Przywykliśmy do myślenia o lęku jako o emocji, która wpływa na nasze ciało, wysyłając najczęściej niekomfortowe sygnały w postaci bólu, przyspieszonego oddechu, drżenia rąk. Kiedy serce wali jak oszalałe, skupiamy się na tym uczuciu, objawie, bo nie czas wszak myśleć o fundamentach naszych reakcji, systemie operacyjnym, sprawcy zamieszania, czyli… o mózgu. Temat lęku zaczyna się krok wcześniej, a krople potu na czole, czy nerwowe skubanie skórek przy paznokciach, to tylko obserwowalny dla nas i innych efekt. Zjawiska te doskonale opisano w książce „Zalękniony mózg”, gdzie autorzy, C.M. Pittman i E.M. Karle, wychodząc od źródła brną aż do celu, czyli nauki kontroli własnych reakcji.

 

Bazując na biologicznych fundamentach mechanizmów, autorki ujmują temat w sposób kompleksowy, to znaczy uwzględniający pojawiające się emocje, które błyskawicznie ogarniają nasz umysł i ciało. Natychmiastowa reakcja pokazuje, jak silnie połączone są te dwie części. Zdrowie psychiczne jest tak samo ważne jak zdrowie fizyczne – brzmi promowane często przez Zdrową Głowę hasło. Musimy natomiast uświadomić sobie stopień, w jakim nasza biologia, fizjologia i cielesność, wpływają na naszą psychikę. To nierozerwalne, uzależnione od siebie systemy! Autorki szeroko wyjaśniają działanie kory mózgowej i ciała migdałowatego czyli dwóch struktur grających pierwsze skrzypce w powstawaniu lęku. Brzmi groźnie i może się wydawać, że to książka dla fachowców? Nic bardziej mylnego! Ucząc się o biologii swojego mózgu łatwiej jest nam, czytelnikom, zrozumieć mechanizm jego działania i sposób, w jaki wpływa na wcześniej wspomniane elementy. Taka perspektywa pozwala spojrzeć na siebie jak na mapę, w której każdy ruch niesie za sobą określone konsekwencje, takie jak skręt w ślepą uliczkę furii, czy gwałtowny zjazd na autostradę lęku. Jak z niej zjechać? Procesy zachodzące w tych obszarach przestają być wiedzą tajemną dostępną tylko studentom, czy specjalistom, a poznanie ich funkcji jest kluczem do rozumienia lęku i radzenia sobie z nim. Rozumiejąc mechanizmy działania struktur mózgu, łatwiej jest nam zwizualizować procesy, które w nas zachodzą, a co za tym idzie, przy wykorzystaniu praktycznych ćwiczeń zawartych w książce, rzucić własnemu lękowi rękawice!

 

Zalękniony mózg

Zalękniony mózg

Brnąc przez rozdziały tej książki (i bynajmniej nie jest to ciężka droga, a fascynująca przejażdżka niemalże po zwojach naszego mózgu) znajdziemy m.in. objawy reakcji lękowych, przykładowe myśli automatyczne, które tak nachalnie wdzierają się w naszą rzeczywistość, narzucając często niekorzystny dla nas punkt widzenia. I chociaż mogą wydawać się oczywiste, bo przecież wiemy już, że przyspieszone bicie serca jest reakcją na stres, to dolegliwości żołądkowe niekoniecznie przypiszemy emocji, prawda? A nawet jeśli, to jak nie narażać się na tego typu nieprzyjemności, które dodatkowo zwiększają nasz lęk i napędzają wielką machinę strachu, z której tak trudno się uwolnić?

 

Szczegółowo opisane objawy lęku, a tym samym unaocznione, łatwiejsze są do identyfikowania, skłaniają do zastanowienia się i zauważenia ich w życiu codziennym. Jednocześnie zwracają uwagę jak uniwersalne są objawy, które nam wydają się wyjątkowe. Tak, tak, spokojnie, inni też tak mają 🙂 Komu z nas nie pocą się dłonie i nie drży nerwowo kącik ust tuż przed wystąpieniem publicznym, czy egzaminem?

 

Z drugiej strony „Zalękniony mózg” odwraca również sposób myślenia o objawach. Czy reakcja ciała, tak jak np. pocenie się rąk jest bezwzględnym sygnałem, że dzieje się coś złego? Krytycyzm do własnych myśli i poddawanie procesowi zdroworozsądkowego myślenia są tym, na co autorki również kładą nacisk.

 

Dlatego, mogę twierdzić, że praktyczna wiedza zawarta w tej książce redukuje poczucie bezradności i daje moc sprawczą, ponieważ czytelnik „wyciągnięty” zostaje z pozycji biernego obiektu atakowanego przez lęk, a staje się aktywnym przeciwnikiem, kontrolującym, czynnie i świadomie odbierającym to, co dzieje się wokół. Unikanie? Nie ma mowy, konfrontacja i mierzenie się z trudnościami, zdobywanie wiedzy o mechanizmach jest, w myśl tej książki, pozycją wyjściową do poprawy funkcjonowania.

 

I jeszcze jedno, nie musimy obawiać się tzw. naukowego bełkotu. Czyta się przyjemnie. Natomiast praca nad zmianą przy pomocy tej książki, to właśnie… praca. Ale moim zdaniem, warto 🙂

 

Książka dostępna jest w księgarni wydawnictwa.

 

Aleksandra SobolewskaAleksandra Sobolewska, studentka III roku psychologii na Uniwersytecie SWPS, członkini Naukowego Koła Psychoterapii, recenzentka portalu zdrowaglowa.pl.

 

 

 

Artykuł powstał we współpracy z Wydawnictwem Uniwersytetu Jagiellońskiego.

.