Znowu zachciało mi się żyćSą takie chwilę w życiu, że nie wiesz co będzie pierwsze obłęd czy śmierć. Nie dawałam już sobie rady sama ze sobą, więc postanowiłam coś zmienić. Zaczęłam od ośrodka “Radzimowice” a potem poszło już dalej, terapia indywidualna, grupowa, mnóstwo różnych form. Czy się bałam? Bardzo się bałam, pierwsze co to myślałam o tym jak osoba, która nie przeżyła tego co ja, może mnie zrozumieć, czy w ogóle jest w stanie mi pomóc? Bałam się oceny, krytyki, odrzucenia, ale mimo to postanowiłam zaufać. Spisałam sobie cele i to co chciałabym zmienić w moim życiu, zmieniło się bardzo dużo, więcej niż oczekiwałam. Zmieniło się moje podejście do wszystkiego, ale przede wszystkim znowu zachciało mi się żyć. Na terapiach dużo emocji, od krzyku do łez, było ciężko, ale jeśli miałabym to powtórzyć to zrobiłabym to jeszcze raz. Na wiele sytuacji reagowałam bardzo emocjonalnie i impulsywnie, teraz nie jestem już taka “narwana”. Daję sobie prawo do tego by mieć zły dzień, choć nie jest to taki proste. Kiedy ja zaczęłam się zmieniać, zainspirowałam też inne osoby do zmiany, do terapii, do tego by szukały pomocy. Otwarcie mówię o moich doświadczeniach, dzielę się tym co dostałam, wsparciem, ciepłem, pozytywną energią. Najważniejsza dla mnie w terapii jest to by nie iść na nią dla matki, brata, partnera, tylko dla siebie. Jak przypominam sobie swój obraz sprzed kilku lat i teraz to widzę dwie różne osoby ,teraz w końcu czuję i jestem.

Terapia to inwestycja na całe życie, to coś dobrego dla siebie, a DOBRO POWRACA.
Reklama