ARTYKUŁY

Życie powinno być coraz łatwiejsze. Tak jednak nie jest. Rozmowa z prof. Stevenem Hayesem

By 13 stycznia 2021 No Comments
Życie powinno być coraz łatwiejsze. Ale takie nie jest. Rozmowa z prof. Stevenem Hayesem

Pamiętam siebie kilka(naście) lat temu, kiedy pierwszy usłyszałam o ACT (czyt. Akt, ang. acceptance & commitment therapy; pol. terapia akceptacji i zaangażowania). Pierwszą książką, jaką przeczytałam o tej terapii, była “W pułapce myśli. Jak skutecznie poradzić sobie z depresją, stresem i lękiem”. Wtedy do mojej psychoterapeutycznej biblioteczki na stałe zagościły dzieła profesora Stevena Hayesa, amerykańskiego psychologa, badacza, twórcy ACT. Dziwne są losy i nieprzewidywalne ścieżki życia, bo parę lat później miałam olbrzymią przyjemność porozmawiać z profesorem przy okazji wydania w Polsce jego najnowszej książki, Umysł Wyzwolony”. O elastyczności psychologicznej, autentycznym życiu, akceptacji i o tym, dlaczego profesor Hayes uważa siebie za dziwaka przeczytacie w tej, być może jednej z najważniejszych, najbardziej kojących i wspierających rozmów, jakie miałam przyjemność do tej pory przeprowadzić.

Joanna Gutral: Wiem, że rozpoczynam naszą rozmowę bardzo szeroko postawionym pytaniem i jest to pytanie, na które odpowiedź mogłaby wypełnić pare książek. Jednak chcę je zadać, ponieważ, moim zdaniem, zasobem naszego portalu jest to, że stawia na psychoedukację nie tylko dla specjalistów i studentów psychologii, ale dla wszystkich tych, którzy chcą rozumieć siebie samych, zatem: czym w zasadzie jest terapia akceptacji i zaangażowania? 

Steven Hayes: To zbiór metod ukierunkowanych na procesy, które badaliśmy przez czterdzieści lat. W gruncie rzeczy, próbowaliśmy rozgryźć ludzki umysł, by dowiedzieć się, dlaczego tak trudno jest być człowiekiem. To prawie pytanie egzystencjalne, które musisz sobie zadać, kiedy masz wszystko, czego dusza zapragnie, i każdy byłby szczęśliwy na twoim miejscu, ale ty nie jesteś. Ludzie, którzy “mają wszystko”, codziennie odbierają sobie życie, co jest czymś na wzór pogwałcenia życia. Jak do tego doszło? Dlaczego nas to spotyka? Moje własne zmagania sprawiły, że zająłem się tym na poważnie.

Zasadniczo, celem ACT jest zwiększenie psychologicznej elastyczności. Okazuje się, że psychologiczna elastyczność jest zbiorem umiejętności, które pomagają ci każdego dnia. Wiemy też, że jeżeli jesteś psychologicznie nieelastyczny_a, nie będziesz potrafił_a poradzić sobie z problemami i w końcu cię one przytłoczą. A więc psychologiczna elastyczność to umiejętność zapanowania nad swoim umysłem na tyle, by móc świadomie podjąć decyzje — za 30 sekund, 5 minut, dzień, tydzień, miesiąc — by świadomie doświadczyć “tu i teraz” wraz z echem swoich doświadczeń. Uczuć, wspomnień, ciała, myśli automatycznych, które poruszają się wraz z tobą. Nie ma dla nich innego miejsca, a w układzie nerwowym nie istnieje coś takiego, jak zdrowy mechanizm działający na wzór przycisku na klawiaturze pod tytułem “usuń”. 

Wyróżniłem sześć różnych umiejętności składających się na elastyczność psychologiczną. Powodem, dla którego nie przychodzi nam ta umiejętność automatycznie, jest ewolucja adaptacyjna, czyli to, co robimy teraz – dzięki technologii chociażby – rozmawiamy ze sobą mimo dzielącej nas odległości. Spójrzmy na to w ten sposób: ptak robi to samo, co mniej więcej robił pięć tysięcy czy dziesięć tysięcy lat temu, ale zmianie uległy ostrość jego dzioba i ubarwienie. Nie są to zmiany, które ludzkie oko mogło wychwycić, jednak człowiek, podobnie jak ptak, zaadaptował się do obecnych warunków. Dzięki temu możemy komunikować się ze sobą w czasie rzeczywistym, mimo odległości szesnastu tysięcy kilometrów. Jakie to wspaniałe! Jednocześnie nie potrafimy być sobą, mamy problem z naszą przeszłością, wiedząc, że życie jest kruche, że możemy zostać zdradzeni, że coś pójdzie nie po naszej myśli, że zachorujemy, że nieodpowiedni politycy mogą zostać wybrani, że kryzys COVID-owy może się pogorszyć, że twój chłopak może okazać się niegodny zaufania. Kiedy nic, co robimy, nie jest wystarczające, musimy nauczyć się dostosowywać umysł do współczesnego świata, ponieważ w ciągu tych ostatnich dziesięciu lat zostaliśmy wystawieni na ogrom okropności, osądów, porównań ze strony rozwoju technologicznego. Potrzebujemy współczesnych umysłów dostosowanych do współczesnego świata. To ACT chce ułatwić. 

JG: Twoja nowa książka, “Umysł wyzwolony”, rozpoczyna się od zdania “Życie powinno być coraz łatwiejsze. Tak jednak nie jest”. Brutalne zderzenie z rzeczywistością, ponieważ mam wrażenie, że wszystko, co robimy na co dzień, jest po to, by ułatwić sobie życie. Chcemy, żeby było bezproblemowo. Mamy dostęp do wielu aplikacji, do Internetu. Niedawno usłyszałam hasło z naszej wspólnej działki, psychoterapii, “Psychoterapia — łatwa i wygodna”. Co czyni nasze życie tak trudnym, skoro wkładamy w nie tak dużo wysiłku, by uczynić je łatwym, a koniec końców, ono wciąż łatwe nie jest?

SH: Łatwość jest definiowana przez umysł po ocenieniu, czy możemy coś zrobić szybko i bez trudu. Umysł określa co jest lepsze. To idiotyczny proces. Gdybym dał Ci dwie możliwości “dobrze” i “źle”, tylko ich mogłabyś użyć, słysząc “szczęśliwy” powiedziałabyś “dobrze”. “Smutny”?

JG: Źle.

SH: “Spokojny”?

JG: Dobrze.

SH: A “wściekły”?

JG: Źle.

SH: Dokładnie tak. Niecałe trzy lata temu siedziałem przy łóżku mojej mamy, która umierała. Myślisz, że odczuwałem smutek? Czy było to złe? 

JG: Nie, nie było.

SH: Ale przed chwilą powiedziałaś, że smutek to źle. I każdy by tak powiedział! Problemem jest umysł, który słucha. Wydajesz mu polecenia i instrukcje. Został stworzony do komunikacji i współpracy, a stał się maszyną do rozwiązywania problemów w tej dwukierunkowej drodze symboli, którą wynaleźliśmy. Kiedy myślisz, śpisz, to porównujesz — nawet kiedy nie jesteś tego świadoma. Tak więc na przykład przypisywanie “zły” smutkowi daje naszemu rozwiązującemu problemy umysłowi instrukcję, że chce by to, co złe odeszło. W czym tkwi problem? Jeżeli wkładasz wysiłek w to, by złe doznania i wspomnienia zniknęły, czasami nawet robiąc to automatycznie, twój nastawiony na rozwiązywanie problemów umysł przez pierwsze parę sekund, zanim zacznie myśleć logicznie, będzie przewidywał najgorsze scenariusze z każdego obszaru życia. I nie masz nad tym kontroli, wydałaś już polecenia i instrukcje. Jesteś u boku swojej mamy, jeśli uda ci się tam dotrzeć. Starasz się opanować smutek, szukasz pozytywów. Ale nie! To, co masz robić, to się smucić. Tak czcimy miłość. Jeżeli żałoba nie ma znaczenia, to miłość też nie. Myślisz sobie: “Zrobię to, pozbędę się tego uczucia”. Nawet jeśli się uda, to konsekwencją będzie pozbycie się również dobra. Jeżeli zostałaś zdradzona i teraz pojawił się ktoś, kto uważa, że jesteś wyjątkowa, to część ciebie chce po prostu uciec. Wywołujemy kłótnie bez powodu, nie odbieramy telefonu, ponieważ czujemy się bezbronni. To oznacza, że jest tak dobrze, że możemy to stracić, więc lepiej nie mieć tego dobra wcale.

Dlatego nasz umysł jest taki głupi. Mówisz mu, czego najbardziej potrzebujesz, ale dajesz mu polecenia, przez które nigdy tego nie otrzymasz. Nie jest to logiczne, tylko socjologiczne. ACT zajmuje się czymś, czym nikt się nie zajmował i nie był zainteresowany. Zajmuje się włamywaniem do ludzkiego umysłu. Doszliśmy do wniosku, że nie zmienisz swojego umysłu, ale może go kontrolować. Masz na to milion sposobów. Gdy już ci się to uda, będziesz się otwierał coraz bardziej. Nigdy nie będziesz Dalajlamą albo Buddą, ale jesteś w stanie szybko poprawić swój stan i być w pełni sobą.

JG: Przyznaję, że jest zdanie w twojej książce na temat psychologicznej elastyczności, które mnie poniekąd rozbawiło. Piszesz o tym, że należy uznać i zaakceptować to, co trudne, włączyć to w całość swojego doświadczenia. Zauważyłam, że kiedy próbuję wprowadzić to w swojej pracy jako psychoterapeutka, moi pacjenci często patrzą na mnie, jakbym zwariowała. Od najmłodszych lat jesteśmy uczeni, by unikać złych emocji, złych sytuacji, że czynienie wszystkiego, aby złości, smutku czy wstrętu nie doświadczać jest kluczem do szczęścia. Więc jak zwracanie się ku cierpieniu może pomóc mi nadać sens życiu?

SH: Odpowiedź na to pytanie jest prosta, ale problem pojawia się z wyjaśnieniem tego, dlaczego jest to tak trudne. Cierpienie może pomóc nadać sens życiu poprzez posiadanie pełnego szeregu doświadczeń, które nie mogą zostać w zdrowy sposób wyeliminowane. Wielu ludzi dochodzi do dziwnych rozwiązań i nie mam tu na myśli pogrążania się w trudnych emocjach lub sprawiania sobie bólu – nic z tych rzeczy. To po prostu doświadczanie tego, czego już i tak doświadczasz, co być może właśnie teraz dzieje się w twoim życiu. Nie mówię o otwieraniu się na coś negatywnego, czego nigdy nie doświadczyłaś. Otwórz się na coś, co już masz w sobie. Jeżeli planujesz uciekać przed swoimi doświadczeniami, to musisz biec naprawdę szybko. Musisz biec szybciej niż twoje ciało, wspomnienia, przeszłość. Cóż, życzę ci powodzenia w takim razie. 

Otwartość na cierpienie pomaga, ponieważ pozwala żyć życiem pełnym sensu. Czasami się smucisz, innym razem złościsz, cieszysz się, tworzysz więzi, odczuwasz miłość, przyczyniasz się do czegoś. Musisz zanurzyć się we wrażliwości. Każdy, kto chociaż przez moment myślał o związku lub go doświadczył, wie, że jest ona potrzebna. Wrażliwość jest cudowna. Kiedy ludzie są ze sobą blisko, mogą siebie wzajemnie zranić, prawda? Chcesz być blisko z innymi? Na pewno. I żeby cię nie krzywdzili? No tak. Słodko-smutną prawdą jest przekonanie, że otwieranie się na siebie to coś nowego. A to nieprawda. Sprzeczny przekaz ludziom daje kultura i tradycja. Czy w twojej tradycji występują zachowania, które sprawiają ci niewielki dyskomfort w mającym znaczenie kontekście? Oczywiście, że tak. To właśnie robi na przykład religia. Dlaczego klękasz w kościele, kiedy bolą cię od tego kolana już po piętnastu sekundach? To celowe działanie. Te tradycje ewoluowały metodą prób i błędów. Dlaczego masz pościć lub siedzieć? Rób co chcesz. Wychowałem się jako katolik, już nim nie jestem, ale będąc dzieckiem robiłem rzeczy, których nienawidziłem, takich jak uczestnictwo w Drodze Krzyżowej. Moja mama zwykła wtedy mówić “Powierz to Bogu, kochanie”. To właśnie niewielki dyskomfort w mającym znaczenie kontekście, który łączy nasze cierpienie z cierpieniem innych. Kiedy nie chciałem jeść warzyw, to mówiła mi o głodujących ludziach na świecie. Gwarantuję ci, że każdy ma taką historię w swojej rodzinie.

Gdybym poprosił cię, byś swoim ciałem pokazała mi najlepszy sposób na radzenie sobie z problemem, to albo stałabyś prosto, twoje oczy byłyby otwarte, głowa uniesiona do góry, a dłonie rozluźnione, albo, pokazując najgorszy sposób, byłabyś skulona, z zamkniętymi oczami, z głową zwieszoną, a dłońmi zaciśniętymi. To metafora tego, że kiedy jesteś w swojej najlepszej formie, to otwierasz się na świat, jesteś w stanie komunikować się ze światem, a w najgorszej ukrywasz się, walczysz. Każdy z nas jest bardziej otwarty w swojej najlepszej formie. Pozwalamy swojemu ciału odzwierciedlić nasz umysł i serce. Jesteśmy w trakcie podróży – naukowej, emocjonalnej, psychologicznej, kulturowej. Nie możemy polegać wyłącznie na duchowej tradycji. Ludzie nie chodzą już do kościoła. To samo musi się dziać w Twoim kraju i na całym świecie. Będziemy musieli przekazać ludziom wiedzę w inny sposób. Wspaniale, jeżeli masz swoją duchową praktykę, ale jeżeli nie, będziemy musieli umieszczać drobne wskazówki w szkołach, w miejscach pracy, na sesjach psychoterapeutycznych, na szkoleniach z zarządzania różnorodnością, na szkoleniach z BHP i gdziekolwiek tylko będzie taka możliwość. Również w Internecie, w podcastach. Nagrywam ich parę w tygodniu, ponieważ są ważne i ludzie ich potrzebują. Influencerzy działający w serwisie YouTube mogą okazać się tymi, którzy dotrą do ludzi. Niektórzy z nich mają mądre opinie, inni nie. W ACT poświęcamy czas, by włamać się do ludzkiego umysłu i pozostajemy w zachodniej tradycji nauki. Buddyści mówią, że Budda był naukowcem, a chrześcijanie, że Chrystus nim był. Nie, przykro mi, ale nie. To, co robili można zbadać, ale tak samo można przetestować, czy nowy przepis na chleb jest dobry. To jednak nie oznacza, że uważasz piekarza za naukowca. Wprowadźmy skromną, ale odważną zachodnią naukę w środek ludzkiego dobrobytu, w środek tego, dlaczego tak trudno jest być człowiekiem i co możemy z tym zrobić. To nie tylko ACT, to też szersza społeczność. Znaleźliśmy sposób, który wydaje mi się być potężny, polegający na skupianiu się na nadawaniu znaczeń myślom. I jak umacniać ludzi, by tworzyli nowe metody, które pozwolą na bycie bardziej otwartym, świadomym i zaangażowanym. Te trzy przymiotniki to osiemdziesiąt procent psychologicznej elastyczności.

JG: Szerzenie wiedzy poprzez podcast może być bardzo znaczące. Psychoterapeuci i naukowcy rozmawiają między sobą, jednak nie z ludźmi, którzy szukają prostej odpowiedzi i są gotowi podążać za wskazówkami. Nie proszę, byś podawał nam przepis na dobre życie, ale jak możemy włączyć ACT do naszego życia codziennego, do naszych związków? Bo od czegoś trzeba zacząć. 

SH: Trzy tygodnie temu pojawiła się metaanaliza, która pokazała, że tym, co wzmacnia związek, jest psychologiczna elastyczność. Jest tak, ponieważ skupia się ona na jednostce i polega na tym, że jesteśmy emocjonalnie otwarci, doświadczamy tu i teraz świadomie, spoglądamy na własne myśli z pewnego dystansu, wybieramy pewne kierunki w naszym życiu i tworzymy wokół nich nawyki. Te umiejętności się rozszerzają. Na przykład, nie ma takiej możliwości, abym ja był otwarty na twoje emocje, kiedy ty opowiadałbyś mi, jak to jest być tobą, mieć twoje uczucia, twoje doświadczenia, jeżeli sam bym tego nie potrafił. Normalnym przedłużeniem tej umiejętności byłoby wpuszczenie cię do środka, do samego siebie. Jeżeli wysłuchuję cię ze współczuciem, to naprawdę chcę cię zrozumieć. To może okazać się bardzo trudne. Czułbym twój ból; byłoby to automatyczne poprzez działanie neuronów lustrzanych, nawet zanim rozwinęłaby się miłość czy przyjaźń. Prawdziwi przyjaciele wiedzą, jak pozwolić drugiej osobie przeżywać jej ból i go nie umniejszają. Zwierzanie się jest częścią bliskości, lojalności, zaangażowania i poprawnie działającej relacji. Zapewne masz taką osobę, na której mogłaś w życiu polegać, która cię pocieszała, akceptowała cię taką, jaka jesteś, która cię nie oceniała, była przy tobie. Takie zachowania bliskiej osoby odpowiadają właśnie sześciu umiejętnościom psychologicznej elastyczności. Użyłem przykładu emocji, ale mogą to być też myśli. Jeśli naprawdę interesuje mnie twoja opinia, to muszę być gotowy myśleć inaczej niż zazwyczaj, ponieważ nasze myśli mogą się różnić. Dobre relacje na to pozwalają. Muszę być w stanie być z tobą w tym momencie bez spoglądania na zegarek, bez zastanawiania się, kiedy skończysz. Nie czujesz więzi z kimś, kto nie zwraca na ciebie uwagi, prawda? Nie czujesz więzi z osobą, której oczy są puste, kiedy wasze spojrzenia się spotykają. Pragniesz, aby druga osoba była ciebie świadoma, aby przerodziło się to w więź, w przywiązanie. I kiedy w swojej najlepszej formie spoglądasz w oczy ukochanej osoby, ma to miejsce. Przez moment możesz nawet zgubić siebie w tej więzi i zatopić się w “my”. Na początku może wydawać się to niepokojące, ale w przeciągu kilku następnych sekund, poczujesz ukojenie. Kiedy mama po urodzeniu patrzy nam w oczy i mówi, jak śliczni jesteśmy, jest to jak zastrzyk endorfin. Zostaliśmy zaprogramowani, by chcieć tworzyć więzi. Jest to instynkt przetrwania.

Krążę wokół psychologicznej elastyczności i z sześciu umiejętności zostały tylko wartości. Jeżeli nie dzielisz z kimś wartości, to możesz mieć trudności w związku. Podobne wartości i wrażliwość są dobrą definicją bliskości. Wokół nich można zbudować nawyki w związku, które są trudne do zbudowania, tak samo jak związki, ale alternatywna opcja, samotność, jest gorsza. 

Napisałem ostatnio artykuł, w którym omawiałem metody ACT i w nim podjąłem się wyzwania ponownego nazywania ‘akceptacji’, ‘współczucia’ itd. ‘Dyfuzja’ stała się ‘otwartością na opinie innych’. To bardzo łatwe do zrobienia. Jeżeli poświęcasz czas, aby wykonać ze sobą psychologiczną pracę, to położyłaś już fundamenty i będziesz w stanie przenieść to na swoje życie rodzinne, związki, społeczność, pracę, sąsiedztwo, miasto, województwo, kraj, świat. To wykonalne, to podróż całej ludzkości. Nie wszyscy potrzebują ACT, ale psychologicznej elastyczności już tak. 

JG: W Polsce nie ma żadnego rodzaju edukacji emocjonalnej, dlatego książki tego typu są bardzo pomocne i cieszymy się, że “Umysł wyzwolony” został przetłumaczony na język polski, dzięki czemu możemy budować emocjonalne umiejętności krok po kroku, począwszy od psychologicznej elastyczności.

Ostatnie miesiące nie były dla nas łatwe i w związku z pandemią wprowadzone zostały restrykcje. Nie zaleca się podróżowania, spotykania z innymi, szczególnie podczas świąt i innych spotkań rodzinnych. Wielu ludzi zmaga się z trudnymi emocjami: “Powinienem iść do bliskich lub znajomych czy nie? Zależy mi na moich rodzicach i dziadkach, nie chcę, żeby przeze mnie zachorowali, ale za nimi tęsknię”. Jak psychologiczna elastyczność może nam pomóc? Nie w podjęciu decyzji, ale ze zmaganiami w obliczu tych trudnych decyzji. 

SH: Jest piętnaście badań na ten temat, które wskazują, że, na przykład, jeżeli myślisz o rodzicach i jesteś w stanie podjąć trudne decyzje, zgodnie z procesami psychologicznej elastyczności, to elastyczność przenosi się na innych. To są trudne decyzje. Wyjdziemy z tego, nauka pomaga, a szczepionki działają tak, jak mieliśmy nadzieję, że zadziałają. To cud, bo mogło być inaczej i mogliśmy żyć z niebezpieczną chorobą bardzo długo. Chciałbym, aby ludzie podejmowali mądre decyzje, nawet jeżeli część ich umysłu mówi inaczej. Za rok będziemy już żyli w odmienionym świecie, ale wierzę, że ta groza i strach nauczą nas czegoś. Jedną z tych nauk jest myślenie ‘my’, zamiast ‘ja’. Musisz dbać o swojego sąsiada, nawet dla samego siebie. Możesz przestać dbać o innych, ale wtedy na szali jest twoja umiejętność współczucia. Dzięki telefonom komórkowym możemy w czasie rzeczywistym rozmawiać z kimś na drugim końcu świata. Świat jest teraz wzajemnie połączony, mobilny, a nasze największe problemy nie kończą się na granicach państw, barierach językowych. Dochodzi do tego globalne ocieplenie, kryzys imigrancki, kryzys ekonomiczny. Jesteśmy ze sobą połączeni – 10 lat temu nie byliśmy w stanie tego robić. To oznacza, że kultury nie mogą być izolowane w ten sam sposób, nie mogą w ten sam sposób też ewoluować. Ludzie są przerażeni, bo sądzą, że coś tracą. I tak jest, lecz coś też zyskują. Jeżeli psychologiczna elastyczność stanie się częścią życia ludzi na tyle, by mogli zaakceptować inność, inne religie, inne rasy, to zaczniemy postrzegać siebie jako część świata, a nie tylko plemienia. To bardzo trudne, szczególnie dla osób konserwatywnych, ponieważ są ostrożni. Obie strony [prawa i lewa] są dobre, obie strony zawsze istniały i są potrzebne. Żadna nie jest w błędzie. Bądźmy mili, współczujmy, bądźmy cierpliwi. Uczmy się razem na podstawie doświadczeń z pandemii.

JG: Wróćmy na moment do “Umysłu wyzwolonego”. To mój faworyt książkowy tego roku. Pojawiły się tam także twoje osobiste doświadczenia, które doprowadziły cię do pewnego toku myślenia i badań. Ostatnie pytanie jest nieco osobiste. Opisujesz siebie jako dziwaka – że sam uważasz się za takowego, ale także za takiego właśnie uważają cię inni. Dlaczego? 

SH: Mogłaś tego doświadczyć podczas naszej rozmowy (śmiech). Odpowiedź na pytanie dlaczego, można znaleźć w mojej książce lub w moim pierwszym TEDx Talk. Jak wielu psychologów, interesuję się psychologią z powodu cierpienia, które mnie otaczało. Dorastałem z agresywnym tatą alkoholikiem i z mamą, która miała zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne, depresję i nienawidziła samej siebie. Dopiero parę lat temu zrozumiałem, że winiła siebie za samobójstwo swojej mamy, mojej babki. Ta wiedza mogłaby mi pomóc zrozumieć, dlaczego myła dłonie do krwi. Nie rozumiałem, dlaczego to robi, ale wiedziałem, że coś jest nie tak. Byłem małym dzieckiem, ale wiedziałem, że coś jest nie tak, kiedy otwierała drzwiczki piekarnika i ogrzewała swoje pośladki przez siedem godzin. Byłem małym chłopcem i próbowałem pomóc na tyle, na ile byłem w stanie, chociaż de facto w stanie nie byłem. 

Nie sądzę, by wielu psychologów zajmowało się szukaniem odpowiedzi na pytanie “dlaczego?”, a kiedy już to robią, żartują z tego. Gdy zostaniesz zapytany na rozmowie na studia, dlaczego chcesz zostać psychologiem, nie odpowiadaj, że chcesz pomagać ludziom. Odpowiedź ta stała się wręcz karykaturalna. Komicy śmieją się z tego, kpią z twojej naiwności. Woleliby usłyszeć coś bardziej interesującego. Zostałem wciągnięty w badania podstawowe, nauki behawioralne, zajmowałem się gołębiami i szczurami i zdecydowałem, że to nie jest odpowiedź, której potrzebowałem. Chciałem odpowiedzi na pytania “Czym jest przeżycie?” i “Do czego człowiek został stworzony?”. Książką, która sprawiła, że zostałem behawiorystą była “Walden Two”. Skupia się na tym, co by było, gdybyśmy zastosowali zasady behawioralne podczas wychowania dzieci lub tworzenia rodziny. Byłem hipisem, więc bardzo mnie to intrygowało. Ale szybko zobaczyłem, że nasze marzenia zamieniają się w koszmar. Minęło tylko kilka lat od Lata Miłości do ulic pełnych igieł. Powodem, dla którego chciałem zostać zrozumiany przez innych, była chęć odpowiedzi na wszystko, co było pomiędzy badaniami podstawowymi, a tym, co robią artyści — malarze, muzycy, pisarze. Czy udało mi się to? Nie mam pojęcia, ale żyję swoim najlepszym życiem. Te 20 lat pracy w niesamowitej wolności, kiedy nikt się interesował moimi badaniami, były w pewnym sensie wspaniałe. A teraz te badania stały się użyteczne. Odkryliśmy inny sposób na postrzeganie lingwistyki kognitywnej. Z jednej strony mamy ACT, ale wiemy też jak zwiększyć IQ dziecka z 70 do 85. Mógłbym mówić językiem zrozumiałym tylko dla naukowców i wtedy definicja psychologicznej elastyczności brzmiałaby “to dominacja wysiłku w reagowaniu na relacje, musimy przekształcić funkcję bodźców tak, aby nie przytłoczyła prawidłowych awaryjnych procesów kierowania i ustalania operacji, które wytwarzają motywację i ludzkie zachowanie”, ale nikt nie wysłuchałby podcastu do końca. Jednak gdy jesteś naukowcem, tego typu zdania znaczą więcej, są bardziej precyzyjne, łączą się ze skanami mózgu, tym, co wiemy z historii ewolucyjnej, z laboratoriów i kognitywistyki. Podobnie jest z architektami. Pokażą ci wizualizację pięknego domu, ale znają wzory, których używają inżynierowie, a inżynierowie wiedzą, że łączy się to z fizyką, więc podstawowa struktura molekularna tej belki nośnej jest powodem dla którego nie zawalił się budynek. Ma to swoją formułę, która trafia do programów pozwalających architektowi powiedzieć, że będziemy mieli dużą otwartą przestrzeń, ale nie opowiadają ci o wzorach i wytrzymałości materiałów. Myślę, że przez to, że odkryliśmy, jak włamać się do ludzkiego umysłu, otrzymaliśmy zasady, których możemy użyć i uczyniliśmy krok do przodu. Jeżeli brzmię chociaż trochę zrozumiale, to dlatego, że przez dziesięć ostatnich lat uczyłem się języka zwanego ludzkim. 

Rozmowy możesz wysłuchać również w formie podcastu na naszym YouTube i Spotify:

O autorze książki Umysł wyzwolony:

Prof. Steven C. Hayes is a Nevada Foundation Professor of Psychology in the Behavior Analysis Program at the University of Nevada. An author of 46 books and nearly 650 scientific articles, he is especially known for his work on „Acceptance and Commitment Therapy” or “ACT” which is one of the most widely used and researched new methods of psychological intervention over the last 20 years. Dr. Hayes has received several national awards, such as the Lifetime Achievement Award from the Association for Behavioral and Cognitive Therapy. His popular book Get Out of Your Mind and Into Your Life for a time was the best-selling self-help book in the United States, and his new book A Liberated Mind has been recently released to wide acclaim. His TEDx talks have been viewed by over 600,000 people, and he is ranked among the most cited psychologists in the word.

Rozmawiała:

Joanna Gutral

Joanna Gutral – psycholożka i certyfikowana psychoterapeutka poznawczo-behawioralna, członek Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej oraz European Association for Behvioural and Cognitive Psychotherapy. Doktorantka Interdyscyplinarnej Szkoły Doktorskiej Uniwersytetu SWPS na wydziale psychologii, absolwentka całościowego szkolenia w Podyplomowej Szkole Psychoterapii Poznawczo-Behawioralnej Uniwersytetu SWPS pod kierownictwem dr Agnieszki Popiel i dr Ewy Pragłowskiej. Współzałożycielka i współtwórczyni Akcji Mam Terapeutę oraz portalu Zdrowa Głowa. Badawczo zajmuje się postrzeganiem siebie i innych w czasie. Jest laureatką nagrody im. Prof. Z. Pietrasińskiego, stypendystką i kierownikiem grantu finansowanego przez Narodowe Centrum Nauki. Prowadzi psychoterapię indywidualną osób dorosłych w Domu Rozwoju w Warszawie, związana jest także z Kliniką Terapii Poznawczo-Behawioralnej Uniwersytetu SWPS, swoją pracę poddaje regularnej superwizji. Prowadzi również zajęcia ze znienawidzonej przez większość studentów statystyki i metodologii oraz psychologii klinicznej. Miłośniczka teatru, wierna czytelniczka twórczości Irvina Yaloma i dumna posiadaczka psiego adopciaka imieniem Buba.

Tłumaczenie: Martyna Bartkowiak

Reklama