Bycie nastolatkiem bywa wyjątkowo trudne. Wie to każdy, kto nim był, a jeszcze lepiej każdy, kto również towarzyszył młodemu człowiekowi w okresie dorastania. Nagle przychodzi czas, kiedy z dzieci, mających stałą pomoc rodziców, ich wsparcie i rady, stajemy się prawie-dorosłymi od których oczekuje się odpowiedzialności, podejmowania wyjątkowo ważnych decyzji dotyczących przyszłości (jak wybór szkoły, profilu, przedmiotów zdawanych na maturze, a później studiów) oraz samodzielności. Pojawia się oczekiwanie idealnego wykonania zadań z którymi mierzymy się nierzadko po raz pierwszy w życiu, co budzić może ogromny strach, a często też złość lub smutek i rezygnację.

Dorastanie to także czas, w którym pojawiają się całkiem nowe wyzwania i tematy, o których wcale nie tak łatwo rozmawiać z rodzicami, jak m.in. zakochanie, seksualność. Okazuje się też, że nasze przekonania, wartości, gust mogą być całkiem inne niż te, które posiadają i których chcieli nas nauczyć rodzice, co staje się czasem dużym polem do konfliktów. Szukamy więc wtedy wsparcia, rady, a także wzorów do naśladowania wśród rówieśników.

Polecamy webinar skierowany do młodzieży pt. „Jak radzić sobie z trudnymi emocjami?” organizowany przez Strefę Psyche Uniwersytetu SWPS. O tym, jak nauczyć się rozpoznawać trudne emocje, dlaczego dorośli często nie rozumieją dorastającej młodzieży oraz gdzie szukać wsparcia, kiedy emocje nas obezwładniają, psycholog Joanna Gutral porozmawia z psycholog i psychoterapeutką Joanną Gruhn-Devantier. Polecamy!

Wyjątkowo silna staje się w tym czasie potrzeba autonomii, czyli samodzielnego decydowania o sobie, co bywa trudne do przyjęcia dla rodziców, którzy chcieliby nadal współdecydować o życiu nastolatka. Również potrzeba przynależności, bycia częścią grupy i bycia akceptowanym przez rówieśników bardzo zyskuje na sile. Niezwykle łatwo jest więc doznać silnego zranienia, gdy czujemy się odrzucani, gdy brakuje akceptacji lub ktoś nas krytykuje. Do tego wszystkiego dokładają się kwestie całkiem niezrozumiale dla dorosłych wokół, a dotyczące części życia, która odbywa się w internecie – bo to tam często możemy odnaleźć wsparcie, akceptację, poczucie bycia częścią społeczności, ale to także tam możemy doznać krzywdzenia, wyśmiewania, przemocy.

Reklama

Okres dorastania jest to więc czas, kiedy mierzymy się z niezwykle intensywnymi emocjami – z niektórymi z nich po raz pierwszy w życiu. Często też po raz pierwszy musimy sobie z nimi poradzić sami, nie mając już takiego wsparcia i zrozumienia u rodziców, jak kiedyś, a często też nie mając wiedzy na temat tego, jak można przetrwać momenty, gdy emocje są bardzo intensywne.

Istnieją jednak pewne sposoby na łatwiejsze poradzenie sobie z trudnymi przeżyciami. Po  pierwsze to, co może być w tym pełnym wyzwań czasie pomocne, to świadomość tego, co się z nami dzieje – wszystkich przyjemnych i nieprzyjemnych emocji, które odczuwamy.

Wszystkie emocje, także te trudne, są ważne i potrzebne – są one dla nas zawsze pewną informacją – o tym co się dzieje z nami i wokół nas.  Przykładowo, złość mówi nam, że ktoś przekracza nasze granice, działa przeciwko nam, lub że coś nas omija. Strach mówi, że dana sytuacja jest dla nas w jakiś sposób zagrażająca, niebezpieczna, smutek zaś informuje, że czegoś nam brakuje, czegoś potrzebujemy lub coś straciliśmy.

Pierwszym krokiem jest więc rozpoznanie, jakie uczucie lub uczucia teraz przeżywamy. W tym pomocne może być zwrócenie uwagi na to, co dzieje się z naszym ciałem. Tzn. w momencie, kiedy czujemy, że napływają do nas bardzo intensywne emocje, które sprawiają, że chcemy, krzyczeć, płakać, uciekać, zatrzymajmy się najpierw tylko na chwilkę i przenieśmy uwagę na ciało – sprawdźmy, czy jest ono spięte czy rozluźnione, zwróćmy uwagę na oddech, na bicie serca, sprawdźmy, które mięśnie się napinają i spróbujmy nazwać (dla samych siebie, w głowie) to, co aktualnie przeżywamy. Gdy ściska nas w żołądku, trzęsą się ręce, zaczynamy się bardziej pocić – to mogą być sygnały tego, że się boimy. Gdy zaciskamy szczękę, czujemy napięcie w dłoniach, oddech przyspiesza, może to oznaczać, że czujemy złość. A gdy brak nam energii, boli brzuch, trudno złapać oddech, mogą być to sygnały smutku. Oczywiście u każdego te uczucia objawiają się nieco inaczej, warto więc stworzyć swój własny drogowskaz emocji, czyli wiedzieć jakie sygnały z ciała świadczą o pojawieniu się jakiego uczucia.

Reklama

Gdy już zauważymy i nazwiemy to, co przeżywamy, pomocne jest „pobycie” chwilę z tymi emocjami, z jednoczesną świadomością tego, że mogą one przychodzić i odchodzić. Że mamy prawo do smutku, złości, wstydu, zazdrości i wszystkich innych trudnych uczuć, ale też, że nigdy nie trwają one wiecznie i nie muszą zawsze kierować naszym zachowaniem. Że możemy je obserwować, pozwolić im płynąć, aż zaczną odchodzić i na jakiś czas znikną, po to, by kiedyś, być może, znowu wrócić. Jeśli trudno jest nam w danym momencie wytrzymać natężenie uczuć warto skupić się przez chwile na świadomym oddychaniu: wdech 1-2-3-4, przerwa – 1-2, wydech 1-2-3-4 i powtórzyć to ćwiczenie tyle razy, ile będzie nam to potrzebne.

Następnie możemy przejść do zastanawiania się, co takiego te emocje nam mówią i co chcemy z tym zrobić. Czy ktoś teraz przekracza moje granice? Czy ta sytuacja jest dla mnie niebezpieczna lub niekomfortowa? Czy czegoś mi brakuje, czegoś w tym momencie potrzebuję? I jak mogę teraz sprawić, że poczuję się lepiej?

Warto też pamiętać, że z emocjami jest tak, że często przychodzą i podpowiadają nam różne sposoby działania, różne strategie rozwiązania trudnych sytuacji. Nierzadko są to dość impulsywne sposoby radzenia sobie – jak uderzenie kogoś, okaleczenie siebie, ucieczka od zadania, które jest dla nas stresujące. Czasem rozwiązania podpowiadane nam przez uczucia służą nam, są dla nas dobre, ale bywa też, że przynoszą one ulgę tylko na chwilę, a w dalszej perspektywie są dla nas szkodliwe. Dlatego tak ważne jest, by pamiętać, że w naszej głowie, oprócz części emocjonalnej jest też część racjonalna. I to ona właśnie może pomóc nam spojrzeć na tę sytuację trochę z boku, z zewnątrz i ocenić: ten ktoś bardzo mnie zdenerwował, czuję ogromną złość i mam ochotę wyrazić ją uderzając go. Ale takie rozwiązanie prawdopodobnie sprawi, że będę mieć kłopoty, co więc innego mogę zrobić z moją złością? Może wystarczy mi, że powiem mu, żeby dał mi spokój i pójdę w inne miejsce, gdzie będę czuć się dobrze? Podobnie jest ze strachem – nierzadko przychodzi on i podpowiada nam, że jakieś wyzwanie jest niebezpieczne i nam zagraża; np. występ muzyczny na scenie może sprawiać, że boimy się oceny innych, bycia wyśmianym i strach podpowiada, żeby uciec, zrezygnować. Wtedy możemy się zastanowić, czy posłuchanie strachu na pewno będzie dla nas w tej sytuacji korzystne? Czy korzyści, jakie moglibyśmy mieć z wystąpienia pomimo strachu (mając jednak świadomość, że się boimy) nie są większe niż ryzyko, bycia negatywnie ocenionym? O tym, co w każdej sytuacji nam się bardziej opłaca każdy z nas musi już zadecydować sam. Warto jednak robić to ze świadomością tego, co nami w tym momencie kieruje, jakie emocje, jakie potrzeby, jakie wartości.

Istnieją różne sposoby i techniki na radzenie sobie z trudnymi przeżyciami. Tym jednak, czego każdy człowiek potrzebuje najbardziej w trudnych sytuacjach, jest wsparcie innych. Pamiętajmy więc o tym, że trudnymi emocjami możemy dzielić z bliskimi – rodziną, przyjaciółmi. Że nie zawsze musimy, robić dobrą minę do złej gry, nie zawsze musimy być z tym, co trudne całkiem sami.  Każdy z nas czasem przeżywa złość, smutek, frustrację, strach, wstyd, zazdrość i wiele, wiele innych emocji, a dzielenie się nimi z kimś bliskim to jak niesienie wielkiej, ciężkiej torby w dwie osoby, zamiast samemu – jest znacznie lżej! Jeśli brakuje w Waszym otoczeniu kogoś, kto jest gotowy słuchać, rozumieć i wspierać, w trudnych momentach możecie poprosić o pomoc psychologa szkolnego, zadzwonić na telefon zaufania (np. pod numer 116 111) lub też poszukać wsparcia u psychoterapeuty.

Reklama

Joanna Gruhn-Devantier

Joanna Gruhn-Devantier – psycholog, absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Psychoterapeutka w trakcie procesu certyfikacji, obecnie na 4-tym roku całościowego, podyplomowego szkolenia psychoterapeutycznego w Ośrodku Psychologiczno-Medycznym „Mabor”, rekomendowanym przez Polskie Towarzystwo Psychiatryczne. Prowadzi psychoterapię dzieci, osób dorosłych oraz rodzin w podejściu psychodynamicznym, które łączy z nurtem systemowym. Współzałożycielka Domu Rozwoju.

Reklama

Leave a Reply