Zaburzenia odżywiania

 

Anoreksja, bulimia, napadowe objadanie się – w naszym kręgu kulturowym występowały „od zawsze”, tzn. badacze odnajdują opisy osób, które prawdopodobnie chorowały na zaburzenia odżywiania już w tekstach starożytnych lekarzy, były one jednak niezmiernie rzadkim zjawiskiem. Dopiero II połowa XX wieku i wiek XXI przyniosły ogromną zmianę w tym zakresie: zachorowań na zaburzenia odżywiania jest coraz więcej, chorują coraz młodsze dziewczynki, więcej też mówi się o chorujących mężczyznach (choć doniesienia o chorych na anoreksję nastoletnich chłopcach pojawiały się również w dawnych tekstach).

Reklama

 

Presja szczupłości

 

Wzrost liczby zachorowań jest tak widoczny, że stał się obiektem zainteresowania nie tylko lekarzy i psychologów, ale także socjologów i kulturoznawców. Większość badaczy jest zgodnych, że odpowiedzialna za niego jest współczesna presja szczupłości i sprawności lansowana w mediach. Patrząc na zdjęcia nienaturalnie chudych i pozbawionych kobiecych kształtów modelek, zapominamy, że efekt ten jest osiągany przez Photoshop i nawet te kobiety w rzeczywistości wyglądają inaczej niż zdjęciach. Szczególnie trudno radzą sobie z tą presją niepewnie czujące się w swojej nowej roli nastolatki. Jeszcze większym ryzykiem zachorowania obarczone są osoby, od których szczupłości, a nawet chudości, wymaga się z powodu ich pracy (modelki, baletnice) lub uprawianej dyscypliny sportu (np. gimnastyka artystyczna, skoki narciarskie).

 

Utrata kontroli

 

„Podstępność” zaburzeń odżywiania polega na tym, że początkowo osoba chora, a nawet jej bliscy, mogą mieć wrażenie, że pewne zachowania związane z jedzeniem nie są objawami choroby, a jedynie wybranym stylem życia i w każdej chwili można nad nimi zapanować. Dopiero wraz z rozwojem choroby okazuje się, że osoba ta zupełnie utraciła kontrolę nad jedzeniem (lub niejedzeniem), a jej stan jest poważny (czasem nawet na tyle, że konieczna jest hospitalizacja). Dlatego tak ważne jest wczesne dostrzeżenie niepokojących objawów i właściwa reakcja na nie.

Reklama

 

Objawy choroby

 

Niepokojące sygnały to, gdy Ty lub bliska Tobie osoba:

  • je zdecydowanie mniej niż wcześniej lub nieustannie przedłuża i/lub zaostrza dietę, mimo że dotychczasowa dieta dała planowany efekt; jednocześnie postrzega siebie jako osobę „grubą” i nieatrakcyjną, choć masa ciała jest prawidłowa lub zbyt niska;
  • ma napady objadania się (np. opróżnia kuchnię ze wszystkiego, co nadaje się do jedzenia), po których wymiotuje (lub stosuje inne sposoby zapobiegania przybieraniu na wadze, np. środki przeczyszczające, głodówki lub intensywne ćwiczenia);
  • je zdecydowanie więcej niż inni lub ma napady objadania się, co prowadzi do znacznej nadwagi i otyłości;
  • obsesyjnie skupia się na zdrowym odżywianiu, co uniemożliwia jej normalne funkcjonowanie w gronie rodziny i rówieśników/przyjaciół.

 

Działaj!

 

Wymienione objawy mogą wskazywać na rozwój któregoś z rodzajów zaburzeń odżywiania, odpowiednio: anoreksji, bulimii, nadmiernego objadania się lub ortoreksji. Jeśli takie objawy dostrzegasz u siebie, działaj – nikła szansa, że same znikną. Jeśli takie objawy dostrzegasz u kogoś bliskiego, porozmawiajcie o tym, zachęcaj do leczenia, choć rozmowa może być naprawdę trudna. Trzeba pamiętać, że im wcześniej osoba chora rozpocznie leczenie, tym większe ma szanse na całkowite wyleczenie i na to, że nie zdążą rozwinąć się groźne dla zdrowia i życia powikłania. Do kogo się udać? Do lekarza psychiatry i do psychoterapeuty. Lekarz postawi właściwą diagnozę, może też zalecić wspomagającą leczenie farmakoterapię. W skrajnych przypadkach może zalecić, aby leczenie rozpocząć od pobytu w szpitalu, gdzie terapia jest bardzo intensywna i pomaga opanować zagrażające życiu objawy. U psychoterapeuty natomiast rozpocznie się terapia, poprzedzona konsultacją, podczas której ustalony zostanie kontrakt, czyli przede wszystkim cel, zakres i czas trwania terapii. Należy przy tym pamiętać, że psychoterapia jest w tej chwili podstawową metodą stosowaną w leczeniu zaburzeń odżywiania.

 

Emocje

 

Powyżej, pisząc o objawach poszczególnych zaburzeń odżywiania, wymieniłam objawy najbardziej widoczne „na zewnątrz”. Dla mnie jednak, jako psychoterapeutki, kluczowe jest to, co dzieje się w głowie i emocjach osoby chorej. To, co zawsze dostrzegam w czasie pierwszego spotkania z osobą zgłaszającą się konsultację z powodu zaburzeń odżywiania, to cierpienie i smutek. Nawet jeśli jest to osoba, która intensywnie się odchudza lub zdrowo odżywia i osiąga w tym zaplanowane rezultaty, to nie jest z tego powodu szczęśliwa – raczej doświadcza niepewności, lęku, źle siebie ocenia. Z kolei osoby, które czują, że utraciły kontrolę nad jedzeniem, szczególnie silnie doświadczają wstydu i niskiej samooceny. Początkowo w rozmowie dużo miejsca zabiera temat jedzenia, potem zaś okazuje się, że moja klientka lub klient przede wszystkim czuje się samotny lub nierozumiany przez otoczenie, często kłóci się z rodzicami i rodziną, nie ma prawdziwych przyjaciół lub ma trudności ze zbudowaniem trwałego związku z drugą osobą. Rodzaj doświadczanych trudności w kontaktach z ludźmi jest oczywiście różny w zależności od wieku i sytuacji życiowej osoby chorej, ale w jakiejś formie pojawia się niemal zawsze.

 

Zdrowienie

 

Moja wiedza i doświadczenie potwierdzają, że koncentracja na tych, pozornie niezwiązanych z chorobą, problemach jest bardzo skuteczną metodą pomagania osobom cierpiącym na zaburzenia odżywiania. Przyjmuję (podobnie jak bardzo wielu terapeutów pracujących z osobami cierpiącymi na zaburzenia odżywiania), że problemy dotyczące jedzenia są jedynie objawem, pewnym sygnałem trudności i głębszych problemów osoby chorej. Dopiero rozwiązanie tych problemów sprawia, że objawy tracą swoją funkcję: osoba chora umie zadbać o siebie i swoje potrzeby w bardziej konstruktywny sposób, czuje się pewniejsza siebie i silniejsza, odzyskuje kontrolę tam, gdzie to konieczne i jednocześnie może „odpuścić” w innych obszarach. Wraca do zdrowia.

 

Nie poddawaj się

 

Wśród osób chorujących na zaburzenia odżywiania są takie, u których choroba ma charakter przewlekły – tzn. chorują już wiele lat, mają za sobą jedną lub kilka mniej lub bardziej udanych terapii, często również pobyty w szpitalu. Nie wierzą, że może im się udać pokonać chorobę, że ktoś im może jeszcze pomóc. Takie osoby zachęcam do dalszych prób. Czasem dopiero po wielu latach chorowania pojawia się moment gotowości do leczenia, a podjęta wtedy terapia może przynieść bardzo dobre rezultaty.

 

Ewelina Krupniewska – psycholog, certyfikowana psychoterapeutka Gestalt, absolwentka Wydziału Psychologii UW oraz podyplomowej czteroletniej Szkoły Psychoterapeutów i Trenerów Grupowych w Instytucie Integralnej Psychoterapii Gestalt. Pracuje w Warszawie w Ośrodku Pomocy Psychologicznej „Therapeuticus” i w Specjalistycznej Poradni Rodzinnej dzielnicy Wawer. Prowadzi terapię indywidualną osób dorosłych oraz indywidualną i grupową terapię dzieci.

www.therapeuticus.pl

Reklama

Join the discussion 3 komentarze

Leave a Reply