Seks poza kontrolą

 

Satysfakcja seksualna u seksoholików oscyluje wokół doświadczania obniżenia napięcia. Natomiast miejsce przyjemności zajmuje ulga, jako konsekwencja redukcji przymusu. Przymusu, który uwierz mi, ma niewiele wspólnego z podnieceniem seksualnym!

Reklama

 

Seks nie zawsze jest o miłości

 

Seks zadaje się być jedną z najpiękniejszych form bliskości dwojga kochających się ludzi. Nie każdy seks jest jednak o miłości. Czasem bywa o niezaspokojonych potrzebach, samotności, poczuciu wartości czy potrzebie dominacji. Ja chciałabym Wam opowiedzieć o seksie, który potocznie kojarzy się z pożądaniem jednak głównie dotyczy cierpienia.

 

Eureka

 

Z reguły zaczyna się dość niewinnie, najczęściej od odkrycia, że seks jest fenomenalny! Pomyślisz pewnie, że to banalne, większość ludzi odkrywa przyjemność płynącą z seksu dość szybko. Poczekaj, nie o samą przyjemność mi chodzi. Fenomenalny na napięcie, smutek, złość, nudę, monotonię, rozdrażnienie itd. To odkrycie zaczyna determinować sposób rozumienia doświadczeń seksualnych. Albowiem seks jako panaceum staje się narzędziem, człowiek zaś w tym układzie przedmiotem użytkowania. Mechanizm nałogowej regulacji uczuć, dość szybko zaczyna przejmować kontrolę nad popędem seksualnym, czyniąc z niego zamiennik dla wszelkiego przeżywania. I tak oto zamiast smutku czujesz pożądanie, w miejscu złości pojawia się napięcie, radość zaś pobudza libido.

Reklama

 

Czy zawsze seksoholizm zaczyna się w ten sposób? Oczywiście, że nie. Często przyczyny są dużo bardziej złożone, a świadome używanie seksu do manipulowania własnym samopoczuciem jest wierzchołkiem góry lodowej. W życiu osób uzależnionych od seksu mogły mieć zdarzenia, które w jakimś stopniu zaburzyły prawidłowy rozwój psychoseksualny. Etiologia zaburzenia jest bardzo zindywidualizowaną kwestią, ważną w trakcie psychoterapii.

 

Uzależnienie czy kompulsja?

 

Zdania na temat diagnostyki seksoholizmu są podzielone. Jedni specjaliści upatrują w nim kryteriów diagnostycznych zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych, inni zaś uzależnienia. To, co łączy obydwa podejścia to sposób widzenia trudności w zarządzaniu kontrolą wobec zachowań seksualnych, składających się na przymus i zaangażowanie wobec aktywności, które przynoszą destrukcję .

 

Używanie w związku

 

W relacji gdzie seks stał się narzędziem do zarządzania własnym samopoczuciem, nie ma miejsca na podmiotowość. Przestrzeń intymności kurczy się wraz z rozwojem uzależniania. Partnerzy nie są w stanie budować zdrowego zaangażowania, pojawia się poczucie nadużycia i niezaspokojenia. Związek dla osoby uzależnione od seksu staje się ciężarem, zaś dla partnera zdrowego, źródłem doświadczania upokorzeń, zaniedbań i przedmiotowego traktowania.

 

Bodziec lubi się znudzić

 

Wzrost tolerancji wobec zachowania nałogowego jest jednym z kluczowych objawów choroby. W związku z tym seksoholik potrzebuje coraz więcej seksu i coraz silniejszych bodźców seksualnych. Nadaje więc coraz częściej seksualne znaczenie ludziom, sytuacjom, w tym najzwyklejszym zdarzeniom. Jego koncentracja na seksie jest coraz większa a konsekwencje zaangażowania coraz bardziej dotkliwe. Tradycyjne pożycie seksualne przestaje być przestrzenią, w której osoba uzależniona od seksu może osiągnąć satysfakcję. Coraz większe potrzeby wzmagają napięcie i generują frustrację, która sprzężeniem zwrotnym wytwarza jeszcze większe napięcie. Zwykłe bodźce przestają być wystarczające, a seksoholik poszukuje coraz to nowszych metod na zaspokojenie. Z tego miejsca polecam film “Wstyd”, jako świetne studium przypadku rozwoju seksoholizmu.

 

 

 

Nałogowy cykl

 

Życie seksoholika toczy się w oparciu o nałogowe cykle. To choroba determinuje jego sposób widzenia świata, tendencyjnego interpretowania zdarzeń czy podejmowania decyzji. Seks staje się nie tylko głównym źródłem zainteresowania, ale sposobem na zaspakajanie wszelkich potrzeb. Tak tunelowe zaangażowanie ogołaca inne obszary życia. W życiu seksoholika bowiem miejsce ludzi, hobby, rodziny zajmuje pornografia, masturbacja, czy poszukiwanie partnera/partnerek seksualnych. Ten rodzaj aktywności ogranicza tak bardzo, że gdy seksoholik postanawia porzucić dotychczasowe zachowania arsenał możliwości, z których może skorzystać, okazuje się minimalny. Często właśnie brak alternatywnych sposobów radzenia sobie z emocjami, czy spędzania wolnego czasu jest głównym motorem napędowym rozwijającego się zaburzenia. To, co pierwotnie wynikało z choroby, dziś służy jej rozwojowi.

 

Uruchamianie się

 

“Uruchamianie się”, a więc ciągłe poszukiwanie bodźców wyzwalających podniecenie seksualne jest jednym z głównych problemów osób uzależnionych od seksu. Bowiem uruchomione zachowanie nie podlega dalszej kontroli. Seksoholicy często mówią o doświadczanym transie, bądź bezsilności wobec wzbudzonych reakcji. Utrata kontroli względem własnego zachowania staje się często źródłem przekraczania osobistych standardów i granic, przyczyniając się do destrukcji w życiu osoby uzależnionej. Wielokrotnie powtarzane cykle zachowań tworzą swoistą mapę radzenia sobie z przymusem podejmowania i realizowania zachowań seksualnych, ukierunkowanych na redukcję napięcia wynikającego z choroby.

 

W związku z mnogością różnorodnych doświadczeń seksualnych osoba uzależniona ma wokół siebie wiele “wyzwalaczy” podniecenia. Wielokrotnie warunkowane bodźce stają się bowiem czynnikiem spustowym uruchamiającym kolejny cykl.

 

Cierpienie – ulga

 

Każdy z nas ma swój próg bólu, najczęściej potrafimy rozpoznać ból, wobec którego należy interweniować. Taki sam próg subiektywnej „wyporności” mamy wobec przeżywanego napięcia. Kiedy rozpoznajemy, że próg pobudzenia przekracza poziom przez nas akceptowany, uruchamiamy znane nam sposoby regulowania własnego napięcia. Każdy z nas ma takie wypracowane zachowania, które pozwalają na regulowanie własnego stanu emocjonalnego. Przy rozwoju uzależnienia, mamy do czynienia z sytuacją, w której mechanizmy choroby po pierwsze utrudniają różnicowanie przeżywanych emocji, sprawiając, że osoba chora rozpoznaje tylko stany dychotomiczne, czyli napięcie versus nuda. Po drugie próg tolerancji wobec napięcia diametralnie się obniża, stymulując po jego przekroczeniu doświadczanie nadmiernego cierpienia. Po trzecie źródłem cierpienia staje się stymulacja oraz jej brak. Po czwarte osoba uzależniona w związku z redukowaniem cierpienia doświadcza ulgi, która staje się głównym źródłem poczucia zaspokojenia. Po piąte zaś znane dotychczas adaptacyjne sposoby radzenia sobie z napięciem zostają zastąpione zachowaniami seksualnymi.

 

W dużym skrócie można powiedzieć, że seksoholik staje się zakładnikiem własnej choroby i oscyluje w granicach doświadczania cierpienia i ulgi. W takiej przestrzeni nie ma miejsca na przyjemność, satysfakcję czy radość. Jest to przestrzeń wypełniona generowaniem coraz większego napięcia w celu osiągnięcia większej ulgi.

 

Choroba godności

 

Godność człowieka kończy się tam, gdzie przekracza on własne standardy, wartości, łamie własne prawa i ograbia się z szacunku. Ten rodzaj autodestrukcji, w którym granica normy przesuwa się wraz z rozwojem choroby, a własne zachowywania odbiegają od cenionych w życiu wartości uszkadza w konsekwencji poczucie godność, psychologiczny aspekt doświadczania siebie, który jest jednym z podstawowych potrzeb każdego człowieka. Człowiek uzależniony bowiem nie jest tym, czym są jego zachowania! Wraz z rozwojem choroby seksoholicy mają coraz większe trudności w zaspakajaniu swych potrzeb i są coraz silniej zaangażowani w aktywność na rzecz choroby. W tym czasie ich życie osobiste, rodzinne i duchowe ulega całkowitemu rozpadowi. Destrukcja dotyka każdego aspektu ich istnienia. Te okoliczności wzmagają napięcie, czasem uruchamiając epizod depresyjny lub tendencje do uzależnienia od substancji psychoaktywnych. Wyobraź sobie sytuację, w której oscylujesz pomiędzy doświadczanym napięciem i przymusem natychmiastowej redukcji oraz obrzydzeniem do samego siebie. Wstyd towarzyszący seksoholikowi jest siłą niszczącą, przestaje on pełnić funkcję mobilizującą do zmiany a zaczyna stanowić podstawę do poczucia gorszości i nienawiści do samego siebie i innych. Drugi człowiek staje się dla niego wrogiem, przed nim bowiem musi ukrawać własne zachowania, potrzeby, myśli inne aspekty, swojego funkcjonowania, których się wstydzi.

 

Zniekształcone myślenie

 

Pomyślisz pewnie, że skoro seksoholizm jest pasmem ciągłego cierpienia, czemu ludzie się nie leczą? Nie leczą się bo, ta choroba ma w zanadrzu jeszcze kilka narzędzi. Jednym z nich jest zniekształcone myślenie. Każdy z nas wyposażony jest w mechanizmy obronne, które pozwalają nam w taki sposób interpretować własne zachowanie, aby czuć się i myśleć o sobie dobrze. I nie ma w tym nic złego, dopóki choroba nie zaprzęgnie na rzecz własnego rozwoju mechanizmów do wzmożonej pracy. Seksoholik, używając racjonalizacji, intelektualizacji, koloryzowania czy innych dostępnych mu mechanizmów obronnych jest w stanie wytłumaczyć każde swoje zachowanie, minimalizując przy tym wpływ zaburzenia na własne życie. Bardzo często możemy zauważyć zupełnie specyficzny rodzaj interpretowania związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy zdarzeniami. I tak np. seksoholik będzie uznawał, że jego zdrady wynikają z nieudanego związku partnerskiego nie zaś na odwrót a charakter realizowanych fantazji seksualnych, jest powszechny i ukrywany przez większość ludzi.

 

Jak pomóc?

 

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, jak pomóc komuś, kto tej pomocy potrzebuje, jednak pierwsze co przychodzi mi do głowy to nie oceniać! W stosunku zaś do wszystkich tych osób, które w jakimś stopniu identyfikują się z problemem seksoholizmu, mogę napisać tylko jedno, parafrazując Wiktora Osiatyńskiego: choroba to nie grzech! W przypadku seksoholizmu psychoterapia jest bardzo skuteczną metodą leczenia z wyboru. Warto sięgnąć zatem po pomoc i zmienić jakość własnego życia.

 

Joanna FlisJoanna Flis – Certyfikowany specjalista psychoterapii uzależnień (certyfikat PARPA nr 1455) oraz specjalista Biofeedback (ISNR) I stopnia. Magister psychopedagogiki, resocjalizacji, prewencji patologii i zagrożeń sołecznych. Pracuje w poradni uzależnień WOTUW, gdzie prowadzi terapię osób uzależnionych oraz ich bliskich. Prowadzi Pracownię Pomocy Psychologicznej oraz zajmuje się neurofeedbackiem. Interesuje się cyberspychologią, astrologią i antropologią. Prowadzi również bloga psychologiainternetu.pl. Studentka psychologii na Uniwersytecie SWPS w Sopocie.

Reklama