwyczaj toczą zacięte boje o ilość cukru w posiłkach dla dzieci czy o czas spędzany przed ekranem, znoszą też krytyczne uwagi na temat czystości domów. I tak źle, i tak niedobrze. Autorka zachęca  do budowania relacji z mamami (i teściowymi), chodzenia na ustępstwa, doceniania plusów górujących nad minusami. Znalezienie czynności, które lubi się wykonywać wspólnie, też może być pomocne.  

„Potrzebna jest cała wioska, aby wychować dziecko”


Każdej z mam potrzebne jest wsparcie w wychowaniu, to znaczy ktoś, do kogo może zadzwonić w razie „awarii” i niemożności odebrania dzieci z przedszkola czy szkoły. Autorka zachęca do tego, aby mieć przyjaciół czy sojuszników w każdej sferze życia – innych mamy z przedszkola, sąsiadów czy kolegów z pracy. Nie z każdym muszą łączyć cię tak samo bliskie relacje. Kolega z pracy niekoniecznie sprawdzi się w roli niani czterolatka, ale z powodzeniem odbierze twoją paczkę z paczkomatu. Podobnie sąsiadka – nawet jeśli nie jesteście bliskimi przyjaciółkami, może przypilnować twojego malucha na placu zabaw, jeśli i tak spędza tam czas ze swoim dzieckiem.

Co się stało z moim związkiem?


Nie trzeba być specjalistą, by wiedzieć, że małżeństwo, w którym są dzieci, to ogromne wyzwanie, i to nie tylko logistyczne. Wiele par zauważa, że ich rozmowy ograniczają się do omówienia bieżących spraw. Kobiety chciałyby doświadczać bliskości, ale boją się ją inicjować, żeby nie została odebrana jako zaproszenie do seksu. Wiele z nich unika zbliżenia na różne sposoby, np. zasypiając z dziećmi czy tworząc niekończące się listy zadań. Autorka podpowiada, jak sobie z tym radzić. Mówi do par: szukajcie czasu tylko we dwoje, okazujcie sobie czułość, nie czekajcie z rozmową do czasu, aż dzieci pójdą spać, a nawet (takie proste!) nawiązujcie kontakt wzrokowy – nie patrzcie w ekran komputera.


W „Wypalonej mamie” przeczytasz historie kobiet takich jak ty, które mogłyby być twoimi przyjaciółkami, sąsiadkami, mamami ze szkoły. Zapewne w każdej z nich odnajdziesz kawałek siebie. Nie tylko ty spędzasz godziny na wybieraniu idealnych kapci do przedszkola i najlepszych zajęć dodatkowych, nie ty jedna sprawdzasz zawartość cukru w płatkach śniadaniowych. Nie tylko ty czujesz, że nie wyrabiasz na zakrętach, bo jesteś nieustannie zajęta. Nie tylko ty czujesz się winna, że pracujesz i poświęcasz dzieciom za mało uwagi. A może nie pracujesz, tylko zarządzasz domem i czujesz się mało wartościowa, bo twój dzień wypełnia ogarnianie domu i dzieci. Nie tylko ty ciągle chorujesz. Nie tylko ty bez ustanku przeglądasz Instagrama i Facebooka, aby mieć choć namiastkę normalności ze świata dorosłych. Nie tylko ty…


Musimy się z tym zmierzyć, i ty, i ja. Dla siebie, dla naszych rodzin, dla naszych dzieci. Nim wypalenie przejdzie w depresję lub zaburzenia lękowe, nim będziemy czuć, że toniemy i nie ma dla nas ratunku.


To książka, po którą zdecydowanie powinnaś sięgnąć, jeśli jesteś mamą. Nie jesteś sama! Są nas miliony!

Książka dostępna jest na stronie Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego.

Marta Cieśla
Marta Cieśla

Marta Cieśla – psycholog, psychoterapeutka poznawczo-behawioralna, założycielka Gabinetu Psychoterapii ESPERI. W swojej pracy ceni metody o udowodnionej skuteczności, budowanie więzi i wiarę w nieograniczony potencjał człowieka. Wspiera dzieci i nastolatki w radzeniu sobie z lękiem, depresją, zaburzeniami odżywiania a także w minimalizowaniu wyzwań związanych z ADHD czy spektrum autyzmu. Równocześnie wspiera rodziców w rozwoju kompetencji wychowawczych i towarzyszy im w zmianach w procesie psychoterapii. Prowadzi Gabinet Psychoterapii ESPERI na warszawskim Mokotowie. Prywatnie zapalona podróżniczka z dziećmi w plecaku, mama trzech chłopców.
https://esperi.pl https://www.facebook.com/EsperiCWR


Artykuł powstał we współpracy z Gdańskim Wydawnictwem Psychologicznym.

Join the discussion One Comment

  • dommieszkani pisze:

    Szczególnie początki macierzyństwa są trudne, gdy trzeba odnaleźć się w zupełnie nowej roli. Jednak warto pamiętać, że opieka nad dzieckiem to nie tylko zadanie kobiety, ale też jej partnera. Książka na pewno warta przeczytania, o ile przemęczona mama znajdzie na nią czas.

Leave a Reply