Zdrowy egoizm w rodzinie chorego

 

Gdy na spokojnym horyzoncie życia pojawia się znikąd choroba przewlekła, często zagrażająca życiu, nagle wszystko ulega zmianie. Zarówno rzeczy małe, zwykłe, codzienne – jak np. domowe rytuały, po rzeczy wielkie, nad którymi rzadko się pochylamy – priorytety, wartości. I wydawać by się mogło, że dotyczy to osoby, która słyszy diagnozę. Oczywiście, że tak. Lecz nie tylko. Podobne myśli i emocje, których doświadcza chory, towarzyszą jego bliskim.

Reklama

 

Chory? Tak! A rodzina?

 

W ostatnim czasie wiele dziej się na polu zwiększania świadomości na temat tego, jak ważną rolę ma dobra komunikacja z chorym, poprawne przekazywanie trudnych informacji, a także w jaki sposób choremu towarzyszyć i jak reagować na jego potrzeby. Są to kwestie istotne i cieszy rosnące zaangażowanie świata nauki, mediów oraz społeczeństwa. Wielu chorych potwierdza, że odczuwa zmianę. Choroba przestaje być tematem tabu. Nie mniej jednak odnoszę wrażenie, że w cieniu nadal pozostają bliscy chorego. Ci, którzy są z nim na co dzień także doświadczają choroby i jej skutków zarówno fizycznych, ekonomicznych, ale także psychologicznych i społecznych. Analizując materiały do niniejszego artykułu dochodzę do wniosku, że o rodzinie chorego pisze się zazwyczaj w kontekście roli, jaką spełnia wobec osoby chorującej. A przecież bliscy chorującego to odrębne byty, ze swoimi emocjami i potrzebami. Te niestety w czasie trwania choroby zostają zepchnięte na dalszy plan. Czy tak powinno być? Czy taka strategia służy – komu, na jak długo? Jakie mogą być konsekwencje zapomnienia o sobie?

 

Liczni autorzy wyróżniają różne etapy psychologicznego przystosowania się do choroby. Najbardziej znaną i powszechną jest teoria Kübler – Ross, która podaje, że osoba chorująca przechodzi od zaprzeczenia, poprzez gniew, targowanie się i depresję do akceptacji stanu, w którym się znajduje, Osińska natomiast wyszczególnia trzy etapy reakcji na chorobę: zaskoczenie, poszukiwanie równowagi oraz zdobywanie umiejętności chorowania, czy też uwolnienie się od uzależnień choroby. Reasumując, niemal u każdego chorego w reakcji na chorobę możemy zaobserwować proces rozpoczynający się od szoku, niedowierzania, unikania, czy też zaprzeczania chorobie, złości, smutku, zagubienia, po zwrot ku przyszłości i akceptację aktualnej sytuacji. Trudna sytuacja choroby dotyka dokładnie w ten sam sposób bliskich chorego. W rzeczywistości oznacza to, że osoba bliska przechodzi przez te same etapy psychicznego przystosowywania się do choroby, co sam chory. Trudność jednakże polega na tym, że nie zawsze w tym samy czasie. Zarówno chory, jak i jego bliscy mogą przyjmować różne postawy wobec pojawiającej się, czy też już trwającej, choroby. W jednej rodzinie można zaobserwować kilka znacznie różniących się postaw – np. wycofanie, aktywna walka, przejęcie inicjatywy i organizacji etc. Brak świadomości tego procesu może zaowocować konfliktem w rodzinie, wynikającym z poczucia niespełnionych oczekiwań i powinności.

Reklama

 

Oczekiwania i powinności wobec bliskich pacjenta mają także ci, którzy towarzyszą im na co dzień oraz pracownicy służby zdrowia. Zdarza się, że lekarze czy pielęgniarki traktują osoby bliskie „normalnie”, tj. o ile trudną informację o stanie zdrowia przekazują choremu z pamięcią o empatii i pewnych zasadach, o tyle rozmowy z rodzinami odbywają się często z pominięciem tychże kwestii. Tymczasem należy pamiętać, że osoby bliskie chorego także doświadczają w tym momencie silnych emocji. Te niejednokrotnie znacznie utrudniają przyswojenie podanej informacji, wpływają na zachowanie i zdolność percepcji. Z rozmów, jakie prowadzę na co dzień z bliskimi chorych, wynika że są oni poddawani pewnego rodzaju presji społecznej, ukrytej pod pozorem wsparcia i motywowania do działania. Wobec bliskich chorego wielokrotnie kierowane są słowa „musisz być silny”, „podziwiam cię, ja nie dałbym rady”, „nie możesz płakać”. De facto takie komunikaty doprowadzają do niepozwalania sobie na czucie niekomfortowych emocji, kumulowanie ich, przybieranie postawy walki. Może to skutkować rozdrażnieniem, trudnością z koncentracją, poczuciem zmęczenia, odosobnienia, niezrozumienia, a także trudnościami ze snem czy też bólem. Udzielanie oczekiwanego wsparcia choremu przychodzi z większym trudem, co powoduje natężenie niekomfortowych emocji, a co za tym idzie – objawów ze strony ciała. Jak przerwać to koło? Odpowiedzią może być przejście z postawy altruistycznej osoby bliskiej do zdrowego egoizmu.

 

Racjonalny egoizm = zdrowie psychiczne i siły

 

Egoizm w powszechnym rozumieniu ma wydźwięk mocno negatywny. Jak podaje słownik języka polskiego „egoizm – postawa charakteryzująca się nadmierną lub wyłączną miłością samego siebie, podporządkowaniem własnym potrzebom interesów innych ludzi, myśleniem wyłącznie o sobie i swoich korzyściach”. Warto jednak zauważyć, że egoizm jest postawą rozciągniętą na pewnym kontinuum, gdzie z jednej strony leży altruizm, z drugiej egoizm rozumiany według przytoczonej definicji. Pomiędzy nimi mieści się egoizm racjonalny, czy też zdrowy egoizm, polegający na zauważaniu siebie, swoich potrzeb, komfortu i dyskomfortu. Niezwykle istotne jest danie tym uczuciom i odczuciom przestrzeni na zaistnienie, potraktowania ich z uważnością. Zdrowy egoizm, w moim rozumieniu, to odniesienie się do samego siebie z szacunkiem i życzliwością, niezależnie od tego, jakie emocje w danym momencie grają pierwsze skrzypce. Zauważenie i pozwolenie sobie na doświadczenie każdego rodzaju emocji jest niezwykle cenne i zdrowe dla stanu psychicznego. Opieka i towarzyszenie osobie chorującej jest bowiem bardzo obciążające emocjonalnie. Niejednokrotnie osoby bliskie biorą na swoje barki odpowiedzialność za stan emocjonalny chorego, dodatkowo dźwigając swoje lęki i wątpliwości. Aby móc dobrze, a co najważniejsze – w dłuższej perspektywie czasowej, towarzyszyć chorującemu, niezbędne jest zadbanie o siebie i swoje potrzeby. W przeciwnym razie mogą pojawić się objawy wypalenia emocjonalnego takie, jak: zniechęcenie do opieki nad chorym lub towarzyszenia mu, rozdrażnienie, pesymizm, obojętność, poczucie obniżenia własnej wartości, trudności z koncentracją, uczucie zmęczenia, bezsenność czy bóle fizyczne. W takim stanie emocjonalno-fizycznym trudnym jest sprawowanie efektywnej opieki nad osobą chorującą, czy też udzielanie jej wsparcia. Z tego względu niezbędne staje się zadbanie bliskich chorującego o samych siebie.

 

W jaki sposób tego dokonać?

 

Pierwszym krokiem w wypracowaniu postawy zdrowego egoizmu, czyli zauważania siebie jest konfrontacja z samym sobą i odpowiedzenie sobie na pytania oraz zapisanie odpowiedzi na kartce:

  • Gdzie teraz jestem?
  • Gdzie w tej sytuacji, na tu i teraz, jest moje miejsce?
  • Jakie są moje potrzeby na tu teraz (wymień minimum pięć)?
  • W jaki sposób je zaspokajam? Co się z nimi dzieje?
  • Jak traktuję siebie? Czy w taki sposób chciałabym/chciałbym być traktowany przez innych? Jak chciałabym/chciałbym być traktowany przez innych?

 

Kolejnym zadaniem niech będzie dokończenie zdania:

  • Towarzyszenie mojej bliskiej osobie jest dla mnie ………………………… – wypisz 20 kontynuacji powyższego zdania. Ważne, abyś nie oceniała/oceniał siebie. Po prostu pozwól sobie pisać.

 

Przypatrując się swojej kartce zastanów się, czy twoje myślenie o sobie w tej sytuacji chroni cię, służy ci, czy też na dany moment nie jest ci pomocne, a tym samym zdrowe dla ciebie?

 

Przekonania, które mamy na różne tematy są bowiem pewnym zbiorem myśli, które towarzyszą człowiekowi w trakcie jego życia, uaktywniając się w danych sytuacjach. Niestety rzadko kiedy przypatrujemy się tymże myślom nieco z boku, by sprawdzić czy są w danym momencie użyteczne, pomocne, czy też wręcz szkodliwe i blokujące. Fantastycznym może okazać się nowe przekonanie, że nie każda moja myśl musi być dobra na ten moment. Natomiast świadomość, iż mogę wybierać spośród pojawiających się myśli te, które aktualnie najbardziej mi służą, jest niezwykle uwalniająca i zdrowa dla stanu psychicznego i emocjonalnego.

 

Spójrz zatem ponownie na swoją kartkę, przeczytaj swoje myśli i przekonania. Co czujesz, gdy je czytasz? Jakie uczucia się pojawiają przy każdym z nich? Czy to jest dokładnie to, co chcesz teraz czuć?

 

Jeżeli tak – odłóż kartkę. Powróć do tego ćwiczenia raz w tygodniu lub za każdym razem, gdy poczujesz taką potrzebę. Pamiętaj, że zarówno myśli, przekonania, stan psychiczny i emocjonalny ulegają ciągłej zmianie. Warto sprawdzić czy nadal czuję się tak, jak chciałabym/chciałbym się czuć.

 

Jeżeli nie – zastanów się i zapisz:

  • Co takiego mogłoby się zadziać, abyś mogła/mógł poczuć się tak, jak chciałabyś/chciałbyś się czuć? Wypisz listę 20 czynników. Zaznacz te, na które masz realny wpływ.
  • Co możesz zrobić dla siebie, aby poczuć się tak, jak chciałabyś/chciałbyś się czuć? Wypisz listę 20 czynności. Zaznacz trzy, które możesz zrobić od zaraz.
  • Jak chciałabyś/chciałbyś myśleć o sobie w tej sytuacji, aby poczuć się tak, jak chciałabyś/chciałbyś się czuć? Wypisz listę 20 nowych myśli. Gdy napotkasz na trudność pomyśl i zapisz, jakie przekonania mogą mieć ci, których znasz i uważasz, że dobrze sobie radzą w sytuacji podobnej do twojej lub trudnej. Z których z nich możesz skorzystać?
  • Zacznij działać! Z dobrą myślą o sobie, z szacunkiem do siebie i troską. Zacznij wprowadzać zapisane czynności i powtarzać te nowe myśli, które służą ci na ten moment. Uwaga! Zapewne zakradnie się „ocenianie i krytykanctwo”. To zupełnie naturalne. Dawne nawyki i przekonania nie będą chciały z łatwością ustąpić miejsca nowym. Pomiń ocenianie – niech będzie jak fale w morzu – przypłynie i odpłynie, a ty rób dalej to, co ci służy.

 

W moim przekonaniu towarzyszenie osobie chorującej jest jak udział w maratonie. Aby towarzyszyć tak długo, jak jest potrzeba, należy równomiernie rozłożyć siły. Zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Tak, jak podczas biegu maratończyk dba o siebie i uzupełnia wodę oraz elektrolity, tak osoba bliska chorującemu ma prawo zadbać o siebie – swoją fizyczność i emocje. I ma prawo być zmęczona, mieć poczucie braku sił, chęci płaczu i krzyku. Niemniej jednak warto zastanowić się czy nie jest to alarm od organizmu, by zwrócić uwagę na siebie, pozwolić sobie na regenerację, drobną przyjemność, spacer? Tylko wtedy możliwe jest dalsze efektywne bycie obok osoby chorującej, gdy osoba towarzysząca potrafi odnawiać swoje siły.

 

Zwracaj uwagę na siebie. Zwracaj uwagę na to, co mówi twoje ciało, co podpowiadają ci twoje emocje i intuicja. Dzięki temu zwiększasz prawdopodobieństwo na ukończeniu tego wyczerpującego maratonu.

 

Bibliografia:

  • Osińska Krystyna (red.): Refleksje nad etyką lekarską. Wydawnictwo Archidiecezji Warszawskie Warszawa 1990
  • Kübler – Ross Elisabeth: Rozmowy o śmierci i umieraniu. Media Rodzina 2007
  • Maultsby jr. Maxie C.: Racjonalna Terapia Zachowania. Podręcznik Terapii Poznawczo-Behawioralnej. Wydawnictwo Wulkan 2013

 

Magdalena Mikulska – psycholog, psychoonkolog z zamiłowania i pasji. Na co dzień pracuje w Puckim Hospicjum. Jej celem i marzeniem jest inspirowanie chorujących i ich bliskich do wykorzystywania swojego potencjału i życia z życzliwością wobec siebie.

Reklama