Smutek a depresja

„Chyba mam depresję”, „Jestem jakaś depresyjna” albo „Jeszcze chwila i wpadnę w depresję!” —  nie raz słyszałam albo czytałam podobne stwierdzenia. W ostatnim czasie słowo „depresja” stało się synonimem emocji, takich jak smutek, frustracja czy złość. Problem z odróżnieniem choroby od normalnego stanu emocjonalnego bierze się między innymi stąd, że smutek (a dokładniej obniżenie nastroju) jest jednym z objawów depresji. Łatwo więc zarówno długotrwale zaniedbywać swoje zdrowie psychiczne, mówiąc „To tylko spadek formy!”, albo nadmiernie reagować na trudną, ale potrzebną emocję, jaką jest smutek. Jeden dzień obniżonego nastroju nie jest wystarczający, aby od razu mówić o depresji. Smutek jest często adekwatną i adaptacyjną reakcją na różnego rodzaju bodźce i sytuacje.

Czym jest smutek?

Smutek, podobnie jak lęk, bywa jednym z ważnych symptomów niektórych zaburzeń zachowania i prawdopodobnie dlatego może wywoływać niepokój oraz asocjację chociażby z depresją. Należy jednak pamiętać, że tak samo jak radość, złość czy wstręt jest zaliczany do emocji podstawowych.

Smutek to jedna z najbardziej nietypowych emocji. Problemy z jej klasyfikacją wynikają między innymi z tego, że w jej przypadku trudno mówić o tendencji do działania i pod tym względem jest wyjątkowa — gdy odczuwamy smutek, raczej hamujemy swoje działania, zamykamy się w sobie, chronimy siebie. Smutek, jak uznają psychologowie, ma charakter reaktywny, jest przede wszystkim odpowiedzią jednostki na jakieś wydarzenie — nieosiągnięcie celów albo utratę kogoś lub czegoś, co było dla nas ważne. Jest więc reakcją na stratę osoby bliskiej, swoich planów, wartości, szacunku do samego siebie czy pozycji społecznej. W tym sensie można też powiedzieć, że docieramy do kolejnego wyróżnika smutku: obok lęku uznaje się go za emocję egzystencjalną. Niektórzy badacze (np. L. A. Champion i M. J. Power) twierdzą, że „doświadczenie smutku i wynikające z niego skoncentrowanie się na sobie jest często okazją, aby dokonać refleksji i przewartościowania w zakresie celów i planów życiowych” [1].

Reklama

Co ciekawe, obserwacje prowadzone na gruncie psychologii międzykulturowej dostarczają różnych danych dotyczących tego, jak smutek jest postrzegany przez mieszkańców innych zakątków świata. Ogóle wyniki pokazują, że w kulturach kolektywistycznych częściej niż w kulturach indywidualistycznych reaguje się na tę emocję przejawami wsparcia. Są też kultury, w których smutek nie ma jednoznacznie negatywnego wydźwięku i traktuje się go jako emocję nobilitującą, świadczącą o człowieczeństwie.

Ostatnio miałam okazję przeprowadzić wywiad z dr Magdaleną Śniegulską z Uniwersytetu SWPS. Rozmawiałyśmy na temat funkcjonowania dzieci w dobie koronawirusa. Dr Śniegulska przywołała przykład swojego pacjenta, który powiada, że „smutek się wysmuca”. Trudno o piękniejsze podsumowanie tego, czym emocja jest — emocje bowiem przemijają. Smutek, który pojawia się jako reakcja na przykre wydarzenie, prędzej czy później odpłynie. Jeśli jednak smutek trwa już dłuższy czas, a dodatkowo towarzyszą mu inne objawy, np. zmiany rytmu dobowego albo zaburzenia apetytu, wówczas możemy mieć do czynienia z depresją.

Czym jest depresja?

Bardzo ważne jest, by uświadomić sobie, że depresja to poważna choroba, a nie tylko przejściowy, trwający kilka dni stan obniżonego samopoczucia. Mylenie smutku z depresją czy też zamienne stosowanie tych terminów prawdopodobnie wynika z tego, że smutek, a konkretnie wyraźne obniżenie nastroju, to jeden z tzw. objawów osiowych epizodów depresyjnych. Kolejne objawy osiowe to anhedonia, czyli niemożność odczuwania przyjemności, oraz zmęczenie i spadek energii. Symptomom tym towarzyszą objawy dodatkowe: poczucie winy, spadek szacunku do siebie, mniejsza koncentracja, myśli samobójcze, zaburzenia snu (częste budzenie się wcześniej niż dotychczas) i zaburzenia łaknienia.

Dodatkowo kryteria diagnostyczne opisane w ICD-10 lub DSM-5, czyli klasyfikacjach chorób, wskazują na czas występowania objawów. W depresji mamy do czynienia z co najmniej 2-tygodniowym okresem gorszego samopoczucia utrzymującego się przez większą część dnia, niemal codziennie. W zależności od nasilenia objawów oraz zaburzeń codziennego funkcjonowania pacjenta, np. w sferze osobistej albo zawodowej, możemy wyróżnić epizody depresyjne o charakterze lekkim, umiarkowanym oraz ciężkim.

Reklama

Postawienie diagnozy w przypadku epizodu depresyjnego nie zawsze jest proste. Depresja może współwystępować z innymi zaburzeniami, które manifestują się objawami innymi niż epizody depresyjne. Są to na przykład fobie, obsesje, kompulsje czy napady paniki. Dodatkowo rozpoznanie choroby utrudnia to, że nie wszyscy pacjenci są w stanie opisać, co czują, a objawy depresji mogą się różnić pomiędzy poszczególnymi jednostkami. Niektórzy skarżą się na brak apetytu i znużenie, a inni są pobudzeni i jedzą więcej. Zaburzenia nastroju mogą być też maskowane przez nadużywanie substancji psychoaktywnych albo objawy somatyczne (bóle głowy, bóle brzucha, drętwienia kończyn). Ważny jest dokładny i szczegółowy wywiad, a łącznie objawy muszą wskazywać, że pacjent funkcjonuje gorzej niż wcześniej.

Depresja nie jest chorobą jednorodną. To coraz częściej diagnozowane i bardzo zróżnicowane zaburzenie, w którym możliwe są remisje i nawroty. We wspomnianym już DSM-5 przeczytamy o zaburzeniach depresyjnych, utrwalonych zaburzeniach depresyjnych (o tzw. dystymii więcej przeczytasz tutaj: http://zdrowaglowa.pl/dystymia-lekka-depresja-czesto-niezauwazana-ale-czy-mniej-bolesna/), zaburzeniach depresyjnych wywołanych substancją psychoaktywną/lekiem czy dezorganizujących zaburzeniach dysregulacji nastroju. Można też spotkać się z takimi określeniami jak depresje sezonowe wywołane przede wszystkim niedoborem światła oraz depresje poporodowe związane ze zmianami hormonalnymi w czasie ciąży, porodu oraz połogu.

Wiemy już, że smutek, jak każda emocja, jest stanem przejściowym i od czasu do czasu przytrafia się każdemu. Jakie źródła ma w takim razie depresja? Badacze od dekad próbują znaleźć odpowiedź na to pytanie. Szukają jej w nieprawidłowym działaniu niektórych struktur mózgu, zaburzeniach wydzielania neuroprzekaźników albo hormonów czy też czynnikach genetycznych. Obecnie jednym z najbardziej przekonujących i aktualnych modeli patogenezy zaburzeń nastroju jest podejście poznawczo-behawioralne ukute przez psychiatrę Aarona T. Becka, który zakłada, że u osób podatnych na depresję istotną rolę odgrywają zarówno czynniki biologiczne, jak i poznawcze.

W latach 60. XX wieku Beck prowadził serię eksperymentów, które nie potwierdziły psychoanalitycznego modelu depresji dominującego w tamtym okresie. Model ten łączył depresję z wczesną fazą rozwoju człowieka, czyli sięgał korzeniami do dzieciństwa i braku poczucia bezpieczeństwa spowodowanego przez negatywną relację z pierwszym obiektem (najczęściej matką). Choć późniejsze teorie psychodynamiczne, nawiązujące do tzw. stylów przywiązania rodzących się w dzieciństwie, są nadal aktualne i badane, to jednak Aaron T. Beck jako pierwszy zwrócił uwagę na aspekt poznawczy. Zauważył, że u osób dotkniętych depresją zawsze występują zniekształcone przekonania i myśli, które mają charakter automatyczny, czyli pojawiają się poza bezpośrednią świadomością.

Reklama

Jak wyglądają takie myśli? Spójrzmy na ten przykład: przychodzą długo wyczekiwane wyniki egzaminu. Okazuje się, że na 100 możliwych punktów zdobyłeś 90. Mimo że wynik jest bardzo dobry, to jednak nie skupiasz się na sukcesie, ponieważ obwiniasz się za utratę 10 punktów. Myślisz o sobie, że jesteś nieudacznikiem. To przykład tzw. zniekształcenia poznawczego, czyli błędu w myśleniu. Dysfunkcyjne przekonania leżą u podstaw triady depresyjnej, którą Beck uznał za przyczynę pojawiania się zaburzeń depresyjnych. Triada ta zawiera błędy w myśleniu o sobie, o świecie i okolicznościach oraz o przyszłości. Beck na podstawie obserwacji klinicznych zauważył, że jego pacjenci nie zdawali sobie sprawy z istnienia błędnych myśli automatycznych. Dopiero dzięki ćwiczeniom nauczyli się je rozpoznawać i zmieniać na bardziej prawdziwe zgodnie z powiedzeniem „myśli to nie fakty”. Terapia poznawczo-behawioralna jest obecnie uznawana za jedną z najbardziej efektywnych form leczenia depresji.

Smutek jest naturalną odsłoną życia. Psychiatra Antoni Kępiński stwierdził nawet, że „smutek jest dolą człowieka”. Nie musimy się go obawiać, ponieważ ma swoją rolę do spełnienia — podobnie jak strach, złość czy radość. Ważne, by odróżnić chwilowe pogorszenie nastroju od depresji, która ma charakter bardziej trwały. Trywializowanie tego zaburzenia, nazywanie przejściowego smutku „deprechą” i powtarzanie „weź się w garść”, gdy ktoś odczuwa obniżony nastrój od tygodni, nie przyczynią się do wzrostu świadomości społecznej dotyczącej przebiegu i konsekwencji zaburzeń afektywnych. Smutek się wysmuca, ale depresja jest poważną chorobą — niestety bywa śmiertelną.

[1] Łosiak, W. (2010). Psychologia emocji. Warszawa: Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne.

Źródła:

  1. Morrison, J. (2016). DSM-5 bez tajemnic. Praktyczny przewodnik dla klinicystów. Kraków: Wyd. UJ.
  2. Rego, S. A., Fader, S. (2019). Uwolnij się od depresji. Program 10 kroków. Terapia poznawczo-behawioralna. Sopot: GWP.
  3. Sęk, H. (2019). Psychologia zaburzeń nastroju. W: Cierpiałkowska, L., Sęk, H. (red.), Psychologia kliniczna (s. 345-363). Warszawa: PWN.

Kinga Bartkowiak

Kinga Bartkowiak — absolwentka etnologii, studentka psychologii na Uniwersytecie SWPS w Poznaniu. Członkini Koła Naukowego Psychoterapii i Treningu.

Reklama

Leave a Reply