Skip to main content

Kiedy myślę o relacji z rodzicami w kontekście psychoterapeutycznym, od razu przychodzi mi do głowy ojciec psychoanalizy, Zygmunt Freud, a konkretnie jeden mem z nim związany. Freud siedzi naprzeciwko swojego pacjenta, który mówi “Ostatnio czuję się depresyjnie”, na co Freud odpowiada “Twoja mama jest depresyjna‘. Pacjent kontynuuje: “Ten niepokój jest przytłaczający”, a Freud dopowiada “Twoja mama jest przytłaczająca”. Pacjent podsumowuje “To nie jest pomocne”, a Freud odbija słowną piłeczkę: “Twoja mama nie jest pomocna”. W tym jednym memie zawarte są potoczne tezy dotyczące teorii Freuda, psychoanalizy czy terapii psychodynamicznej: wszystko sprowadza się do rodziców. I chociaż w rzeczywistości jesteśmy czymś więcej niż odbiciem naszych relacji z opiekunami z dzieciństwa, to jednak wczesne doświadczenia mają większe znaczenie, niż być może na co dzień zdajemy sobie z tego sprawę. Książka „Dzieciństwo do poprawki. Uwolnij się od cienia rodziców, energetycznych wampirów” autorstwa Sylwii Sitkowskiej to próba rozpoznania, jakie doświadczenia z dzieciństwa wpływają na obecne przekonania o sobie i o świecie oraz jak z bagażem tych doświadczeń funkcjonujemy jako dorośli.

Znaczenie wczesnych doświadczeń

O tym, że dziecku do prawidłowego rozwoju nie wystarczy samo zadbanie o fizyczne potrzeby, dobrze wiadomo od czasów słynnej, kontrowersyjnej (i z punktu widzenia etyki bez wątpienia okrutnej) serii eksperymentów Harry’ego Harlowa przeprowadzonej na małpach rezusach. Badania wykazały, że małpki, mając do wyboru dwie sztuczne „matki”, jedną drucianą, drugą miękką i miłą w dotyku, wybierały do wtulenia tę drugą, nawet w sytuacji, gdy tylko „matka” druciana zapewniała im pokarm. Wniosek, który płynie z eksperymentów, jest taki, że samo zaspokajanie głodu i pragnienia to nie wszystko. Ważna jest też bezpieczna więź, którą można stworzyć z opiekunem na wczesnym etapie życia.

W psychologii mówi się o tzw. teorii przywiązania zapoczątkowanej badaniami Johna Bowlby’ego. Teoria ta odnosi się do sposobu, jakiego opiekun-rodzic używa, aby odpowiedzieć na potrzeby zgłaszane przez małe dziecko. Dzieci najczęściej swoje potrzeby sygnalizują za pomocą dobrze znanych sobie reakcji, czyli płaczu i krzyku. Rodzic może na to reagować w różny sposób, przez co niejako pokazuje dziecku, jaki jest świat, jacy są ludzie i czy dziecko jest ważne. Bowlby rozróżnił trzy style przywiązania (obecnie mówi się też o czwartym, zdezorganizowanym): bezpieczny, lękowo-ambiwalentny i unikowy/unikający. Bezpieczny rodzi się wtedy, gdy nasze potrzeby związane z bliskością i fizjologią były zazwyczaj zaspokajane, a my wzrastaliśmy w przekonaniu, że jesteśmy ważni, ludzie są na ogół dobrzy, a świat bezpieczny. Lękowo-ambiwalentny pojawia się, kiedy w okresie niemowlęcym nasze potrzeby były tylko częściowo zaspokajane, musieliśmy długo płakać i krzyczeć, żeby zwrócić czyjąś uwagę — czasami ją otrzymywaliśmy, a czasami nie, przez co rozwinęło się w nas przekonanie, że ludzie mogą nas ignorować, a świat nie jest przyjaznym miejscem. Styl unikowy rodzi się wówczas, gdy przez większość czasu nikt nie odpowiada na płacz i nasze wołania — pojawia się system przekonań, że nikt nas nie rozumie, nie ma po co próbować zwrócić na siebie uwagę, bo i tak nikt nie dostrzeże naszych potrzeb.

Początkowo można podchodzić sceptycznie do teorii, według której wczesne doświadczenia tak bardzo wpływają na dorosłe życie, jednak badania Bowlby’ego i liczne późniejsze pokazują, że na bazie pierwszych relacji z opiekunami tworzymy przekonania o sobie i o świecie, a ponadto traktujemy te relacje jak matrycę do nawiązywania kolejnych. Inaczej będziemy odnosić się do siebie i innych wzrastając z przekonaniem “Jestem ważny_a i moje potrzeby są ważne”, a inaczej, gdy nasz system przekonań będzie reprezentowała myśl “Nie mogę nikomu ufać, bo ludzie są nieprzewidywalni”. Style przywiązania w dzieciństwie przekładają się na tworzenie relacji w dorosłości, na postrzeganie siebie w otaczającym świecie, a także na funkcjonowanie w związkach romantycznych.

O książce “Dzieciństwo do poprawki. Uwolnij się od cienia rodziców, energetycznych wampirów”

Książka Sylwii Sitkowskiej podzielona jest na trzy części. Pierwsza z nich to refleksje na temat dzieciństwa, budujących się wówczas przekonań oraz podstawy teoretyczne. Nie brakuje tam również ćwiczeń i przykładów z życiorysów pacjentów autorki. Druga część jest mocno poradnikowa i skupia się przede wszystkim na pracy, jaką może wykonać czytelnik. Case study przeplatają się z ćwiczeniami. Ćwiczenia opierają się głównie na autorefleksji i aby przez nie rzetelnie przejść potrzeba zarówno czasu, jak i gotowości, aby szczerze odsłaniać przed sobą wydarzenia z dzieciństwa czy młodości. W trzeciej części czytelnik znajdzie wszystkie ćwiczenia prezentowane w książce w postaci kart pracy.

Atutem książki “Dzieciństwo do poprawki. Uwolnij się od cienia rodziców, energetycznych wampirów” jest jej praktyczny wymiar. To poradnik samopomocowy, teoria stanowi tylko tło, a całość napisana jest zrozumiałym, bezpośrednim językiem, w którym może być łatwiej odnaleźć siebie i swoje doświadczenia niż w definicjach naukowych albo liczbach statystyk. Autorka prowadzi czytelnika krok po kroku przez świat rodzących się w dzieciństwie przekonań i tego, jak wpływają one na dorosłe spostrzeganie siebie i świata. Zaproponowane autorefleksje dotyczące przekonań wydają mi się najciekawsze i najbardziej wartościowe — wymagają konfrontacji z tym, co być może od lat o sobie mówimy, bez próby zrozumienia, skąd te słowa się wzięły, dlaczego mają taką moc i dlaczego w nie wierzymy. Szczególnie przemawia do mnie karta pracy, którą autorka nazywa “Arkuszem pracy nad własnymi przekonaniami”. Podczas wykonywania ćwiczenia, czytelnik zastanawia się nad tym, jakie kontrdowody może przedstawić w stosunku do powtarzanej od lat negatywnej myśli, np. “Jestem głupi_a”, “Życie jest niebezpieczne”. Ciekawa jest także karta pracy zachęcająca do spisania swojej własnej konstytucji zgodnie z obecnymi pragnieniami i potrzebami — akt niepodległości w obszarze emocjonalnym.

Na koniec krótko o tytule, który wydaje mi się nie do końca trafiony. Przychodzą do mnie dwie refleksje, kiedy go czytam. Pierwsza dotyczy słowa “poprawka”, które kojarzy się z naprawianiem, byciem popsutym. “Dzieciństwo do poprawki‘ to chwytliwy zwrot i rozumiem, dlaczego został użyty. Myślę też, że ma swoje uzasadnienie w kontekście treści. Jednak jednocześnie chcę podkreślić to, co pojawia się też w książce — wczesne doświadczenia, jakiekolwiek by nie były, nie tworzą z nas i naszego dzieciństwa rzeczy do naprawy. To etap, do którego nie da się wrócić i napisać go na nowo z innymi rodzicami albo rodzicami bogatszymi w wiedzę o teorii przywiązania. Można natomiast pracować nad tym, aby zrozumieć mechanizmy, które stoją za obecnymi zachowaniami i przekonaniami. Druga refleksja związana jest z “energetycznymi wampirami”. To termin czasami pojawiający się na określenie osób, które sprawiają, że w ich otoczeniu czujemy się ze sobą gorzej, jesteśmy manipulowani, tracimy życiową energię. Nikt nie jest idealnym rodzicem (co miałoby to oznaczać?), nawet w przypadku tworzenia się bezpiecznej więzi mówimy o tym, że rodzice zazwyczaj reagują na potrzeby dziecka, a nie, że robią to zawsze. Natomiast nawet jeśli opiekunowi nie udało się stworzyć bezpiecznej więzi i popełniał błędy, nie oznacza to, że zachowywał się tak, bo jest “emocjonalnym wampirem”. Taka etykieta może być krzywdząca, zwłaszcza że sama autorka w książce słusznie zauważa, że czasami rodzice nie wiedzą, jak opiekować się swoimi dziećmi, a więc popełniane przez nich błędy nie są intencjonalne.

To książka dla osób, które mają poczucie, że doświadczenia z dzieciństwa wymagają zauważenia i potrzebują przemyślenia, poukładania na nowo już z obecną, dorosłą wiedzą o sobie, swoich potrzebach, mocnych i słabych stronach (a książka pomaga zastanowić się również nad tym, jacy jesteśmy teraz). Ma dobrze przemyślaną strukturę, dzięki której wprowadzoną teorię można od razu wykorzystać w ćwiczeniach. Wartością książki są także liczne gabinetowe przykłady. Warto jednak pamiętać, że to poradnik — może pomóc w psychoedukacji i zmianie własnych przekonań, ale nie dla każdego będzie wystarczającą formą pomocy.

Książka dostępna jest na stronie Wydawnictwa Sensus.

PS A na koniec niespodzianka! Dla 6 z Was mamy po egzemplarzu recenzowanej powyżej książki. Co należy zrobić, aby ją otrzymać? Wystarczy wysłać maila na adres hello@zdrowaglowa.pl w tytule wpisując „Dzieciństwo do poprawki”. Książki powędrują do osób, których maile przyjdą do nas jako 5, 10, 15, 20, 25 i 30. Do dzieła! 

O autorce:

Kinga Bartkowiak – absolwentka etnologii, studentka psychologii na Uniwersytecie SWPS w Poznaniu. Członkini Koła Naukowego Psychoterapii i Treningu.

Artykuł powstał we współpracy z Wydawnictwem Sensus.

Zdrowa Głowa

About Zdrowa Głowa

Leave a Reply